Wydanie: MWM 05/2012

Chopin to cała galaktyka

Wywiad z Yulianną Avdeevą
Article_more
Wiem, oczywiście, że Chopin urodził się w Polsce i tam spędził dużą część swojego życia, że potem wyjechał do Francji. Lecz muszę także powiedzieć, że kompozytorzy, że osobowości tego pokroju, nie mają narodowości.

Anna Michalczuk: Ostatnio wiele czasu spędziła pani w podróży, w licznych trasach koncertowych. Grała pani ze słynnymi orkiestrami, np. z Orkiestrą Filharmonii Nowojorskiej, i w słynnych salach, jak Queen Elisabeth Hall w Londynie. Jakie to było dla pani doświadczenie?
Yulianna Avdeeva
: Tak, to prawda, cały rok po Konkursie Chopinowskim, a także w tym roku byłam bardzo zajęta, dużo podróżowałam, byłam w wielu nowych dla mnie miejscach. Były to wyjątkowe przeżycia – występy z Filharmonikami Nowojorskimi, z Orkiestrą Symfoniczną NHK w Tokio pod batutą Charlesa Dutoit. Miałam okazję zagrać w Pradze z Czeską Orkiestrą Symfoniczną pod kierunkiem szwedzkiego dyrygenta Herberta Blomstedta, a także w Helsinkach z Fińską Orkiestrą Radiową. Występy w tak różnych krajach, w różnych salach koncertowych i spotkania z nową publicznością to po prostu wspaniałe i bardzo fascynujące doświadczenia.

Ma już może pani swoje ulubione miejsce?
Właściwie każde miejsce, każda sala koncertowa jest jedyna w swoim rodzaju, nie można ich porównywać. Nie mogę powiedzieć, że jedne są lepsze niż drugie, wszystkie są bardzo różne i oczywiście publiczność wszędzie jest inna. Właśnie to sprawia, że występowanie jest tak ekscytujące. Za każdym razem nowy świat. Wszystko zdarza się tylko raz, niczego nie można powtórzyć.

Pani tournée to efekt zajęcia przez panią I miejsca w XVI Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim w 2010 roku. Czy granie tylu koncertów to nie za duże obciążenie? Czy może jest to dla pani raczej nagroda?
Jak to opisać… Dla mnie trasy koncertowe nie są męczące. To bardzo pociągające uczucie – móc komunikować się językiem muzyki z tak wieloma różnymi ludźmi. Koncert jest dla mnie wyjątkowym momentem, czymś, czego nie można porównać z codziennymi ćwiczeniami, z codziennym życiem. Jest jak dar. 

Od ostatniego Konkursu Chopinowskiego minęło już półtora roku. Może ma pani już dosyć pytań o konkurs? Czy polscy dziennikarze zbyt często o niego nie pytają?
Nie, nie, zawsze będę z chęcią opowiadać o konkursie i o czasie, jaki spędziłam w Warszawie. Bardzo poruszające było dla mnie poczucie autentycznego świętowania dwusetnej rocznicy urodzin Chopina, a także to, jak wielkim uwielbieniem darzą Polacy jego muzykę. To według mnie czyni ich wyjątkowym narodem. Wprost odczuwało się miłość do Chopina. I pomogło mi to także podczas konkursu.

Czy doświadczyła pani kiedyś czegoś podobnego w innych krajach, w stosunku do innych kompozytorów, innych muzyków?
Oczywiście, wiele krajów ma swoich ukochanych, ważnych kompozytorów; Niemcy, Włochy, Francja, Anglia czy Rosja… Jednak muszę przyznać, że to, co czyni muzykę Chopina tak wyjątkową to to, że ludzie na całym świecie silnie na nią reagują. Nie znam nikogo, w żadnym kraju, kogo by ona nie poruszała. Muzyka Chopina mówi prosto do serca i dlatego jest tak unikatowa, i tak wszędzie kochana.

Fryderyk Chopin – kompozytor polski, francuski, międzynarodowy? Jak go pani widzi, grając jego muzykę na całym świecie?
Wiem, oczywiście, że Chopin urodził się w Polsce i tam spędził dużą część swojego życia, że potem wyjechał do Francji. Lecz muszę także powiedzieć, że kompozytorzy, że osobowości tego pokroju, nie mają narodowości. Chopin był Polakiem i mieszkał we Francji, lecz jego muzyka jest międzynarodowa. Nie sądzę, aby dobrze byłoby go umieszczać gdzieś w jednej tylko kulturze. Jest w nim dla mnie coś więcej, coś całkowicie ponad granicami. 

Skarb całej ludzkości?
W zupełności. Chopin to cała galaktyka. On stworzył swój własny świat. A ten świat jest tak harmonijny i tak kompletny, że nie ma potrzeby określać go w jednym tylko miejscu.

Słyszałam, że amerykański pianista Garrick Ohlson, zdobywca I nagrody w Konkursie Chopinowskim w 1970 roku, uczył się nawet kiedyś tańczyć… tradycyjne polskie mazurki. Czy miała może Pani okazję zobaczyć te tańce, zobaczyć Polaków tańczących mazurki? Może w Warszawie?
Niestety nie miałam nigdy okazji zobaczyć mazurków na żywo, nigdy w czymś takim nie uczestniczyłam. Ale oczywiście przestudiowałam różne nagrania, filmy, materiały z Internetu. Mogłam zorientować się, jak mazurki powinny być tańczone. Chciałabym jednak kiedyś zobaczyć na własne oczy, jak Polacy tańczą mazurki.

Właściwie także i w Polsce jest to już sztuką tajemną, zapomnianą wiedzą. Nie tańczymy już prawie wcale mazurków.
Lecz wciąż są one częścią waszej kultury, są w polskiej krwi. Tak ja to widzę. I na pewno nieprzypadkowo Chopin skomponował ich tak wiele. Dla mnie mazurek to nie tylko taniec, ale i specjalny nastrój, którego można doświadczyć, jeśli było się w Polsce, jeśli spotkało się Polaków, poznało ich.

Od około kilkunastu lat działa w Polsce środowisko młodych muzyków, którzy uczą się, jak grać i jak tańczyć tradycyjne, ludowe mazurki. Więc jest nadzieja, że nie zostaną zupełnie zapomniane… Ale mam jeszcze jedno pytanie o Konkurs Chopinowski, choć z trochę innej strony. Pani nagroda w 2010 roku była w historii konkursu dopiero trzecią I nagrodą przyznaną kobietom. Przed panią – czterdzieści pięć lat wcześniej! – była to Marta Argerich, w 1965 roku. Po raz pierwszy I miejsce przypadło w udziale kobietom – ex aequo Halinie Czarny-Stefańskiej i Belli Davidovich w 1949 roku. Czy ten konkursowy świat to męski świat? Czy trudno jest w nim być kobietą?
Hmm… Nigdy w ten sposób o tym nie myślałam. Ja po prostu gram muzykę i sądzę, że dla muzyka, podczas grania, nieważne jest, czy jest kobietą, czy mężczyzną. Do słuchaczy przemawia sama muzyka.

Dla mnie zaskoczeniem było to, że była pani pierwszą kobietą, zwyciężczynią konkursu, aż po czterdziestu pięciu latach. I to po Marcie Argerich – to jak być częścią tego samego towarzystwa.
Tak… Czułam się bardzo dumna i szczęśliwa. To była dla mnie bardzo specjalna, bardzo wyjątkowa nagroda. Jestem pewna, że to uczucie będzie mi towarzyszyło przez całe moje życie.

Wkrótce przyjedzie pani z dwoma koncertami do Wrocławia. Chciałabym zapytać o program pani recitalu. Będzie w nim Bach, a więc barok, Chopin – romantyzm, Ravel – impresjonizm oraz Prokofiew – rosyjski kompozytor neoklasycysta. Lecz pojawi się wśród nich również o wiele mniej znany Wolfgang Rihm. Czy może nam pani opowiedzieć o programie recitalu? Czy coś łączy utwory tych wszystkich, tak różnych twórców?
Proces konstruowania programu koncertu jest dla mnie bardzo istotny. To ważne, aby istniało połączenie między wszystkimi jego częściami. Wybór każdej z nich powinien być podyktowany jakąś przyczyną. Ideą tego recitalu jest prześledzenie rozwoju roli melodii w historii muzyki. Zaczynając od Bacha – dobrze wiadomo, że Bach był jednym z dwóch kompozytorów, których Chopin naprawdę wielbił. Pierwszym był Mozart. Sam Chopin grał wiele utworów Bacha, zawsze – gdy rozgrzewał się przed koncertem. Dla Bacha, jednego z największych kompozytorów barokowych, rola melodii była już bardzo wyraźna, szczególnie w muzyce fortepianowej. Jego Uwertura francuska jest bardzo ciekawym utworem, również moim jego ulubionym utworem w ogóle, ponieważ to rodzaj oświadczenia, jakie Bach złożył w swej muzyce. Z jednej strony jest ogromnym dziełem, ale z drugiej – ma w sobie tak wiele charakterów, tak wiele różnych tańców. To partita, a więc cykl tańców, ale rozpoczyna ją wielka uwertura. A zatem stanowi swego rodzaju połączenie suity orkiestrowej z suitą na instrument klawiszowy. Następnie Chopin – poeta fortepianu. Wszyscy to wiedzą, jego melodie są wyjątkowe i piękne. To, co Chopin dał od siebie muzyce, to kolory, harmoniczne kolory, połączenie pomiędzy melodią i harmonią, coś bardzo intrygującego. Druga połowa recitalu ukazuje ten proces w XX wieku. Wolfgang Rihm jest niemieckim żyjącym kompozytorem, ma sześćdziesiąt lat i jest słynny również ze swoich cykli wokalnych i z niektórych swoich oper. Skomponował także wiele utworów fortepianowych. Interesuje mnie bardzo ujrzenie rozwoju tej muzyki; to, jak jej twórcy wykorzystywali wszelkie możliwości współczesnego instrumentu. Używał ich już Ravel, który stosował kolorystykę i bardzo dynamiczną notację. To bardzo ciekawe, jak niezwykle dokładny był w swej notacji. A dla Prokofiewa – jak on sam to ujął – melodia była duszą muzyki. Wszystko to razem sprawia, że melodia staje się najwyrazistszym środkiem komunikacji ze słuchaczami. Mam nadzieję, że wrocławskiej publiczności ten program się spodoba i że razem ze mną podąży w ślad za jego ideą przewodnią.

Usłyszymy więc pani historię muzyki fortepianowej…
W pewnym sensie, tak!

A co gra pani dla siebie samej? Kiedy ma pani wolny czas, żadnych koncertów przed sobą, żadnego stresu, tylko pani i fortepian…
Tak naprawdę, jak już powiedziałam, granie koncertu jest dla mnie przyjemnością, jest radością, bardzo to lubię. Uczucie bycia na scenie nie jest dla mnie nigdy męczące, zbyt ciężkie… Gdy gram, czuję się wolna i bardzo szczęśliwa. A muzyka jest ze mną wszędzie, nieważne, czy akurat gram na fortepianie, czy nie – ona jest zawsze wokół mnie. Jest w mojej głowie, w moich uszach, w mojej duszy.

Czy jest coś, co chciałaby pani przekazać wrocławskiej publiczności?
Do Wrocławia przyjadę z dwoma koncertami, dwa dni przed recitalem zagram koncert z Wrocławską Orkiestrą Symfonicznej. Byłam już kiedyś we Wrocławiu, z recitalem, wiele lat temu, i pamiętam, jak bardzo mnie to miasto poruszyło. Bardzo się cieszę, że znów będę tu mogła przyjechać.

Rozmawiała Anna Michalczuk


Yulianna Avdeeva – laureatka II nagrody LXI Międzynarodowego Konkursu Muzycznego w Genewie, I nagrody w Konkursie im. Carla Czernego w Pradze (1997), I nagrody w V Konkursie „Arthur Rubinstein in Memoriam” w Bydgoszczy (2002), I nagrody w XII Konkursie „A.M.A. Calabria” we Włoszech (2002) oraz I nagrody w Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. I. J. Paderewskiego w Bydgoszczy (2007). W październiku 2010 roku zdobyła I nagrodę XVI Międzynarodowego Konkursu Fryderyka Chopina w Warszawie oraz nagrodę Krystiana Zimermana za najlepsze wykonie sonaty Chopina. Koncertowała m.in. w Rosji, Austrii, Wielkiej Brytanii, USA, Francji, Niemczech, Izraelu, Belgii, Japonii, Grecji, Włoszech i Południowej Afryce.