Wydanie: MWM 05/2012

Synergie

LEO FESTIWAL
Article_more
Architektura i muzyka każdego dnia „spotykają się” w wielu salach i przestrzeniach koncertowych na całym świecie. Także dzisiaj artyści, architekci i muzycy tworzą analogiczne rozwiązania. Przykład? Minimal music i drapacze chmur. Proszę się przekonać, jak szybko wchodzi się w świat zwielokrotnionych jednostek.

Magdalena Talik: Pod koniec maja rozpocznie się czwarta edycja Leo Festiwalu, obecnie jednej z najciekawszych wrocławskich imprez muzycznych. Kiedy kilka lat temu podjął pan pracę z Wrocławską Orkiestrą Kameralną Leopoldinum spodziewał się pan, że zaowocuje ona festiwalem i wyjątkowym repertuarem, jaki jest w jego ramach prezentowany?
Ernst Kovacic
: Przede wszystkim uświadomiłem sobie, jak wielki potencjał drzemie zarówno w Orkiestrze Leopoldinum, jak i w Filharmonii Wrocławskiej i w całym mieście. Zauważyłem także, że można zainicjować komunikację między różnymi dziedzinami sztuki, takimi jak architektura, literatura, teatr i moda, by wskazać historyczne związki, poszerzyć repertuar. Włączyliśmy w te projekty instytucje –  muzea, szkoły i teatry – umożliwiające pracę z dziećmi, a nie tylko dla dzieci.

Pomysł na Leo Festiwal narodził się podczas moich rozmów z Andrzejem Kosendiakiem i stał się szansą, by wspomniane cele realizować konsekwentnie krok po kroku. Sporo zostało już poczynione i jesteśmy zadowoleni, że festiwal już wywołał taki rezonans. Dzięki temu chcemy kontynuować pracę w przekonaniu, że Orkiestra Leopoldinum musi i będzie odgrywała aktywną rolę nie tylko w kulturalnym życiu Wrocławia, lecz także kraju.

Wspomniał pan o działaniach między różnymi dziedzinami sztuki. W historii te związki były bardzo silne. Jak sprawa wygląda obecnie, w XXI wieku?
Weźmy architekturę i muzykę, każdego dnia „spotykają się” w wielu salach i przestrzeniach koncertowych na całym świecie. Rzecz jasna, także dzisiaj artyści, architekci i muzycy tworzą analogiczne rozwiązania. Przykład? Minimal music i drapacze chmur. Proszę się przekonać, jak szybko wchodzi się w świat zwielokrotnionych jednostek. To, co rozumiem przez słowo „komunikacje”, „synergie” to większa świadomość wewnętrznego związku pomiędzy przestrzenią i dźwiękiem, także próba znalezienia właściwych miejsc dla wykonywania odpowiedniej muzyki. 

Co roku ich pan na nowo poszukuje. Pod koniec maja jeden z koncertów Leo Festiwalu odbywać się będzie na dziedzińcu Ossolineum. Ale czy ta przestrzeń dobrze „zagra” z programem, w którym są m.in. latynoskie tańce?
Przekonajmy się!

Koncert inaugurujący 4. Leo Festiwal będzie rodzajem pożegnania z Wisławą Szymborską, a wiersze noblistki przeczyta Grażyna Wolszczak. Jakie utwory wybrał pan na ten wieczór?
Związane z muzyką bądź z występami w szerszym tego słowa znaczeniu. Przede wszystkim jednak szukaliśmy utworów, w których zawarte zostały wizje mające wpływ na to, jak postrzegamy świat. Myślę tu o wierszach Próba, Kobiety Rubensa, Klasyk, Allegro ma non troppo, Przy winie, Prolog komedii, Koloratura, Wieczór autorski, czy Wrażenia z teatru.

Podczas tego samego koncertu posłuchamy utworu Jadwigi Szajny-Lewandowskiej, jednej z najważniejszych powojennych kompozytorek wrocławskich. Jak trafił pan na jej utwory?
Od dawna znałem nazwisko kompozytorki, teraz zapoznałem się także z partyturą. Zaplanowaliśmy, że program wieczoru będzie dotyczył związków muzyki z literaturą i potrzebowaliśmy ciekawego przykładu cyklu pieśni. W tym przypadku 12 wierszy na sopran i kwartet smyczkowy do słów Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej okazało się świetnym rozwiązaniem.

W repertuarze innego koncertu są tańce, miedzy innymi krakowiak i charleston. Czy taki program nie jest zbyt eklektyczny?
Tańce są i zawsze były wyrazem pozytywnego nastawienia wobec życia, niezależnie od kultury, narodowości i okresu historycznego. Dotyczy to zarówno tańców rytualnych, ludowych, jak i wyrafinowanego tańca towarzyskiego. Wszystkie mają energię na tyle silną, by ożywić umysł i ducha tancerzy. Jeśli chodzi o muzyków, granie do tańca jest jednym z najstarszych naszych „obowiązków”, tak więc Orkiestra Leopoldinum zaprasza na prezentację krótkiego zbioru tańców polskich, austriackich, amerykańskich i południowoamerykańskich. Niektóre z nich będą wykonywane przez profesjonalne pary taneczne, inne będzie mogła zatańczyć publiczność. Ten koncert Leo Festiwalu ma być w zamyśle świętem rozkołysanych rytmów dla nas i melomanów.

Co roku w ramach Leo Festiwalu przygotowuje pan jakiś projekt z myślą o najmłodszych. Tym razem będą to Historia Babara, małego słonia oraz Piotruś i wilk. Zgodziłby się pan z opinią, że dzieci bywają najtrudniejszą, najbardziej wymagającą publicznością?
Pracować dla dzieci jest rzeczą wspaniałą, a pracować z dziećmi nawet jeszcze wspanialszą. Wierzę, że artyści powinni próbować dotrzeć do najmłodszych przy pomocy swojej sztuki i umiejętności. Aby przyciągnąć uwagę naszych małych widzów trzeba wysyłać zrozumiałe sygnały, ale z reguły są oni dobrą i wyjątkowo zdyscyplinowaną publicznością.

Sposób opowiadania muzyką historii słonika Babara oraz Piotrusia są odmienne. Sądzi pan, że dzieła Poulenca i Prokofiewa będą zrozumiałe nawet dla najmłodszych?
Istotnie, te dwa utwory są bardzo różne, ale dzieci nie „rozumieją” tak jak dorośli. Zwykle odbierają wszystko w bardziej emocjonalny sposób, „wyczuwają”, są wrażliwsze niż my. Myślę, że będą miały naprawdę sporo zabawy przy wspomnianych dziełach.

Ostatni z koncertów Leo Festiwalu został zatytułowany Shalom. Utwory, które usłyszymy, były inspirowane muzyką żydowską?
Nie będzie muzyki inspirowanej żydowską kulturą, ale synagoga, jako miejsce religijnego kultu i duchowe centrum żydowskiej religii oraz kultury, zwraca nasze myśli ku wielkiej krzywdzie wyrządzonej Żydom przede wszystkim, lecz nie tylko, w minionym stuleciu. Na przykład Metamorfozy Richarda Straussa przywołują widmo zniszczeń uczynionych podczas II wojny światowej w Niemczech, a przesłanie tego faktu jest następujące: „Żadna kultura nie może niszczyć innej kultury i uniknąć przy tym samozniszczenia”.

Rozmawiała Magdalena Talik

Ernst Kovacic – austriacki skrzypek i dyrygent, był dyrektorem artystycznym Wiedeńskiej Orkiestry Kameralnej, występował m.in. z English Chamber Orchestras, Northern Sinfonia, Britten Sinfonia, Stuttgart Chamber Orchestra, Klangforum Wien, ensemble modern, Camerata Salzburg oraz Deutsche Kammerphilharmonie Bremen. W 2007 roku został dyrektorem artystycznym Wrocławskiej Orkiestry Kameralnej Leopoldinum, z którą nagrał komplet kompozycji Ernsta Křeneka na orkiestrę smyczkową dla wytwórni Phoenix.