Wydanie: MWM 05/2012

Muzyka to rzecz osobliwa!

Rozmowa z Małgorzatą Markowską
Article_more
Norwid idzie tu z Chopinem równolegle. Połączenie ich twórczości to coś więcej, niż suma poszczególnych składników. A jeśli jeszcze wyobrazimy sobie Janusza Olejniczaka i Andrzeja Seweryna jako wykonawców…

Piotr Matwiejczuk: Janusz Olejniczak i Andrzej Seweryn to artyści bez których trudno byłoby wyobrazić sobie wieczór poetycko-muzyczny zatytułowany Chopin i Norwid.  

Małgorzata Markowska (Prezes Fundacji im. Andrzeja Markowskiego): Janusz Olejniczak, z którym pracowałam wielokrotnie, jest dla mnie uosobieniem pianistyki chopinowskiej. Z Andrzejem Sewerynem znam się od czasu, kiedy występował w filmie Andrzeja Wajdy Dyrygent, którego ojciec mój był w części inspiratorem. Artystów o takiej wrażliwości spotyka się na świecie niezwykle rzadko. Obaj są w moim przekonaniu nierozerwalnie związani z muzyką i poezją polskiego romantyzmu.

 

Poza tym od lat znają się i współpracują ze sobą.

To ten szczególny przypadek porozumienia dusz. Aby taki spektakl miał sens, muszą wziąć w nim udział takie osobowości, które odczuwają ze sobą więź. Obaj artyści są też związani z Francją, a to nie przypadek. Doskonale to rozumiem, bo Polacy – mimo wszystkich różnic – są przecież szalenie podobni do Francuzów.

 

Wykonawcy to atut, dzięki któremu spektakl mógłby zaistnieć również poza Polską.

Chciałabym przedstawić go we flamandzkiej wersji językowej. Teraz szukam stosownych tłumaczeń Norwida. To co prawda język niezwykle hermetyczny, ale kultura jest przecież bardzo stara i bogata. Warto wprowadzić do niej poezję Norwida.

Nigdy też za wiele prezentowania Norwida we Francji.

Opracowaniem wersji francuskiej tego spektaklu muzyczno-słownego zajął się Krzysztof Jeżewski, wybitny poeta i tłumacz, który dokonał znakomitych przekładów poezji Norwida na francuski. Program spektaklu jest zresztą jego koncepcją, zarówno w warstwie słownej, jak i muzycznej. W tym zakresie dałam mu carte blanche, ponieważ wiedziałam, że zna się na rzeczy dużo lepiej ode mnie.

 

Poezja Norwida i muzyka Chopina wydają się nierozerwalnie ze sobą związane.

W wierszu Fortepian Szopena Norwid użył motta zaczerpniętego z Byrona: „Muzyka to rzecz osobliwa!”. Tak, muzyka jest niezwykła w swoim przekazie. A muzyka Chopina szczególnie. Z poezją Norwida łączy się w sposób wyjątkowy. Chopin i Norwid to rzadki fenomen. Słowa zamieniają się w dźwięki, a dźwięki wnikają w słowa.

 

Ale mamy jeszcze inną bliską relację, z której również wynikała wzajemna inspiracja: Chopin i Eugène Delacroix.

Ja wolę relację Chopin – Norwid. Głębia przekazu muzyki Chopina okazuje się w niej dużo większa, niż w relacji muzyka – plastyka. Od Kandinsky’ego wiemy co prawda, że malarstwo również łączy się z muzyką, ale połączenie to ma innego rodzaju dynamikę.

 

Trzeba jednak pamiętać, że Chopin był co prawda romantykiem, ale o bardzo klasycznym wykształceniu i sposobie myślenia o muzyce. Nie lubił, gdy jego dzieła łączono z poezją, gdy doszukiwano się w nich treści pozamuzycznych…

Wydaje mi się jednak, że w twórczości Norwida jest coś zdecydowanie więcej. Bo przecież Norwid nie interpretuje muzyki Chopina dosłownie. Tu chodzi raczej o oddanie wagi i znaczenia całości twórczości Chopina oraz – co równie ważne! – osobowości kompozytora. Mamy tu ponadto do czynienia z kontekstem geopolitycznym. Wszystko to łączy się w poezji Norwida. To nie jedynie interpretacja, porównanie, metafora. Rodzaj ekspresji Norwida jest w moim przekonaniu porównywalny z chopinowskim. To dwie paralelne osobowości i dwa porównywalne dzieła.

 

A zatem muzyka Chopina i poezja Norwida to dwie ścieżki wiodące w tym samym kierunku, ale obok siebie…

Powiedziałabym, że nader często krzyżują się ze sobą. Muzyka, oczywiście, nie wyraża pewnych treści wprost, ale przecież one w niej istnieją. Mam na myśli choćby wymiar patriotyczny obu dzieł. To patriotyzm w najpiękniejszym, najszlachetniejszym tego słowa znaczeniu – taki, o jakim dziś w Polsce możemy jedynie marzyć. Muzyka Chopina i poezja Norwida to niesłychana siła przekazu tych wartości, które dziś, mam wrażenie, nie zawsze są właściwie interpretowane.

 

Mazurki, które Chopin pisał przez całe, jego najbardziej „polskie” utwory, o których Robert Schumann powiedział „armaty ukryte w kwiatach”, nazywane bywają dziennikiem intymnym kompozytora.

W ekspresji tych samych uczuć Norwid idzie tu z Chopinem równolegle. Pod tym względem obaj są dla mnie niezwykle ważni, dlatego że połączenie ich twórczości to coś więcej, niż suma poszczególnych składników. A jeśli jeszcze wyobrazimy sobie Janusza Olejniczaka i Andrzeja Seweryna jako wykonawców…

 

Rozmawiał Piotr Matwiejczuk (Program 2 Polskiego Radia)