Autor: Jacek Dehnel
Wydanie: MWM 05/2012

Hugenoci – opera w czterech aktach

Mały przewodnik po operach zapomnianych i nieistniejących
Jean-Gaspard Fidonc Hugenoci – opera w czterech aktach libretto: Stanislas Casimir Virvinqui premiera: Paryż, 1836

Streszczenie:

Akt I

Noc Świętego Bartłomieja. Komnata paryskiego pałacu katolickiej rodziny d'Eu. Młoda Madeleine, akompaniując sobie na lutni, modli się o ocalenie ukochanego, Henriego de Villegaignon (cavatina Słodka Mario, ty także kochałaś Józefa... – Douce Marie, toi aussi, tu as aimé Joseph...), podczas gdy za oknami ciągną hordy katolickich morderców (dynamiczny chór Pif! Paf! Łatwo ustrzelić na gałęzi kosa! – Piff! Paff! Facile de tirer une merle d’une branche!). Słychać kołatanie do wrót (recytatyw Ach! Dwojaka wróżba z kołatania płynie... – Ah! Cette frappe annonce un double présage…) i do pałacu wpada ranny Henri (miłosny duet Rubiny krwi twojej i łez twych diamenty – Rubis de votre sang, de vos larmes diamants). Madeleine każe mu się przebrać w strój starej piastunki (aria O, drogie łachmany, na których tylekroć... – O! Chers chiffons, sur lequel tant de fois…) i następuje scena wzruszającego pożegnania (duet miłosny Jak mógłbym/mogłabym objęcia rozerwać najdroższe... – Comment pourrais-je briser les étreintes si chères...).

Akt II

Madeleine i Henri, wciąż spleceni w uścisku, nie mogą się rozstać. Pomiędzy ariami pożegnalnymi (Henri: Ach, bieżyć mi trzeba, by życie ocalić... – Oh, il faut m’en aller pour sauver ma vie... i Madeleine: Ust twoich korale całować bym rada... – Si seulement pourrais-je embrasser les coraux de ta bouche...) następuje seria krótkich arii charakterystycznych (sługi: Prędzej, rychlej, rychlej, prędzej! – Bientôt, tôt, tôt, bientôt!, piastunki: Chyżo, chyżo, włóż kapotkę! – Vite, vite, mets ta p’tite jaquette!, kucharki: Przyjm suchar z dna serca... – Prends ce biscuit du fond de mon cœur...), akt kończy się zaś złowrogą arią zemsty śpiewaną na stronie przez zakochanego w Madeleine masztalerza Jeana, który zastanawia się nad zadenuncjowaniem hugenoty (Lepsza we łzach, niźli cudza... – Mieux qu’elle pleure qu’elle soit à lui...).

 

Akt III

Zastajemy Madeleine i Henriego w tej samej pozie, co wcześniej, ale po upływie dłuższego czasu (co wiemy z recytatywu starego sługi Minęło lat dziesięć, a oni wciąż trwają – Dix ans passés et ils durent toujours). U stóp kochanków bawi się ich dwoje dzieci (poruszająca kołysanka Madeleine Dzieciątek wejrzenie tak ufne... – Regard des trognons si confiant…), ale oni wiedzą, że muszą się rozstać (recytatyw i duet Ta chwila ostatnia... Szerokie gościńce i zbójcy ponurzy... – Ce dernier instant… Les grand-routes et les bandits moroses...). Na stronie masztalerz Jean wciąż przeżywa rozterki i waha się, czy wolno mu zmącić szczęście ukochanej; czuje, że zwycięża w nim mściwa natura (recytatyw i aria Spryt lisa, łasicy i nutrii pospołu... Ha, ha, ha! – Qu’ils sont rusés: renard, belette et ragondin ensemble... Ha, ha, ha!).

 

Akt IV

Po otwierającym akt duecie pożegnalnym (Żegnaj mi, żegnaj, pierwiosnku ócz moich! –Adieu, adieu, Primevère de mes yeux!) słyszymy kroki na schodach. Wnuk kochanków otwiera wrota, za którymi stoi Jean i królewscy strażnicy (aria zemsty Jeana Dzikie furie, co w Hadesie... – Furies sauvages qui dans l’Hadès…). Strażnicy w pogodnym kwartecie (Dobry człowieku... – Brave homme…) wyjaśniają, że od ćwierć wieku obowiązuje tolerancyjny Edykt Nantejski i odchodzą  radośnie, podśpiewując (popularna melodia Prześliczna mleczarko, rzuć wymię i bieżaj! – Oh! Belle laitière, laisse cette mamelle et cours!). Sędziwi Madeleine i Henri wybaczają Jeanowi, któremu serce pęka z wdzięczności (aria Niech karę wymierzy mi własna aorta! – Que ma propre aorte soit mon bourreau!). Łzom radości nie ma końca, a dzieci, wnuki i prawnuki Madeleine i  Henriego odśpiewują finałowy chór (Co nagle, to po diable – Qui trop hâte, amuse le diable).

 

***

Jean-Gaspard Fidonc, syn zamożnego jubilera paryskiego, od wczesnej młodości marzył o wystawieniu opery dotyczącej hugenotów. Pracował nad nią przez całe lata, odrzucając kolejne libretta i przerabiając spore partie całości, a kiedy był bliski ukończenia dzieła życia, francuskie gazety zapowiedziały premierę Hugenotów Meyerbeera. Fidonc nie poddał się i wyzwał słynnego Tatsdorfczyka na swoisty pojedynek – zaplanował swoją premierę tydzień wcześniej. Meyerbeer, który miał już za sobą sukces Roberta Diabła (do którego złośliwie odnosi się tekst ostatniego chóru w operze Fidonca), podjął rękawicę: przyspieszył premierę i wystawił swoich Hugenotów dokładnie tego samego wieczora, 29 lutego 1836 roku w Grande salle du Théâtre impérial de l’Opéra przy rue La Peletier (która, zanim spłonęła w 1873 roku i została zastąpiona nowym budynkiem Opéra Garnier, gościła nie tylko wielkie premiery, ale i skromnego Degasa uwieczniającego ćwiczące baletnice). Fidonc musiał się ukontentować skromniejszą Salle Ventadour odnajętą na kilka wieczorów od Théâtre Nautique. Niestety, sukces Meyerbeera był równie miażdżący, co klęska Fidonca, który zmuszony był zrezygnować z rezerwacji sali i kolejnych wystawień opery.

 

Mamy i w tej historii coś dla miłośników poloników. Jednym z powodów klęski Hugenotów było również libretto pióra polskiego poety i emigranta Stanisława Kazimierza Wyrwińskiego. Fidonc, zlitowawszy się nad młodym i, dodajmy, urodziwym powstańcem listopadowym, przygarnął go pod swój dach, zapewniając mu wikt, opierunek i rozmaite rozrywki. Trudno jednak było mu wydobyć z depresji naszego cierpiącego wygnańca, który we wszystkim – również w wyimkach z historii Francji – widział Polskę. Większość libretta, jak dowiodła to w swoich badaniach doc. Jowita Pokos, jest właściwie udramatyzowaną i rozciągniętą w czasie wersją pożegnania Wyrwińskiego z Zofią z Puciatyckich w majątku jej rodziców w Puciatyczach na Wołyniu (16 grudnia 1830 roku). Lektura dokumentów z archiwum Puciatyckich wykazuje jednak, że Zofia była zupełnie niezainteresowana zalotami Wyrwińskiego i wręcz zachęcała go – „w krótkich, żołnierskich słowach”, jak czytamy w liście jej stryja Apolinarego – by poległ w boju za Ojczyznę.

 

(Przekład incipitów: Małgorzata Grąbczewska)