Wydanie: MWM 03/2013

Prawo do dyrygowania

Wywiad z maestro Rolfem Beckiem
Article_more
Kierowanie orkiestrami i festiwalem dało mi wiele satysfakcji, poznałem bardzo ciekawych muzyków. Ale jestem dyrygentem – mam z dyrygentury dyplom tak samo jak z prawa – i już dość mam pracy menedżerskiej. Teraz chcę się zajmować tylko muzyką.

Joanna Michalska: Często koncertuje pan w Polsce. Jak z perspektywy obcokrajowca wygląda tutejsze życie muzyczne?
Rolf Beck
: Lubię polski sposób grania: pełen temperamentu, wyczucia muzyki, a jednocześnie oparty na znakomitej technice. Dwa lata temu wykonywałam w Niemczech z orkiestrą Sinfonia Varsovia Verklärte Nacht Arnolda Schönberga. Orkiestra zagrała niewiarygodnie, a to taki trudny utwór!

A polska publiczność?
Chce chodzić na koncerty muzyki współczesnej. Polacy są o wiele bardziej od Niemców skłonni do słuchania najnowszej muzyki. Najlepiej znam publiczność Wielkanocnego Festiwalu im. Ludwiga van Beethovena, ale nie wiem, czy jest reprezentatywna, bo na to wydarzenie przyjeżdżają melomani z różnych krajów. Na festiwalowe koncerty ludzie przychodzą przygotowani, dobrze wiedzą, czego będą słuchać, rozumieją muzykę.

Maestro jest stałym gościem Festiwalu Beethovenowskiego również ze względu na przyjaźń z Elżbietą i Krzysztofem Pendereckimi?
Ja odwiedzam ich festiwal w Warszawie, a oni mój w Schleswig-Holstein. Również Tadeusz i Monika Strugałowie, z którymi także się przyjaźnię, przyjeżdżają na moje koncerty do Niemiec. Bardzo się cieszę, że dawno temu, jeszcze w czasach komunizmu, dałem się namówić na przyjazd do Krakowa i od tej pory nawiązałem wiele relacji z polskimi muzykami. Myślę, że życie muzyczne w Polsce jest bardzo bogate. Może coś mnie ciągnie do tego kraju, bo rodzina mojej matki pochodziła z Opola?



Całość artykułu można przeczytać w papierowym wydaniu kwietniowego numeru "Muzyki w Mieście".