Wydanie: MWM 03/2013

Kolekcjoner

Rozmowa z Krzysztofem Szukałą, mecenasem "Muzyki w Mieście"
Article_more
Robię to, co uważam za słuszne, a przede wszystkim – to, co kocham. Albo inaczej: nie jestem człowiekiem, który żyje tylko dla siebie. Nie interesuje mnie coś, czym nie mógłbym dzielić się z innymi. Zaspokajanie własnych potrzeb jest nudne. Nie chcę czwartego i piątego samochodu lub telefonu. Chcę czwartej i piątej płyty – kupionej lub wydanej.

Krzysztof Szukała: Jest 1973 rok. W dalekich Stanach Zjednoczonych nieznany nikomu Tom Waits wydaje swoją pierwszą płytę Closing Time. W tym roku przychodzę na świat.

 

Piotr Matwiejczuk: Piękny zbieg okoliczności!

Kiedy poznałem twórczość Waitsa, zdałem sobie sprawę, że to nie przypadek. Muzyka odgrywa w moim życiu szczególną rolę. Towarzyszy mi niemal w każdej chwili. Nie mógłbym, niestety, powiedzieć tego o ludziach. A dźwięki otaczają mnie wszędzie! Staram się je słyszeć, gdziekolwiek jestem. Wystarczy się na nie otworzyć – trzeba być jak motyl, który ożywa w promieniach słońca.

 

Co sprawiło, że stałeś się takim motylem? Czy pamiętasz swoje pierwsze ważne doświadczenie muzyczne?

Pochodzę z Bytomia i w tamtym środowisku, również muzycznym, wzrastałem. Z dzieciństwa i wczesnej młodości przypominam sobie koncert bardzo popularnego wówczas w Polsce węgierskiego zespołu rockowego Locomotiv GT, na który zabrali mnie rodzice. Pamiętam też znakomicie występy grupy Universe, przez wiele lat największej gwiazdy Dni Bytomia. Ale pierwszym i najważniejszym doświadczeniem muzycznym, które, jak sądzę, ukształtowało mnie, był śpiew mojej nieżyjącej mamy, kołyszącej mnie do snu.




Całość artykułu można przeczytać w papierowym wydaniu kwietniowego numeru "Muzyki w Mieście".