Wydanie: MWM 05/2013

M jak miłość i muzyka

Article_more
Prof. Albert Neisser badający syfilis u małp i tropiący gonokoki rzeżączki okazał się wprawdzie wybawcą ludzkości uparcie łamiącej szóste przykazanie, ale na salonach występował wyłącznie jako mecenas sztuki i przyjaciel wybitnych muzyków. Ta rola była bardziej twarzowa i dzięki niej przeszedł do historii Wrocławia.

Dziedzina medycyny, którą zajął się Neisser, była w XIX wieku zdecydowanie rozwojowa. Domy schadzek przeżywały swój złoty wiek, były licznie odwiedzane przez nastolatków, którzy zaczynali tam swoje życie intymne, kawalerów z „instynktem rozrodczym”, sfrustrowanych mężów odstawionych od łoża i żołnierzy zamkniętych w seksualnym getcie. Niestety, amatorzy miłości płacili za swoje uniesienia nie tylko pieniędzmi, lecz także poważnym uszczerbkiem na zdrowiu. Wprawdzie mężnie stawiali czoła niebezpieczeństwu, wychodząc z założenia, że choroba weneryczna to coś, co jeden miał, drugi ma, a trzeci dostanie, ale jednak już po wszystkim oblegali gabinety takich specjalistów jak prof. Neisser. Był wybitnym znawcą niespodzianek podrzucanych przez boginię Wenus, pierwszym w Niemczech profesorem zwyczajnym dermatologii i wenerologii, odkrywcą gonokoków wywołujących rzeżączkę, które na jego cześć nazwano Neisseria gonorrhoeae.

 

Razem z Augustem von Wassermannem opracował sposób diagnozowania serologicznej kiły (tzw. odczyn WR), poza tym organizował wiele wypraw naukowych, m.in. do Norwegii i Hiszpanii (badania nad trądem) oraz na Jawę, gdzie zajmował się zakaźnością kiły u ludzi i zwierząt. Klinika, którą zorganizował w 1892 roku w sławnej uniwersyteckiej „dzielnicy klinik”, przy dzisiejszej ul. Chałubińskiego, błyskawicznie zyskała europejską renomę. Komitet noblowski dwadzieścia dwa razy nominował Neissera do nagrody, a nie przyznał jej chyba tylko dlatego, żeby nie być posądzonym o zbyt bliską znajomość z wrocławskim lekarzem. Bo specjalizacja Neissera była jednak wstydliwa.




Philippe Ricord, jeden z najwybitniejszych francuskich wenerologów XIX wieku, został kiedyś zaproszony do domu znajomego. W młodej żonie gospodarza Ricord poznał swoją pacjentkę. Dama stanęła w pąsach, nie chciała przywitać gościa i mąż zaczął się wypytywać, skąd to zażenowanie. Ricord uratował sytuację, mówiąc do pani domu: „Niech pani nie przeraża ta bliska znajomość małżonka ze mną. Ręczę słowem honoru, że nie jest on moim pacjentem”. Na szczęście Neisser zdobył popularność we Wrocławiu nie tylko jako wybitny lekarz, więc damy nie musiały płonąć rumieńcem na jego widok. Był wieloletnim radnym Wrocławia i członkiem zarządu Wrocławskiego Stowarzyszenia Orkiestralnego. Żonaty z bogatą Toni Kauffmann, miał wystarczające środki, żeby zostać liczącym się kolekcjonerem dzieł sztuki, a jego willa na skraju parku Szczytnickiego, przy dzisiejszej ul. Różyckiego, budziła zachwyt w całym Wrocławiu.

 

Została zaprojektowana przez berlińskiego architekta Hansa Griesebacha (projektował także pawilony na wystawy światowe w Chicago i w Paryżu, jego dziełem jest również dom Hauptmanna w Jagniątkowie i stacja Schlesisches Tor linii U-1 berlińskiego metra), a wystrój niektórych wnętrz – m.in. pokoju muzycznego – był dziełem Fritza Erlera, utalentowanego malarza, scenografa i projektanta wnętrz (choć do historii przeszedł jako autor propagandowych plakatów z czasów I wojny światowej).

 

Neisser razem ze swoją żoną Toni zamienili willę w centrum sztuki i muzyki. Przyjmowali tu tak wybitnych artystów jak Richard Strauss, Gustav Mahler, Hauptmannowie i Rafał Maszkowski, polski skrzypek i dyrygent. Maszkowski mieszkał we Wrocławiu, gdzie od 1890 roku do śmierci, która nadeszła jedenaście lat później, kierował orkiestrą Wrocławskiego Towarzystwa Muzycznego i miał entuzjastyczne recenzje.

 

Znajomość z takim mecenasem jak Neisser była ze wszech miar pożądana. Nie wiadomo, na ile zainteresowania muzyczne medyka były jego własną pasją, a na ile podsycała je żona, Toni. Rodzina, z której pochodziła – żydowscy przemysłowcy, trzęsący branżą włókienniczą – też brała czynny udział w życiu kulturalnym Dolnego Śląska. Salomon Kauffmann, z którym ojciec Toni prowadził firmę, przewodniczył Wrocławskiemu Związkowi Orkiestr i przyjmował w swoim domu Liszta, Wagnera oraz Brahmsa.

 

Neisserowie nie mieli dzieci, więc dom wraz z cennymi zbiorami dzieł sztuki został po ich śmierci przekształcony w muzeum, oddział Śląskiego Muzeum Rzemiosła Artystycznego, prezentujący przede wszystkim secesję. Urny z prochami Neisserów pochowano w ogrodzie obok willi, a nagrobek zaprojektował znany wrocławski rzeźbiarz Theodor von Gosen (autor m.in. popularnej rzeźby Amor na Pegazie).

 

Niestety, po dojściu nazistów do władzy muzeum zostało zamknięte, a willa skonfiskowana. Została zniszczona w czasie oblężenia Festung Breslau, podobnie jak grób Neisserów. Za to klinika wygląda jak za czasów najsławniejszego wrocławskiego wenerologa, bo dzielnica klinik, unikatowy w skali Europy szpitalny kompleks, zdołała wyjść z oblężenia Festung Breslau bez większych strat.

W antykwariatach i na aukcjach można czasem kupić pocztówki przedstawiające kliniki z napisem „Gruss aus Breslau”. Wprawdzie „pozdrowienia” spod szpitala chorób wenerycznych wywołują dziś uśmiech, ale taka klinika i taki szef jak prof. Neisser zasługują nie tylko na kartkę, lecz cały album. Oraz tłumy turystów, które będą ich podziwiać. Zdrowych turystów, żeby nie było wątpliwości.

Beata Maciejewska