Wydanie: MWM 06/2013

Każdy ustrój ma swoją kurtynę.

Rzecz o Teatrze Bolszoj w Moskwie
Jako jeden z najważniejszych symboli Rosji fascynuje i przyciąga turystów, jednocześnie w Moskwie niezmiennie otacza go atmosfera skandalu. Teatr Bolszoj doczekał się nie tylko pięknych malarskich przedstawień i poetyckich strof na swoją cześć, lecz także specjalnej linii perfum, które słynny dom mody Guerlain stworzył dla niego w hołdzie.

28 października 2011 roku, po trwającym sześć lat remoncie miało miejsce ponowne otwarcie Teatru Bolszoj. Kilka miesięcy wcześniej mało kto wierzył, że prace renowacyjne kiedykolwiek dobiegną końca. Pamiętam, jak w czerwcu 2011 roku pewien zaprzyjaźniony moskiewski krytyk konfidencjonalnym szeptem tłumaczył mi, że inwestycja kosztowała już znacznie więcej niż zbudowanie 554 kilometrów szybkiej kolei łączącej libijskie miasta, Syrtę i Bengazi, włączając koszt wzniesienia stacji oraz wiaduktów. Tym samym konfidencjonalnym tonem ten sam zaprzyjaźniony krytyk już po otwarciu teatru opowiadał, że prezydentowi Miedwiediewowi pokazano tylko mały fragment budynku, wszystko inne zaś na telebimie, żeby głowa państwa nie dostrzegła, gdzie alabaster zastąpiono tworzywem sztucznym, a złocenia tombakiem. Ledwie sensacje związane z arcykosztownym remontem zdążyły odrobinę przycichnąć, gdy gangsterski wybryk – ponoć zorganizowany przez jednego z zazdrosnych tancerzy – lokalnej aurze skandalu nadał wymiar globalny. Stało się to, gdy „nieznani sprawcy” polali kwasem twarz dyrektora artystycznego baletu moskiewskiej sceny, Siergieja Filina.

„Z pewnością nie ma prawdziwie utalentowanego śpiewaka, który nie marzyłby o występie na scenie Teatru Bolszoj. Teatr ten zawsze był i zawsze będzie symbolem doskonałości, Olimpem Sztuki Muzycznej” – piszą Tatiana Marszkowa i Ludmiła Rybakowa we wstępie do ponad tysiącstronicowej księgi zatytułowanej Złote głosy Teatru Bolszoj.

„Olimp Sztuki Muzycznej” otwarty został z okazji koronacji cara Aleksandra II w 1856 roku. O jego wystroju architekt Alberto Cavos pisał: „Starałem się udekorować audytorium najbogaciej, jak można, jednocześnie najlżej, jak to możliwe, łącząc styl renesansowy z bizantyjskim. Białe światło połączone ze złotem, karmazynowymi draperiami w lożach, stiukowymi arabeskami oraz potężny trójkondygnacyjny kandelabr, wszystko to spotkało się powszechnie z najwyższym uznaniem”. Jako ciekawostkę dodajmy, że plafon ozdobiono malowidłem pędzla akademika Aleksieja Titowa, przedstawiającym Apolla i muzy, tyle że muzy zostały pokazane w składzie zmodyfikowanym, gdyż pojawiła się wśród nich wymyślona przez Titowa „patronka malarstwa z paletą i pędzlem w dłoni”. Pierwszą kurtynę Teatru Bolszoj zaprojektował profesor petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych, Włoch Cosroe Dusi, a przedstawiała ona Kuźmę Minicz Minina i Dymitra Michajłowicza Pożarskiego wchodzących do Moskwy po kapitulacji polskich wojsk w 1612 roku. Kolejną kurtynę w 1896 roku wykonał Piotr Lambin na podstawie rysunku Michaiła Boczarowa, a przedstawiała ona widok Moskwy od strony Wzgórz Worobiowych. Używano jej tylko na początku i końcu przedstawienia, podczas przerwy scenę zasłaniała zaś inna kurtyna autorstwa Lambina, pokazująca tryumf muz. Jest to zresztą jedyna zachowana do dziś w zbiorach Teatru Bolszoj kurtyna dziewiętnastowieczna.





„Olimp Sztuki Muzycznej” otwarty został z okazji koronacji cara Aleksandra II w 1856 roku. O jego wystroju architekt Alberto Cavos pisał: „Starałem się udekorować audytorium najbogaciej, jak można, jednocześnie najlżej, jak to możliwe, łącząc styl renesansowy z bizantyjskim. Białe światło połączone ze złotem, karmazynowymi draperiami w lożach, stiukowymi arabeskami oraz potężny trójkondygnacyjny kandelabr, wszystko to spotkało się powszechnie z najwyższym uznaniem”. Jako ciekawostkę dodajmy, że plafon ozdobiono malowidłem pędzla akademika Aleksieja Titowa, przedstawiającym Apolla i muzy, tyle że muzy zostały pokazane w składzie zmodyfikowanym, gdyż pojawiła się wśród nich wymyślona przez Titowa „patronka malarstwa z paletą i pędzlem w dłoni”. Pierwszą kurtynę Teatru Bolszoj zaprojektował profesor petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych, Włoch Cosroe Dusi, a przedstawiała ona Kuźmę Minicz Minina i Dymitra Michajłowicza Pożarskiego wchodzących do Moskwy po kapitulacji polskich wojsk w 1612 roku. Kolejną kurtynę w 1896 roku wykonał Piotr Lambin na podstawie rysunku Michaiła Boczarowa, a przedstawiała ona widok Moskwy od strony Wzgórz Worobiowych. Używano jej tylko na początku i końcu przedstawienia, podczas przerwy scenę zasłaniała zaś inna kurtyna autorstwa Lambina, pokazująca tryumf muz. Jest to zresztą jedyna zachowana do dziś w zbiorach Teatru Bolszoj kurtyna dziewiętnastowieczna.

Po rewolucji w 1917 roku użycie „carskich” kurtyn zostało zakazane, konieczne stało się zaprojektowanie nowych, co uczynił w 1920 roku scenograf Fiodor Fiodorowski. Na kurtynie w kolorze brązu w 1935 roku wyhaftował znamienne dla radzieckiej historii daty „1871, 1905, 1917”. Po drugiej wojnie światowej, od 1955 roku przez pół wieku, posługiwano się słynną złotą kurtyną ozdobioną symbolami władzy radzieckiej.

Zakończony przed niespełna dwoma laty remont Teatru Bolszoj był konieczny ze względu na bardzo zły stan zachowania budynku. Prace konserwatorskie i budowlane prowadziło codziennie – jak informuje nas biuro prasowe Teatru – około trzech i pół tysiąca ludzi. Ich zadaniem było zabezpieczenie budynku, dobudowanie niezliczonych pomieszczeń użytkowych pod ziemią i, co najważniejsze, przywrócenie symbolowi kultury rosyjskiej jego dawnej, przedrewolucyjnej świetności. Żaden ze scenografów nie pokusił się jednak o zrekonstruowanie którejś z historycznych kurtyn. Na nowo zaprojektowanej nie ma alegorii, nie ma obrazów ani dat. Ciężką tkaninę – niczym ślad wodny na banknocie – zdobią rozmieszczone w równych odstępach złote, dwugłowe orły symbolizujące Rosję.

Zaprzyjaźniony krytyk, jak zwykle tonem konfidencjonalnym, szeptał mi, że carski orzeł w fałdach kurtyny wykrzywi dziób w demonicznym grymasie, jeśli przedstawienie prezentowane na scenie stanowić będzie estetyczne odchylenie w stronę tzw. teatralnej nowoczesności. Nie mogłem się jednak przekonać, ile prawdy było w jego słowach. Gdy odwiedziłem Teatr Bolszoj, na afiszu był właśnie oparty na muzyce Prokofiewa balet Iwan Groźny w choreografii Jurija Grigorowicza z 1975 roku. W tej inscenizacji wszystko zrealizowane zostało „po bożemu”, o ile oczywiście zwrot ten można odnieść do tego akurat tytułu.

Aleksander Laskowski