Autor: Marek Bebłot
Wydanie: MWM 10/2013

Tam gdzie rośnie muzyka, czyli fotograf w ogrodzie

Rocznica
Article_more
Kiedyś natknąłem się na książkę węgierskiego fotografa Gilberta Brassai Rozmowy z Picassem. Piękna sytuacja, marzenie każdego fotografa, by fotografować wielkiego artystę. Jedno z marzeń, szczególnie dzisiaj, gdy fotografia stała się powszechna i każdy może zrobić zdjęcie co najmniej poprawne.

Jednakże takie sytuacje nadal się zdarzają. Dziesięć lat temu miałem okazję wykonać pierwsze fotografie maestro Krzysztofa Pendereckiego w szczególnie dziwnych okolicznościach, bo podczas nagrywania koncertu na fortepian i orkiestrę z Barrym Douglasem jako solistą. Nie powinno mnie tam być z klasyczną lustrzanką robiącą kwadratowe kadry, z głośno pracującą migawką. Jednak zdjęcia powstały i ośmielony tym zapytałem Mistrza, czy mógłbym fotografować owoce jego pozamuzycznej pasji, w arboretum w Lusławicach.

 

Przez półtora roku powstawały zdjęcia, fotografowałem Krzysztofa Pendereckiego także podczas prób i koncertów. Miałem okazję poznawać bliżej nie tylko jego muzykę, lecz także jego samego jako kompozytora, dendrologa i wspaniałego gospodarza. Owocem było wydanie dwutomowego albumu Penderecki przez wydawnictwo Bosz.

 

Nadal fotografuję to szczególne miejsce na ziemi, mam okazję spotykać tam wybitnych muzyków. Powstają kolejne zdjęcia. Założyłem stronę internetową www.luslawice.pl, by podzielić się moimi fotografiami i inspiracjami.

 

Teraz realizuję pomysł, który wyrósł z przeczytanej książki Brassai i moich spotkań z mistrzem Pendereckim. Portal www.luslawice.pl wspólnie z Centrum Sztuki – Zamek Sielecki w Sosnowcu organizuje I Ogólnopolski Konkurs Fotograficzny „Portret Artysty”, nad którym patronat honorowy będzie sprawował  właśnie profesor Krzysztof Penderecki.




ubię fotografować Krzysztofa Pendereckiego, ponieważ przede wszystkim jest naturalny – nie ma u niego pozy, nie ma potrzeby kokietowania obiektywu. Nigdy nie zapomnę sytuacji, gdy na swoim wielkim stole w krakowskim mieszkaniu pokazywał mi partyturę powstającej VIII Symfonii „Pieśni Przemijania“, w twórczym podekscytowaniu, radości z tworzenia pięknej muzyki. Profesor chyba nawet pominął fakt, że nie znam się na zapisie muzycznym. Jeśli przyjmie się, że fotografia jest sztuką, to leży ona po przeciwnej stronie muzyki. Muzyka to sztuka najbardziej abstrakcyjna, fotografia – najbardziej realistyczna.


Widziałem kiedyś uśmiech na twarzy Profesora, gdy podzieliłem się z nim moim przemyśleniem, że z braku zdolności muzycznych czy też lekkiego pióra miałem szczęście skorzystać z „protezy”, jaką jest aparat fotograficzny.

 

Jestem zauroczony Lusławicami, bo tam czuje się przestrzeń, muzykę i chyba pewnego rodzaju wolność. Vis-à-vis parku państwa Pendereckich powstało w niedawno Europejskie Centrum Muzyki z salą koncertową o znakomitej akustyce.