Wydanie: MWM 02/2014

Końska szkoła.

Mroczne lata w dziejach Konserwatorium Moskiewskiego
Bolesław Stanisławowicz Przybyszewski pozostaje w Polsce postacią właściwie nieznaną. Tymczasem okazuje się, że syn słynnego poety-skandalisty zrobił tyleż oszałamiającą, co tragiczną w skutkach karierę w Związku Radzieckim.

O jego życiu wiemy niewiele. Urodził się w 1892 roku w Berlinie ze związku Stanisława Przybyszewskiego z Martą Foerder. Podczas pierwszej wojny światowej znalazł się w Rosji, tam ożenił się z córką carskiego pułkownika, niejaką Emilią Niedecker. Po rewolucji październikowej został gorliwym komunistą. Dzięki protekcji Feliksa Kona, który wchodził w skład tak zwanej polskiej grupy we Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii bolszewików, został w 1929 roku mianowany dyrektorem Konserwatorium Moskiewskiego, które w tym samym czasie – „w uznaniu zasług polskiego komunisty” – zostało przemianowane na Wyższą Szkołę Muzyczną im. Feliksa Kona.

 

Losami Bolesława Przybyszewskiego zainteresowała się ostatnio rosyjska muzykolożka Jekaterina Własowa. „Był on – czytamy w jej książce Rok 1948 poświęconej sowietyzacji muzyki i wprowadzeniu w dziedzinie muzyki doktryny socrealistycznej – synem znanego radykalnego pisarza, poety i rewolucjonisty Stanisława Przybyszewskiego, który wszedł do historii literatury jako przywódca grupy poetyckiej Młoda Polska. O tym, że nazwisko Stanisława Przybyszewskiego było popularne wśród rosyjskiej inteligencji, świadczy fakt, iż jego książka Aforyzmy i preludia (wydanie z 1902 roku) znalazła się w bibliotece Sergiusza Taniejewa”. Bolesław odziedziczył po ojcu „pociąg do filozofii Nietzschego, buntowniczego ducha i skłonność do kwestionowania autorytetów, zaś po babci miłość do muzyki”. Życie jednak, jak podkreśla Własowa, poświęcił walce rewolucyjnej. „Należy dodać, że sama nazwa »konserwatorium« dla nienawidzących carskiego samodzierżawia Polaków (i nie tylko ich) była na zawsze związana z Carskim Rosyjskim Towarzystwem Muzycznym. W trudnych czasach, w początku lat trzydziestych XX wieku, gdy w Rosji działał Związek Ateistów, gdy na wielką skalę niszczono kulturę czasów minionych, czyniono wiele, by unicestwić pamięć o przeszłości”. Nie wolno zapominać, że właśnie w takim kontekście nazwa konserwatorium została zmieniona, a przy okazji ustanowiono także dwa stypendia imienia towarzysza Kona. 

Bolesław Przybyszewski niedługo cieszył się zaszczytną funkcją, bowiem już 11 lutego 1932 roku odwołano go ze stanowiska, zaś 16 października tego samego roku przywrócono pierwotną nazwę uczelni, która stała się ponownie Konserwatorium Moskiewskim. „Przybyszewski – pisze Własowa – pozostawił po sobie niezbyt dobre wspomnienia. Za czasów jego dyrektorowania na znak protestu odeszło wielu znanych profesorów, w tym kompozytor Nikołaj Miaskowski”. Zachowało się jednak także dobre słowo o Przybyszewskim-dyrektorze, a znaleźć można je w liście do żony wysłanym z Moskwy przez niejakiego Szczerbacziowa: „To bardzo interesujący człowiek, żyjący życiem pełnym intelektualnego napięcia, wielki fantasta w swoich poszukiwaniach, zapalony i wpadający w niemal dogmatyczne skrajności w swoich namiętnościach. Czytał mi fragmenty swojej książki o Beethovenie, kawałki o analizie symfonii, wszystko to bardzo ciekawe i przepojone kulturą. Czytał też swoje przemyślenia o Bachu, nader nowe i ciekawe, w których Bacha traktuje w pierwszym rzędzie nie jak polifonistę, a jako harmonistę, zaś za główną zasługę Bacha uważa to, że położył on podwaliny pod funkcyjność w muzyce, co pozwoliło uczynić muzyce zdecydowany krok naprzód [...]”.

Historia dalszych losów dyrektora „końskiej szkoły” (nazywanej tak przez studentów od nazwiska tymczasowego patrona Feliksa Kona) jest tragiczna. Wkrótce po zdymisjonowaniu Przybyszewski został wykluczony z partii, zaś w 1933 roku aresztowany. Następnie zesłano go na budowę kanału biełomorsko-bałtyckiego, gdzie początkowo pełnił funkcję kierownika muzycznego teatru Kombinatu Biełomorsko-Bałtyckiego NKWD. 1 marca 1937 roku ponownie aresztowany, oskarżony o szpiegostwo i przygotowanie zamachów terrorystycznych, został rozstrzelany 21 sierpnia tegoż roku. „Taki był koniec życia jednego z szefów Moskiewskiego Konserwatorium – konkluduje Jekaterina Własowa – a książka o Beethovenie, której fragmenty Przybyszewski czytał Szczerbacziowowi, mimo wszystko wyszła w 1932 roku”.

 

Aleksander Laskowski