Wydanie: MWM 04/2014

Szymon Bywalec o...

autorytetach, muzyce dawnej i nowej, dyrygowaniu, przygotowywaniu prapremier.
Article_more
Praca nad nowym utworem przypomina trochę pracę w laboratorium. Mamy przepis w postaci partytury, składniki, którymi są dźwięki, i planowany efekt końcowy w postaci wykonania. Często receptura jeszcze nie jest doskonała. Trzeba poeksperymentować. Eksperyment, jak to eksperyment, może się udać albo nie i zakończyć eksplozją.

Szymon Bywalec o autorytetach:
Muzyka nowa jest dziedziną, która potrzebuje światłych i kompetentnych przewodników, aby ją zrozumieć, aby potrafić odróżnić to, co wartościowe, od tego, co jest tylko rozrywką, prowokacją czy eksperymentem, aby wreszcie potrafić zrozumieć intencję kompozytora, jego zamysł, jego wrażliwość. Takim przewodnikiem był dla mojego pokolenia (i nie tylko mojego) Andrzej Chłopecki. Jego wiedza, wyczucie i intuicja, przy jednoczesnej autonomiczności sądów, a także życzliwość i dobre porozumienie z młodymi artystami sprawiły, że bardzo wielu znanych dziś kompozytorów i wykonawców muzyki nowej zawdzięcza mu to, kim są, i to zarówno jeżeli chodzi o ich smak artystyczny, jak i pozycję zawodową. Pragnę kontynuować linię programową poprzedniego dyrektora, co nie oznacza, że oblicze festiwalu się nie zmieni. Należę do kolejnego pokolenia, które postrzega świat trochę inaczej. Również nasza wrażliwość jest zupełnie inna.

Szymon Bywalec o muzyce dawnej i nowej:
Muzyka dawna bardzo mnie pociągała. Interesowałem się problemami wykonawczymi, instrumentami dawnymi. Często estetyka tej muzyki, rodzaj wrażliwości, ekspresji odpowiadały mi o wiele bardziej niż to, co znajdowałem w tradycyjnym repertuarze filharmonicznym. A do tego podniety związane z odkrywaniem nowych utworów, nowych muzycznych przestrzeni. Niezastąpione! Nowa muzyka, a szczególnie jej wykonawstwo ma wiele z owego „odkrywania”. Zresztą często kompozytor czyni wykonawcę współtwórcą, wymaga kreatywnego myślenia, samodzielności, wrażliwości. Często materiał nutowy jest ledwie szkicem. Przypomina to trochę barokową praktykę wykonawczą – zadaniem wykonawcy było zaimprowizowanie ozdobników czy kadencji według podanego przez kompozytora szkicu. Inną kwestią jest fakt, że muzyka nowa to muzyka aktualna, która powstaje w naszych czasach, wiele mówi o nas samych i o świecie, który nas otacza. Także o naszej wrażliwości. Ciekawe jest odczytywanie tej naszej rzeczywistości, przedstawionej dźwiękami, a wcześniej przetworzonej przez intelekt i emocje poszczególnych kompozytorów. Spoiwem muzyki barokowej i nowej jest podobna rola, jaką pełni wykonawca (współtwórca ostatecznej wersji utworu), ale też sposób rozumienia utworu muzycznego, jego formy, przebiegu napięć, a przede wszystkim pewien rodzaj wrażliwości i emocjonalności tej muzyki, często różny od muzyki epok klasycyzmu i romantyzmu, najobszerniej chyba obecnych w naszych czasach w repertuarze wykonawców muzyki poważnej.

Szymon Bywalec o dyrygowaniu:
Jest wielu dyrygentów, których naprawdę podziwiam, i zadaję sobie pytanie, czy jestem w stanie tak jak oni głęboko zrozumieć kompozycję i osiągnąć taką łatwość w przekazaniu swojej wizji orkiestrze. Jednocześnie to piękna profesja. Jako dyrygenci mamy do dyspozycji najwspanialszy i najbardziej złożony instrument – orkiestrę, która jest nie tylko prostą sumą barw instrumentów wchodzących w jej skład, lecz także niezliczoną gamą kolorów, rozbłysków, półcieni i odcieni w zależności od zestawień instrumentów, dynamiki, artykulacji. Do tego dochodzi „czynnik ludzki”. Dyrygent nie gra bezpośrednio na instrumentach. Czyni to przez ręce i głowy muzyków wchodzących w skład orkiestry, w większości świetnych fachowców i wrażliwych artystów. Ten czynnik psychiczny, czynnik porozumienia i inspiracji, jest bardzo ważny.

Szymon Bywalec o przygotowywaniu prapremier:
Praca nad nowym utworem przypomina trochę pracę w laboratorium. Mamy przepis w postaci partytury, składniki, którymi są dźwięki, i planowany efekt końcowy w postaci wykonania. Nowe projekty mają to do siebie, że często receptura jeszcze nie jest doskonała. Trzeba poeksperymentować. Eksperyment, jak to eksperyment, może się udać albo nie i zakończyć eksplozją. Wielkie znaczenie w pracy nad nowymi utworami ma dla mnie kontakt z kompozytorem. Konfrontacja jego wizji z tym, jak ja dany utwór zrozumiałem i jak go sobie wyobrażam. Wzajemna rozmowa, wspólna praca z muzykami. Często zwrócenie uwagi na niewielkie elementy lub opisanie ogólnych założeń i oczekiwań pozwala tak ukierunkować pracę, że momentalnie łapiemy sens utworu i jego „energię”. Czasem ostatecznego kształtu trzeba poszukać trochę dłużej, więc wyłania się z mozolnego zmagania z materią. Często jednak właśnie pokonywanie przeciwności i zdobywanie kolejnych przyczółków daje największą satysfakcję.