Wydanie: MWM 05/2014

Agata Szymczewska poleca książkę Andre Agassi „Open. Autobiografia tenisisty"

Article_more
Dla mnie, muzyka, artystki, skrzypaczki to dużo więcej niż kilka zabawnych czy dramatycznych chwil z życia sportowca. To niebywałe świadectwo determinacji, konsekwencji, walki z własnymi słabościami, cierpliwości, umiejętności pogodzenia się z porażkami oraz dążenia do perfekcji. Czyli o tym wszystkim, co każdego dnia jest mi w moim życiu niezbędne.

Jak w większości „komercyjnych” autobiografii wybitnych postaci świata polityki, sportu czy szeroko rozumianej sztuki i kultury, na niektóre wątki i historie trzeba patrzeć z przymrużeniem oka. Nie każdego zainteresuje również w pewien sposób monotonny tryb życia tenisisty ciągle jeżdżącego na turnieje, raz wygrywającego, innym razem przegrywającego czy trenującego przebijanie piłki na drugą stronę kortu. Jednak dla mnie, muzyka, artystki, skrzypaczki to dużo więcej niż kilka zabawnych czy dramatycznych chwil z życia sportowca. To niebywałe świadectwo determinacji, konsekwencji, walki z własnymi słabościami, cierpliwości, umiejętności pogodzenia się z porażkami oraz dążenia do perfekcji. Czyli o tym wszystkim, co każdego dnia jest mi w moim życiu niezbędne. Agassi szczerze opisuje również swoje pozasportowe życie, chwile triumfu i załamania wpływające również na jego sportowe wyniki. Co więcej, przez całą swoją karierę nienawidził tenisa (!). A mimo to stał się legendą... 

Agata Szymczewska

Zajeżdżamy pod stadion. Gromadzą się kibice. Rozdaję kilka autografów, następnie znikam w niewielkich drzwiach. Idę długim tunelem do szatni. Gil poszedł porozmawiać z ochroną. Zawsze informuje ich o wszystkim, żeby dokładnie wiedzieli, kiedy wychodzimy na kort, by poćwiczyć, i kiedy tam wrócimy. Wraz z Darrenem zostawiamy bagaże i kierujemy się wprost do sali ćwiczeń. Kładę się na stole i podstawiam pierwszemu masażyście, który do mnie podchodzi, by rozmasować mi plecy. Darren znika, po czym wraca po pięciu minutach, niosąc osiem świeżo naciągniętych rakiet. Kładzie je na mojej torbie.

Mam obsesję na punkcie mojej torby. Utrzymuję ją w pedantycznym porządku i jestem bezwzględny, jeśli o nią chodzi. Torba jest moją aktówką, walizką, skrzynką na narzędzia, pudełkiem na drugie śniadanie i paletą. Zawsze jej potrzebuję. To torbę wnoszę na kort i z kortu ją wynoszę, w dwóch sytuacjach, kiedy moje zmysły są niesłychanie wyostrzone, czuję więc każdy gram bagażu. Gdyby ktoś włożył parę kraciastych skarpet do mojej torby tenisowej, to bym o tym wiedział. Torba tenisowa przypomina serce – trzeba zawsze mieć świadomość, że jest przy tobie.

Pozostaje jeszcze kwestia funkcjonalności. Moich osiem rakiet musi być ułożonych w torbie w porządku chronologicznym, ostatnio naciągnięte na dole, a te dawniej naciągnięte na górze, bo rakiety tracą siłę naciągu. Zawsze zaczynam mecz najdawniej naciągniętą rakietą, bo wiem, że to rakieta o najbardziej miękkim naciągu.

Andre Agassi Open. Autobiografia tenisisty, Wydawnictwo Bukowy Las, 2011