Człowiek jest geniuszem kiedy sni ...

Wywiad z twórcami albumu Tempus Fantasy
Article_more
O jedności sztuki, o światłach i cieniach przenikania się stylów i estetyk opowiadają Katarzyna Borek i Wojtek Orszewski twórcy Tempus Fantasy .

Coraz częściej na ustach artystów gości hasło-klucz „muzyka jest jedna”. Wciąż jednak nie udało się znaleźć złotego środka pomiędzy czystością gatunku a polukrowanym cross-over. Oboje odnosicie sukcesy solowe, czemu zdecydowaliście się na połączenie, które może się wielu wydawać oryginalne, ale zapewne obudzi też kontrowersje w obu środowiskach, z których się wywodzicie?

Mamy nadzieję, że nasza płyta nie wzbudzi kontrowersji a raczej zaciekawi i zaintryguje słuchaczy. Jesteśmy otwarci na dyskusje i polemikę. Szanujemy „puryzm” w odbieraniu muzyki klasycznej ale wierzymy jednocześnie, że łączenie różnych gatunków prowadzi do tworzenia nowych, nieodkrytych jeszcze form. Obydwoje reprezentujemy różne środowiska muzyczne, ale zależy nam bardzo, aby się rozwijać i iść do przodu bez ustosunkowywania się do ogólnie przyjętych zasad tworzenia muzyki, przestrzegania jej kanonów. Sięgając do historii można zauważyć, że najwspanialsi artyści tworzyli dzieła, które dla żyjących ówcześnie odbiorców były często nieakceptowane czy kontrowersyjne, ponieważ zbyt odważnie wybiegały w przyszłość. Z perspektywy czasu okazywało się jednak, że ich muzyka była rewolucją dla danego okresu.

Jak daleko w takim naginaniu czy nawet przekraczaniu granic można się posunąć? Czy waszym zdaniem istnieje linia, której nie powinno się naruszać? Gdzie kończy się poszukiwanie, a zaczyna kicz i tandeta? Słowem, jak odróżnić ambitną interstylistyczną grę od populistycznych propozycji powstających dziś stosunkowo często? Postrzegacie siebie jako mainstream czy alternatywę?

W trakcie przygotowań do projektu prześledziliśmy wiele przykładów muzycznych i twórczości artystów, którzy dotychczas próbowali połączyć muzykę klasyczną z innymi współczesnymi gatunkami. Najbardziej popularnym cross-overem jest oczywiście miks jazzu z klasyką. Warto wspomnieć, że Kasia uczestniczyła w projekcie o podobnym charakterze – „Chopin na 5 fortepianów”, sygnowanym nazwiskiem pianisty jazzowego Sławka Jaskułke. Przedsięwzięcie miało charakter odważny i brawurowy. Było formą kolażu muzycznego, tworzącego swoisty dialog między światem klasycznym, a jego jazzowymi interpretacjami. Opierając się na bogactwie muzyki Chopina, pianiści nawiązują z nią ambitny dialog, opiewany nietuzinkowymi solówkami i oryginalnymi kadencjami. Takie potraktowanie tematu staje się także naturalną konsekwencją do powstawania zupełnie nowych kompozycji. Z drugiej strony podajmy przykład skrzypaczki Vanessy Mae, znanej wszystkim z popowych cross-overów z muzyką klasyczną. Te dwa podejścia – Sławka i Vanessy są skrajnie różne i wnoszą skrajnie różny potencjał twórczy. Wykonywanie w całości utworów kompozytorów klasycznych na prostym podkładzie techno nie wnosi niczego nowego do muzyki a także spłyca przekaz emocjonalny, który niesie ze sobą oryginalne, wykorzystywane w ten sposób dzieło. Muzyka klasyczna to wspaniałe arcydzieła, będące dorobkiem naszej kultury. Dokładamy więc starań aby to uszanować przy tworzeniu wszelkiego rodzaju eksperymentów.

Poczucie misji, syndrom Siłaczki, chęć edukacji? Czasem mówicie, że wasza muzyka może prowadzić ludzi w prosty sposób do czystej sztuki. Czy to jest dla Was jedynie element działalności, czy wręcz wyraźnie zarysowany cel? Myśleliście kiedykolwiek o sobie, jako o ludziach, którzy faktycznie mogliby wpłynąć na kształt współczesnej polskiej/światowej kultury?

Z pewnością wpływamy na kształt kultury, ponieważ cały czas tworzymy przeróżne projekty i gramy koncerty od wielu lat. Jesteśmy jej częścią niezależnie od tego, w jakiej części świata pracujemy i w jakim projekcie uczestniczymy. Sprawi nam wielką radość, jeśli dzięki nam fani muzyki klasycznej poznają kanon muzyki elektronicznej a słuchacze tzw.”bitowej elektroniki”, którzy nie studiowali dzieł klasycznych - przekonają się do nich. Wszystkie gatunki są ważne dla rozwoju muzyki w XXI wieku. Uważamy, że fani tych gatunków powinni się wzajemnie szanować i inspirować, a nie tworzyć między sobą bariery i zamknięte środowiska. W tym sensie nasz projekt może mieć wymiar edukacyjny, aczkolwiek nie jest dziełem stricte naukowym. Płyta „Tempus Fantasy” jest niezależnym tworem, na której oprócz wybranych fragmentów czy cytatów zaczerpniętych z dzieł klasycznych znajdują się kadencje naszego autorstwa, improwizacje, a nawet w całości nasze własne kompozycje, np. utwór „Tempus Fantasy” (inspirowany klimatem jednej z części „Ludowych Tańców Rumuńskich” Beli Bartoka). Nadajemy muzyce klasycznej oryginalny kształt, dzięki czemu nasza płyta wiele wnosi do światowej fonografii tego gatunku.

Mam wrażenie, że jesteście w ciągłym biegu, pogrążeni w wirze koncertów nie tylko w Polsce, ale i zagranicą. Jak to się stało, że spotkały się wasze artystyczne ścieżki? I jak znaleźliście chwilę, żeby rozwinąć swój projekt do rozmiarów, które pozwoliły Wam wydać płytę w prestiżowej wytwórni  i zainteresować nim Teatr Capitol?

Nasze spotkanie było przypadkowe, aczkolwiek z perspektywy czasu nadajemy mu wielkie znaczenie. Przecież właśnie wydaliśmy wspólny album. Poznaliśmy się w Gdyni, gdzie Wojtek w 2012 roku pracował nad muzyką do pewnego projektu w Teatrze Miejskim im. Gombrowicza. Już od dawna miałam w planie nagrać album, który wykraczałby stylistycznie poza granice tego co grałam na co dzień. Myślałam o połączeniu brzmienia fortepianu z elektroniĸą i pomysł eksperymentowania w tym oryginalnym składzie spodobał się nam się obojgu. Początkowo improwizowaliśmy na bazie elektronicznych miniaturek przygotowanych przez Wojtka. Dopiero po kilku próbach odkryliśmy, że pewne melodie zaczerpnięte z utworów muzyki klasycznej, świetnie korespondują z tym co skomponowaliśmy. Postanowiliśmy zaangażować się i rozwijać ten temat. Szukaliśmy inspiracji wśród wielu dzieł światowej literatury fortepianowej i orkiestrowej. Kiedy wpadaliśmy na jakiś pomysł i spodobał nam się - aranżacje powstawały bardzo szybko i naturalnie. Często wystarczało nam kilka chwil do stworzenia zarysu całego utworu. Większym wyzwaniem było tworzenie własnych kadencji tak, aby wyciągnąć jednocześnie esencję z dzieł, na których się opieramy. Wiedzieliśmy jednak, że to co stworzyliśmy ma bardzo oryginalny i unikatowy charakter. Dlatego postanowiliśmy zainteresować naszym projektem wytwórnie oraz organizacje zajmujące się propagowaniem kultury. Finalnie podjęliśmy współpracę z Warner Classics, z czego bardzo się cieszymy, także dlatego, że osoby reprezentujące wytwórnię podobnie spojrzały na nasz projekt i zauważyły jego potencjał. Naszym wspólnym celem jest teraz dotarcie do jak najszerszego grona słuchaczy. Album „Tempus Fantasy” jest bardzo ciekawym tworem i z wielką radością podzielimy się nim z poszukującą nowych form publicznością. Spektakl we Wrocławskim Teatrze Capitol będzie dla nas wielkim wydarzeniem. Premiera odbędzie się w listopadzie 2014 r. W projekcie tym połączymy naszą muzykę wykonywaną na żywo z choreografią teatru tańca współczesnego i z instalacją multimedialną. Jesteśmy przekonani, że spektakl będzie wielką ucztą dla zmysłów i zainteresuje wiele osób o różnym spojrzeniu na sztukę.

Wielokrotnie podkreślaliście, że nie chodzi o zwykłą aranżację, lecz raczej hołd złożony twórcom i muzyce, która zapadła wam w serca najgłębiej. Czym kierowaliście się w doborze repertuaru oraz sposobu jego aranżacji?

Zdajemy sobie sprawę że dzieła muzyki klasycznej obfitują w różne barwy i odcienie. Zarówno słuchacz, jak i wykonawca muszą być bardzo skoncentrowani, obcując z tą muzyką. W obrębie jednego utworu możemy doświadczyć wielu emocji, zmieniających się zaskakująco kolorów, kontrastów. Często zmiany te następują niespodziewanie i szybko – z taktu na takt. Pod tym względem klasyka jest dzisiaj bardzo wymagającym gatunkiem, ponieważ głębokie doświadczanie tej muzyki możliwe jest dzięki pełnej koncentracji na wielu niuansach. Elementem charakterystycznym dla brzmienia naszej elektroniki jest jej transowość. Szukaliśmy więc tematów z dzieł klasycznych, które w naszej opinii miały w sobie potencjał na to, aby je zaaranżować czy rozwinąć w tej właśnie konwencji. Jednym z naszych głównych założeń było także to, aby wybrać tematy kompozytorów różnych narodowości i o różnej stylistyce. Na płycie znalazły się więc tematy zaczerpnięte z Rachmaninowa, Debussy'ego, Góreckiego, Prokofiewa, Albeniza, Chopina, Ravela. Wybraliśmy także fragment chorału gregoriańskiego „Dies Irae”, który połączyliśmy z improwizacją wokalno-fortepianową oraz cytatem z utworu „Totentanz” Liszta, opartego na tym samym temacie.

Wielu czytelników interesującym odnajdzie na pewno proces tworzenia tych kompozycji także w jego czysto technicznym aspekcie. Czy moglibyście zdradzić trochę zakulisowych tajemnic waszego warsztatu? Tempus Fantasy jest na pewno innowacyjnym projektem na gruncie klasyki, ale ciekawi mnie na ile wyróżnia się on także na arenie muzyki elektronicznej?

Z technicznego punktu widzenia - najwięcej tajemnicy kryję się w samym procesie nagrywania utworów. Zależało nam, aby w studio każdy utwór wykonywać w całości, ze względu na możliwość efektowania fortepianu na żywo. Dzięki temu za każdym kolejnym podejściem powstawała inna warstwa brzmieniowa, ponieważ parametry urządzeń preparujących fortepian były za każdym razem inne i wynikały z improwizacji tymi parametrami. To, co finalnie znalazło się na płycie składa się z najlepszych wersji nagrań danego utworu. Zależało nam także, aby nagrać płytę na możliwie jak najlepszym fortepianie. Chodziło nam o instrument który będzie bardzo dynamiczny i da nam możliwość operowania wieloma odcieniami barw. W połączeniu z możliwościami przetwarzania dźwięku daje to wspaniałe efekty i szerokie spektrum brzmieniowe. Obserwujemy  scenę muzyki elektronicznej , która dzieli się na wiele alternatywnych stylów i często zauważamy, że niestety w wielu przypadkach tego typu niuanse nie mają aż tak wielkiego znaczenia. W naszym projekcie świadomie wyciągamy wszystko to, co najlepsze z instrumentu akustycznego i dzieł klasycznych, zderzając je z możliwościami technicznymi i percepcją świata elektronicznego.

Zaprosiliście do udziału w nagraniach artystycznych gości. Zwykle wymieniamy ich z imienia i nazwiska, ewentualnie dodając czym się zajmują. Ale w tle tego projektu najważniejszym elementem była chyba przyjaźń i bliska więź z ludźmi, którzy go z wami współtworzyli?

Oczywiście! Dobrze znamy naszych artystycznych gości, przyjaźnimy się, ale także doceniamy ich bardzo ze względu na muzyczne dokonania. Jesteśmy bardzo zadowoleni z rezultatu naszej współpracy. Ponadto – ich uczestnictwo w projekcie utwierdziło nas w przekonaniu, że muzyka nie ma granic i  jest zjawiskiem, które może łączyć artystów reprezentujących różne środowiska. Każdy ma prawo do interakcji z muzyką klasyczna w charakterystyczny dla siebie sposób.  Pomysły na ich udział pojawiały się spontanicznie i głównie improwizowali do naszych nagrań. Na płycie przeplatają się więc nie tylko dźwięki fortepianu i elektroniki. Wzbogaciliśmy ją  brzmieniami różnych instrumentów: Jan Michalec na trąbce w nagraniu naszej kompozycji: „Tempus Fantasy”, oniryczny Mateusz Walerian i jego efektowany saksofon w Fantazji na tamat „Pour l' Egyptienne” Debussy'ego, tajemniczy głos Natalii Grosiak (Mikromusic) w naszej wersji chorału „Dies Irae” czy dźwięk efektowanych skrzypiec naśladujących wiatr Karoliny Piątkowskiej-Nowickiej, w Fantazji opartej na temacie z Sonaty Prokofiewa. Walorem płyty są także beaty Łukasza Sobolaka, z których utworzyliśmy sample żywej perkusji. Dzięki temu nasza płyta ma swój oryginalny ton. Transowy i etniczny charakter pomogły osiągnąć partie marimby nagrane przez Olega Dziewanowskiego w „Pour l'Egyptienne”.

Czy zdarzyły Wam się kroki wstecz? Mieliście takie momenty, kiedy stwierdziliście, że poszukiwania zaprowadziły Was za daleko? Jak przebiegał wasz taniec z tak różnorodnymi konwencjami, jakie pojawiły się w Tempus Fantasy nie tylko z uwagi na obecność klasyki i elektroniki, ale też nurtów wykonywanych przez zaproszonych przez Was gości?

Kroków „wstecz” było wiele, co jest w naszej opinii zupełnie naturalne. Świadczy o tym ilość niedokończonych projektów,  które w fazie początkowej uznaliśmy za warte kontynuacji, ale w obliczu nowych pomysłów – zostawiliśmy je w zarysie. Warto także wspomnieć, że przy pracy nad Tempus Fantasy powstało wiele innych utworów, które na płycie się nie znalazły, natomiast będziemy wykonywać je na koncertach. Jeśli chodzi o udział naszych artystycznych gości – propozycje co do charakteru ich udziału bazowały głównie na naszej intuicji. W trakcie pracy przekonaliśmy się, że projekt bardzo ich zainspirował. Nagrania sprawiły im wielką przyjemność, ponieważ daliśmy im wolność w interpretacji i bawieniu się konwencjami.

 Twardo stąpacie po ziemi? Wasza muzyka zdaje się temu przeczyć. Wizualna strona projektu – rodem z baśni lub eterycznego snu – także. Świat Tempus Fantasy tak naprawdę wcale nie jest prosty, wymaga dużej wrażliwości i chęci zatrzymania się w biegu. To dla wielu może być poważne wyzwanie...

Naszą wspólną płytę nazwaliśmy „Tempus Fantasy” czyli „czas Fantazji”,  ponieważ muzyka porywa nas w inne wymiary. Dzięki temu możemy swobodnie rozwijać się w coraz szybciej pędzącym świecie. Uciekamy od natłoku informacji, które nas z każdej strony otaczają selekcjonując to, co uznajemy za wartościowe. Stronimy od niepotrzebnych bodźców rozpraszających umysł i energię. Mówi się, że rzeczywistości jest tak wiele, ilu żyje ludzi na świecie. Wszyscy jesteśmy jednak połączeni sferą podświadomości zbiorowej, w której muzyka pełni bardzo ważną rolę – nie jest tylko formą rozrywki ale także kontemplacji, bramą do wolności, podróży w czasie, fantastycznych odkryć i świata, w którym wszystko staje się możliwe. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w dobie XXI wieku dla większości ludzi świat kręci się bardzo szybko, ale wszystko zależy od tego, z jakiej perspektywy się temu zjawisku przyglądamy. Z punktu widzenia mikro odnosimy wrażenie, że świat pędzi coraz szybciej i ludziom coraz trudniej zatrzymać się w biegu. Z szerszego punktu widzenia - w każdej sekundzie mkniemy w przestrzeni kosmosu wraz z układem słonecznym w tempie, które jest dla nas wręcz niewyobrażalne, nie zdając sobie z tego sprawy. Warto choć przez chwilę zatrzymać się i o tym pomyśleć a nagrodą za to może być ciekawa refleksja przy dźwiękach dobrej muzyki.

W jedym z wywiadów mówicie, że elektronika to teraźniejszość i przyszłość klasyki. Jak to faktycznie jest? Czy czas sztuki wyłącznie akustycznej dobiega końca?

Muzyka elektroniczna nie wyklucza dla nas obecności brzmień instrumentów akustycznych i na odwrót. Wszystko jest kwestią indywidualnego podejścia do tematu. Potrafimy na przykład bez problemu wyobrazić sobie także, że na fortepianie akustycznym można zagrać coś, co tylko w swoim charakterze zabrzmi elektronicznie. Pojęcie „elektroniki” to dla nas sfera, w której studiujemy różnego rodzaju brzmienia dowolnie nimi operując. Elektronika stała się w XX wieku wraz z rozwojem technologii częścią muzyki współczesnej, która cały czas się rozwija. Nie jest to jednak powód, dla którego możemy obawiać się, że zagraża to w jakiś sposób kontynuacji czy rozwojowi instrumentalnej muzyki akustycznej. Łączenie brzmienia instrumentów akustycznych z elektroniką jest po prostu naturalną konsekwencją naszych czasów, wynikającą z potrzeby poszukiwania nowych brzmień.

Jakie są Wasze plany na nadchodzące miesiące/lata? Czy Tempus Fantasy znajdzie swoją kontynuację w działalności koncertowej? W jakich miejscach szczegolnie zalezaloby wam aby zaprezentowac wasz projekt?

Przede wszystkim planujemy, oprócz spektaklu we wrocławskim Teatrze Capitol, wystąpić z naszym projektem w wielu innych miejscach w Polsce i na świecie. Swoją uwagę koncentrujemy w kierunku Japonii i Chin, gdzie obserwujemy ogromne zainteresowanie muzyką klasyczną a także dużą otwartość ze strony instytucji kulturalnych do organizowania i prezentowania oryginalnych i niekonwencjonalnych koncertów, przyciągających uwagę szerszej publiczności.  Ważne są dla nas także ośrodki sztuki niezależnej, festiwale muzyki elektronicznej w Polsce i za granicą oraz miejsca, w których na koncerty przychodzą melomani muzyki klasycznej.

Pierwsza płyta Kasi poświęcona była muzyce I. J. Paderewskiego. Teraz także wpletliście do programu muzykę polskich kompozytorów. Widzicie siebie raczej jako artystów polskich  czy międzynarodowych?

Postrzegamy się decydowanie jako artystów międzynarodowych ale jednocześnie dumnych z dorobku polskich kompozytorów. Kiedy jeździmy po świecie, często w nieformalnych rozmowach z muzykami pojawiają się nazwiska Góreckiego, Lutosławskiego, Kilara, Pendereckiego i wymawiane są z wielkim namaszczeniem. Wielkim szacunkiem na świecie cieszą się szczególnie polscy wykonawcy reprezentujący świat muzyki klasycznej. Obydwoje mamy za sobą dużą ilość występów na scenie międzynarodowej. Ponadto warto zaznaczyć, że Kasia mieszkała przecież przez wiele lat w Brukseli, gdzie studiowała i prowadziła aktywną działalność koncertową. Jest także laureatką najbardziej prestiżowych i wymagających konkursów pianistycznych, które skupiają uwagę międzynarodowego świata muzycznego.

Wasza recepta na sztukę. Piękno czy brzydota? Łagodność czy szok? Jako twórcy i odbiorcy sztuki, świadomi jej siły wykonawcy, a przy tym otwarte umysły, wchodzicie w wyjątkową interakcję z artystycznym żywiołem, pełną niuansów i nieoczywistych odcieni. To musi rodzić różnorodne wnioski. Czym jest dla Was muzyka dzisiaj?

Przede wszystkim Piękno! Ale i szok!! Zdajemy sobie sprawę z tego, że  piękno może dzisiaj szokować bo jest tak rzadko spotykane!!! Żyjemy w czasach, w których panuje kult przemocy, dlatego tak ważną misją dla artysty jest przekazywać ludziom wszystko co najlepsze, aby poprowadzić świat do lepszej przyszłości. Wierzymy, że muzyka posiada w sobie wielką moc wpływania na ludzi   i rozwijania w nich wrażliwości. Posługujemy się nią jako językiem, który przełamuje wszelkie granice. 

.