Autor: Ewa Kofin
Wydanie: MWM 09/2013

Dziesięciolecie wrocławskiej muzykologii

Article_more
Dlaczego dziesięciolecie? – to pytanie może się pojawić w myślach niejednej osoby zainteresowanej tytułowym tematem, bo niby dlaczego muzykologia miałaby powstać na Uniwersytecie Wrocławskim dopiero po 58 latach od czasu wojny? Ktoś lepiej zorientowany w temacie przypomniałby, że przecież wrocławska muzykologia została reaktywowana tuż po wojnie, czyli już w roku 1946, czego dokonał wielce zasłużony muzykolog – ks. prof. Hieronim Feicht. Trzeba jednak wiedzieć i to, że niedługo mógł on prowadzić tę katedrę, ponieważ w 1952 roku został służbowo przeniesiony do Zakładu Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego, a sam kierunek muzykologiczny na uczelni wrocławskiej został „po prostu” zlikwidowany, nawet wraz z zapleczem bibliotecznym, wywiezionym do Warszawy.

Ale to nie koniec pytań, bo dlaczego trzeba było czekać jeszcze aż pół wieku (dokładnie 51 lat) na kolejną akcję reaktywacji muzykologii? Tu przywołam pewne moje osobiste doświadczenie, bo jako recenzentka Wratislavii Cantans, na którą z zagranicy przyjeżdżali głównie Niemcy, spotykałam się z pytaniem z ich strony o wrocławskich muzykologów, z którymi chcieli nawiązać kontakt. Nietrudno sobie wyobrazić moje zakłopotanie, gdy musiałam odpowiadać dumnym ze świetnej muzykologii w Breslau Niemcom, że niestety na tym uniwersytecie nie ma już kierunku muzykologicznego.

 

Z Warszawy do Wrocławia

W końcu w przypływie pretensji do wrocławskiego Uniwersytetu zwierzyłam się z mojego problemu twórcy kuturoznawstwa – prof. Stanisławowi Pietraszce z nadzieją, że jego autorytet sprawi wszczęcie działań w kierunku reaktywacji muzykologii. Prof. Pietraszko odpowiedział mi wtedy, że chętnie stworzyłby w ramach kulturoznawstwa zakład muzykologii, ale problem w tym, skąd wziąć kadrę pedagogiczną, skoro muzykologów we Wrocławiu po prostu nie ma. I dodał, że nadal ich nie będzie, bo skoro nie ma tu muzykologicznych studiów, to nie ma i dopływu dorocznych absolwentów tego kierunku, przygotowanych do pracy naukowej i pedagogicznej. Wreszcie dorzucił, że jeśli znajdę kogoś z muzykologów, kto zechciałby dojeżdżać do Wrocławia, zorganizować zakład muzykologii,  pozyskać dlań pedagogów, notabene też przyjezdnych, i objąć kierownictwo zakładu, to uczyni wszystko, by muzykologia tu znowu zaistniała.

 

Bywając w Warszawie choćby dla Warszawskich Jesieni wypytywałam rozmaitych muzyków o jakiegoś wybitniejszego muzykologa ze stolicy i najpierw zainteresowałam się nazwiskiem Macieja Gołąba, a to dlatego, że ktoś powtórzył mi bardzo dobrą opinię o nim prof. Michała Bistigera, którego ceniłam szczególnie za prowadzenie wybitnego czasopisma muzycznego „Res Facta”. Gdy jeszcze usłyszałam, że to właśnie Maciejowi Gołąbowi przyznano willę zapisaną muzykologii w testamencie prof. Zofii Lissy, jako najbardziej obiecującemu młodemu pracownikowi naukowemu muzykologii, nie miałam już wątpliwości, że to jemu należy zaproponować utworzenie muzykologii wrocławskiej. Wysłałam więc do niego tę propozycję  i ku mojej radości otrzymałam zgodę. Gdy po latach zapytałam go o jej motywy, odparł, że nie lubi stagnacji, a wyzwania go inspirują.

 

Prof. Gołąb został zatrudniony na wrocławskim kulturoznawstwie w 1991 roku, przez dwanaście lat wykładał przedmioty muzyczne i zajmował się – rzec można, że bezszmerowo, bo nie wywołując najmniejszego zamieszania – organizacją muzykologii, by w końcu w 2003 roku ogłosić inaugurację nowego kierunku i egzaminy wstępne na pierwszy rok. Jak twierdzi, spotkał się na naszym uniwersytecie z życzliwością władz różnego szczebla, a i z przyjaźnie doń nastawionym gronem pedagogów kulturoznawstwa, i może dlatego nie musiał się nikomu uskarżać i nikogo wciągać w swoje działania. Na moje pytanie, jakim cudem zdołał skompletować dojeżdżającą z różnych miast obsadę pedagogiczną zakładu przekształconego później w katedrę odparł, że na raty, bo najpierw potrzebował tylko trzech pedagogów dla roku pierwszego, a później stopniowo zdobywał następnych. Po dziesięciu latach obsada ta liczy sobie już kilkunastu pedagogów.

 

Dobre dobrego początki

Przed inauguracją muzykologii prof. Gołąb zorganizował w maju 2003 roku międzynarodową, polsko-niemiecko-ukraińską konferencję na temat historii i przyszłości wrocławskiej muzykologii. Konferencja ta okazała się nadzwyczaj owocna, gdyż właśnie odtąd stosunki polsko-niemieckie nie tylko przestały być wrogie, lecz nawet przerodziły się w stałą współpracę muzykologów z obu tych krajów, co prof. Gołąb do dziś uważa za fakt nie do przecenienia.

 

Inaugurację muzykologii, w Oratorium Marianum 7 czerwca 2003 roku, Uniwersytet Wrocławski urządził bardzo uroczyście. Na tę okoliczność zamówił u wrocławskiej kompozytorki, Grażyny Pstrokońskiej-Nawratil, Magnificat. Prof. Gołąb wygłosił wówczas wykład zatytułowany „Muzykologia we Wrocławiu”. Doniosłość faktu reaktywowania we Wrocławiu muzykologii doceniła szczególnie tutejsza filharmonia, dedykując nowemu kierunkowi specjalny koncert zawierający w programie między innymi Uwerturę Akademicką Brahmsa, którą uważamy za „naszą”, czyli wrocławskiego uniwersytetu, bo – jak wiadomo –kompozytor stworzył to dzieło w rewanżu za przyznanie mu przez uniwersytet w Breslau (czyli już „nasz”) doktoratu honoris causa.

 

Sam rozruch muzykologii też – zdaniem prof. Gołąba – przebiegał gładko. Na pierwszy egzamin wstępny w 2004 roku zgłosiło się czterech kandydatów na jedno miejsce. Po trzech latach licencjatu bezproblemowo uruchomiono studia magisterskie. Po dziesięciu latach wrocławska muzykologia dopracowała się osiemdziesięciu ośmiu licencjatów, dwudziestu ośmiu magistrów, czterech doktorów i dwóch doktorów habilitowanych.

 

Wydawnictwo uniwersyteckie bezzwłocznie uruchomiło serię „Musicologica Wratislaviensia”, a ostatnio również pismo „Eastern European Studies in Musicology”. Bezzwłocznie też rozpoczęły się na muzykologii działania uzupełniające naukowo samą dydaktykę. Przede wszystkim rychło powstało Wrocławskie Forum Muzykologiczne, mające na celu kontakty międzynarodowe i wymianę wykładów, dzięki czemu już od I roku studenci mogli słuchać gościnnych wykładów muzykologów zaproszonych z zagranicy. A ich lista z minionej dekady jest imponująca, bo dyrektor Gołąb zapraszał naukowców z uniwersytetów w Chicago, Wiedniu, Ołomuńcu, Eichstätt, Berlinie, Pradze, Paryżu, Seulu, Jerozolimie i innych uczelni. Doszło też do nawiązania bliższych kontaktów z uniwersytetem lwowskim, lipskim, drezdeńskim, wiedeńskim, praskim i weimarskim.

 

Rozkwit

Na muzykologii powstały trzy zakłady: muzykologii historycznej, systematycznej i antropologicznej. Każdy z nich prowadzi badania naukowe z zakresu swej specjalizacji i  organizuje konferencje. Szybko kompletowano zbiory biblioteczne – średnio przybywało ok. tysiąc woluminów rocznie. Pojawiło się wśród nich kilka prywatnych zbiorów muzykologicznych, będących bardzo cennymi donacjami: schedą od rodziny wybitnego muzykologa prof. Józefa M. Chomińskiego, darem od emerytowanego profesora Uniwersytetu w Salzburgu (którego żona jest wrocławianką) – Gerhardta Crolla, następnie schedą po nieżyjącym już profesorze Uniwersytetu Harvarda w Bostonie – Reinholdzie Brinkmannie oraz prywatnym zbiorem nieżyjącej już też niestety wrocławianki – wielkiej popleczniczki tutejszej muzykologii – prof. Marii Zduniak.

 

Wrocławska muzykologia ma na koncie organizację wielu konferencji naukowych, w tym międzynarodowych. Z ogólnopolskich do najważniejszych należą: „Chopin w kulturze polskiej” oraz „Stanisław Moniuszko i jego epoka”. Do międzynarodowych (jaką była większość) należą konferencje organizowane wspólnie z Niemieckim Forum Europy Środkowej i Wschodniej, z Musikgesellschaft C.Ph.E. Bach we Frankfurcie nad Odrą, uniwersytetami w Wiedniu, Pradze i Lwowie: na temat Bacha („Internationales Bach-Symposium”), związków Heinricha Schütza ze Śląskiem, śląskiej kultury muzycznej sprzed 1742 roku i współczesnej etnomuzykologii. Do własnych badań wrocławskiej katedry muzykologii należy m. in. projekt „Kolekcje dawnych muzykaliów z ośrodków religijnych i świeckich na Śląsku”.

 

Kadrę pedagogiczną nowo utworzonej muzykologii prof. Gołąb kompletował pod kątem indywidualnych, osobistych zainteresowań muzykologów, wolał bowiem uniknąć dominacji osobowości naukowej jednego pedagoga. Zaowocowało to sporym urozmaiceniem tematyki badań, co pozwala też studentom poświęcić się wybranej przez nich, najbardziej interesującej ich dziedzinie badań naukowych. I tak na przykład w zakresie muzyki współczesnej prof. Joanna Miklaszewska prowadzi badania minimal music, prof. Bożena Muszkalska podjęła temat muzyki synagogalnej polskich Żydów, dr Marzanna Popławska – temat gamelanu jawajskiego, dr Wojciech Odoj – renesansowego motetu, dr Robert Losiak zapoczątkował badania audiosfery, dr Barbara Pabjan wprowadziła w program studiów socjologię muzyki, prof. Zbigniew Przerembski zgłębia rolę dud w kulturze muzycznej, twórczością kompozytorską Paderewskiego zajmuje się dr Bogusław Raba, a twórczością Lutosławskiego – dr Sławomir Wieczorek. Obowiązkowym na wrocławskiej muzykologii tematem życia muzycznego i twórczości kompozytorów z Dolnego Śląska w dobie nowożytnej zajął się trzyosobowy zespół specjalistów w tej dziedzinie: prof. Remigiusz Pośpiech, prof. Joanna Subel i dr Agnieszka Drożdżewska. Sam prof. Maciej Gołąb kontynuuje swe wieloletnie już studia nad twórczością i recepcją muzyki Fryderyka Chopina.

 

Wrocławska specyfika

Jeszcze innym sposobem na dokształcanie studentów są na wrocławskiej muzykologii dwa studenckie koła naukowe zajmujące się historią muzyki i etnomuzykologią. Szczególnie atrakcyjna dla studentów okazała się przynależność do etnomuzykologicznego koła naukowego, mogli oni bowiem uczestniczyć w dwóch fascynujących międzyuczelnianych (tzn. muzykologii wrocławskiej i poznańskiej) ekspedycjach: „Syberia 2006” i „Brazylia 2009”. Ich organizatorką była oczywiście specjalistka od etnomuzykologii – prof. Bożena Muszkalska. Obie te wyprawy miały na celu zorientowanie się, na ile polonijne środowisko obcego kraju pamięta jeszcze język polski i naszą muzykę. Oczywiście stan faktyczny w tym względzie okazywał się bardzo różny, w zależności od wielu czynników, np. zamieszkiwania na wsi czy w mieście, czasu trwania pobytu na obczyźnie, stosunku tubylców do polskich imigrantów, sytuacji politycznej w obcym kraju itd. Z obu jednak wypraw studenci przywieźli zadziwiająco bogaty materiał dokumentacyjny dźwiękowy i wizualny, np. z Brazylii przywieziono ponad trzysta godzin nagrań audio i sto pięćdziesiąt godzin video. W obu też wyprawach studenci nawiązali kontakty z wieloma polonusami, które mogą teraz wykorzystywać w dalszym zgłębianiu tego ciekawego tematu.

 

Charakterystykę wrocławskiej muzykologii trzeba jeszcze uzupełnić o jej swoistą specyfikę, bo wprawdzie można powiedzieć o niej ogólnie, że została zaplanowana pod kątem spełniania wzorów najbardziej typowych dla muzykologii europejskich, ale w siatce przedmiotów dydaktycznych można natrafić na wyjątkowe dodatki. Wymienić trzeba nieobecną na innych polskich muzykologiach socjologię muzyki (kierownictwo dr Barbary Pabjan), audiosferę (pod kierunkiem dra Roberta Losiaka), historię śląskiej kultury muzycznej (kierownictwo prof. Remigiusza Pośpiecha), a zwłaszcza ogólną teorię kultury, co tutejsza muzykologia zawdzięcza prof. Gołąbowi, który – pracując wcześniej na kulturoznawstwie – zainteresował się tą dziedziną nauki.

 

Wrocławska muzykologia nadal pięknie prosperuje, a dowodem na jej niewątpliwie bardzo wysoki poziom może być fakt, że regularnie zyskuje bardzo dobre opinie o swojej działalności ze strony wizytującej ją Państwowej Komisji Akredytacyjnej Szkolnictwa Wyższego.