Autor: Jacek Dehnel
Wydanie: MWM 09/2013

Trąby lub surmy, Suza, ok. 525 p.n.e.

Mały pitawal przestępstw dokonanych za pomocą instrumentów muzycznych
Article_more
Jak wiadomo ze słynnej inskrypcji z Behistun, wykutej w skale na polecenie króla Persji Dariusza I, po śmierci Cyrusa królestwem rządzili wspólnie dwaj przyrodni bracia, którzy jednak się poróżnili i Kambyzes kazał skrytobójczo zabić Bardiję. Mord ten ukrywał aż do swojej okrytej tajemnicą śmierci w Egipcie. Tymczasem mag Gaumata podał się za zamordowanego i usiłował przejąć władzę – został jednak pokonany przez Dariusza (pochodzącego z bocznej linii dynastii Achemenidów) i zgładzony.

Z inskrypcji w Behistun nie dowiadujemy się w jaki sposób zgładzono króla Bardiję – o tym donosi fragment tabliczki z okresu sasanidzkiego. Pierwszy polski przekład tego urywku (w Starożytnościach perskich Ignacego Chochołędzkiego, Lwów, nakładem Altenberga, 1906) brzmiał: „wówczas to [Kambyzes] posłał umyślnych na dwór Bardyi w Susie i polecił zgładzić go, wlewając mu do gardła spiż z roztopionych surm zbrojnych”. Jak słusznie zauważyli badacze późniejsi, tłumacz błędnie oddał perskie słowo „karranay”, oznaczające trąbę, jako „surma” – inspirując się zapewne „surmami zbrojnymi” z popularnego wówczas wiersza Konopnickiej „A jak poszedł król na wojnę...”. Surmy tymczasem są instrumentami zbudowanymi z drewna lub kości słoniowej i w żadnym razie nie mogły zostać stopione i wlane do gardła Bardiji.

Chodziło tu zapewne o inny instrument – podobny do egipskiej shenheb, greckiej salpingi lub rzymskiej tuby, wykonywany istotnie z brązu (niekiedy z kostnym ustnikiem) lub ze srebra. Do naszych czasów zachowały się między innymi odkryte przez Howarda Cartera słynne trąby Tutenchamona, które uznaje się za najstarsze działające dęte instrumenty blaszane na świecie (w 1939 roku James Tappern z 11 Regimentu Husarów Przybocznych Księcia Alberta zagrał kilka sygnałów na trąbie Tutenchamona, czego na falach radia BBC wysłuchało blisko sto pięćdziesiąt milionów osób). Nie surmy zatem, jak pisał Chochołędzki, ale – jak słusznie zauważył w swojej niepublikowanej polemice Konopnicka na dworze Achemenidów? Z dziejów nazewnictwa perskich instrumentów dętych (1921) Maurycy Szyfman – trąby.

 

Ale na tym nie koniec wątpliwości. Iwan Kreszczagin w swoich pomnikowych Dziejach wojen perskich dowodzi, że tekst tabliczki jest dziewiętnastowieczną podróbką, która łączy historię o zgładzeniu Licyniusza Krassusa przez Partów (którzy sławnemu bogaczowi wlali do gardła roztopione złoto) z przytaczanym przez Herodota i Waleriusza Maksencjusza podaniem o „sprawiedliwości Kambyzesa” (który skorumpowanego sędziego, Sisamnesa, polecił obedrzeć ze skóry, a skórą obić sędziowskie krzesło; syna Sisamnesa, następcę ojca na tym stanowisku, pouczył słowami: „Pomnij, na jakim krześle wydajesz wyroki”). Badania wykazały jednak, że tabliczka jest z pewnością antyczna i kiedy Krassus ginął z ręki Partów, od dawna już istniała.

Jason Ludovisi, uczeń Roberta Gravesa, uważa z kolei, że Bardija nie jest postacią historyczną, ale – podobnie jak Atys i Adonis – figurą świętego króla, kolejną wersją syryjskiego półboga Tammuza, zabijanego po obrzędowym stosunku z boginią urodzaju. Trąby, którymi pozbawiono go życia, są symbolem rytów płodności i towarzyszyły odtwarzaniu mitu. Z opinią tą nie zgadza się szereg innych badaczy, wierzących w istniejące przekazy. Inni idą jednak jeszcze dalej, twierdząc, że historia o skrytobójstwie jest całkowicie zmyślona przez samego Dariusza. Ich zdaniem po tajemniczej śmierci Kambyzesa w Egipcie (spowodowanej być może przez wysłanych przez Dariusza siepaczy), przy władzy pozostał Bardija, legalny dziedzic Cyrusa. Dariusz zgładził go, rozgłaszając, że prawdziwy Bardija został zamordowany potajemnie przez nieżyjącego już Kambyzesa, a rządzący król jest uzurpatorem, magiem z Medii, Gaumatą. Poprowadził więc zgromadzoną armię na prawowitego władcę i obalił go jako samozwańca.

 

Nie wyjaśnia to jednak, skąd pomysł z tak wyrafinowanym okrucieństwem, jak wlewanie do gardła przetopionych trąb; jeśli bowiem uwierzylibyśmy w wersję z tabliczki (która była zapewne bardziej szczegółową redakcją Dariuszowej propagandy), trudno nie zauważyć, że posłani na dwór w Suzie siepacze mieliby mnóstwo łatwiejszych i praktyczniejszych sposobów na zgładzenie panującego, bądź co bądź, władcy (nawet, jeśli panował tylko we wschodnich prowincjach imperium), niż ustawianie pieców hutniczych, pozyskiwanie trąb, przetapianie ich wreszcie – osobliwa egzekucja.

W kwestii tej nie uzyskano jeszcze żadnego naukowego konsensusu; jedni naukowcy spierają się o perskie terminy, inni o to, czy bohater był postacią istniejącą, jeszcze inni kwestionują przebieg zdarzeń. Jak zauważył niedawno rosyjski badacz, Michaił Bagration, „okazuje się, że człowiek, który rządził milionami, odpowiednik dzisiejszego Obamy czy Putina, jest od nas tak odległy, przysłonięty tyloma kłamstwami, białymi plamami i niedopowiedzeniami, że nie potrafimy nawet stwierdzić z całą pewnością, czy faktycznie istniał – a co dopiero spierać się o dokładną przyczynę jego śmierci”.

Czytelnicy zainteresowani kwestią strojenia tub, których rzekomo użyto do uśmiercenia króla, mogą zaspokoić swoją ciekawość esejem Ivesa Longchamps (2004), pt. Bolesna anatomia dźwięku. Egzekucja Bardiji a problem skali perskiej na przykładzie instrumentów dętych blaszanych”.