Wydanie: MWM 08/2014

Gołowin portretuje Szalapina

Article_more
W 1912 roku Fiodor Iwanowicz Szalapin przeprowadził się do nowego mieszkania przy placu Nikolskim 4 w Petersburgu, otrzymał tytuł „Solisty Jego Wysokości Króla Włoch” i został sportretowany przez Aleksandra Gołowina jako Borys Godunow. Na potężnych rozmiarów płótnie śpiewak prezentuje się jak prawdziwy car – pragnął tego zresztą twórca obrazu, który świadomie odwołał się do stylistyki ruskiej ikony z czasów godunowskich, czyli przełomu XVI i XVII wieku. Jest to jeden z kilku wspaniałych portretów Fiodora Szalapina, które zobaczyć można na obszernej, monograficznej wystawie twórczości Aleksandra Gołowina w Galerii Tretiakowskiej w Moskwie.

„Aleksander Jakowlewicz Gołowin to klasyk srebrnego wieku – pisze w katalogu wystawy I.M. Gofman – artysta owej romantycznej epoki, gdy uważano Piękno za Bóstwo, a sztuka poświęcała się, służąc mu”. Urodzony w prawosławnej rodzinie duchownej w Moskwie w 1863 roku Gołowin odegrał ogromną rolę w historii teatru, należąc – jak pisze Gofman – „do najśmielszych reformatorów rosyjskich scen. Na początku XX wieku teatr stanowił wyzwanie dla różnych dziedzin sztuki, ku teatrowi zwróciło się wówczas wielu artystów, tak jak Gołowin szukających nowych dróg”. Aleksander Gołowin był malarzem, a także twórcą kostiumów i scenografii teatralnych. Swą scenograficzną karierę rozpoczął od przygotowania dekoracji do zapomnianej dziś opery Arseniusza Koreszczenki Pałac lodowy, którą moskiewski Teatr Bolszoj pokazał w 1900 roku. W owym czasie życie operowe dwóch carskich stolic, Moskwy i Petersburga, było bogate i niezwykle różnorodne. Chętnie wystawiano nowinki ze świata, ale ceniono też wysoko produkcje rodzime. W 1904 roku na scenie Teatru Maryjskiego pokazano Rusłana i Ludmiłę Michaiła Glinki, z dekoracjami Gołowina. Premiera spektaklu była ważnym wydarzeniem w kulturalnym życiu Petersburga. Czuwała nad nią specjalna komisja, w której skład wchodził między innymi Mikołaj Rimski-Korsakow, a zadaniem tej komisji było przypilnowanie, by dzieło Glinki „pokazać w stanie czystym i nienaruszonym”. Szalapin śpiewał w tym spektaklu niezbyt dużą partię Farłafa. Czas wolny pomiędzy kolejnymi wyjściami na scenę spędzał w znajdującej się w budynku teatru pracowni malarskiej Gołowina, który wykorzystywał te przerwy, by sportretować śpiewaka w scenicznym kostiumie – potężnych rozmiarów rudej peruce i długich, sumiastych wąsach, także w kolorze ogniście rudym. Gigantyczne wąsy i peruka stanowią komiczne tło dla czerwonego nosa śpiewaka. Malarz Ilja Repin miał ironicznie skomentować ten wyraz twarzy: „I to ma być portret? Gołowin tylko namalował muskuły Szalapina”.

 

Dwa lata później, w 1906 roku doszło do następnego malarskiego spotkania dwóch artystów, którego owocem jest kolejny portret, tym razem pokazujący Szalapina jako tytułowego Demona z opery Antona Rubinsteina. Obraz nie przypadł do gustu widzom, choć – zdaniem malarza – „doskonale oddawał ducha Szalapinowskiej interpretacji. Fiodor Iwanowicz w partii Demona w niczym nie był podobny do demonów wcześniejszych. Przed nim bowiem Demona pokazywano jako postać zmęczoną, targaną tęsknotą i rozczarowaniem. A Szalapin pokazał nie tylko tęsknotę i rozczarowanie, ale także straszliwą mękę i rozpacz”.

 

Podobną kreację stworzył jako Mefistofeles w operze Arriga Boita. Szalapin wykonywał tę partię wielokrotnie, po raz pierwszy w Teatrze Bolszoj w 1899 roku. Gołowin jako Mefistofelesa portretował go dwukrotnie – w 1905 i 1909 roku. Do obejrzenia Szalapina w tej roli namówił malarza jeden ze znajomych. Portret z 1905 roku namalowany został z inicjatywy śpiewaka po zakończeniu spektaklu, ponownie w pracowni Gołowina w Teatrze Maryjskim. Malarz wspominał: „W owym czasie Szalapin miał zwyczaj zmieniać dzień w noc, a noc w dzień. Zażyczył sobie pozować po spektaklu, jeśli zajdzie taka potrzeba do białego rana, pod tym jednak warunkiem, że portret zostanie skończony w czasie jednego seansu. Musiałem się zgodzić i malować przy świetle elektrycznym”. Podobna sytuacja miała miejsce w 1908 roku, kiedy Szalapin – także nocami – pozował Gołowinowi po spektaklach opery Judyta Aleksandra Sierowa, w której wykonywał partię Holofernesa. Jak wspominał jeden z uczniów Aleksandra Gołowina, „Gołowin nie zwracał najmniejszej uwagi na ludzi, którzy przychodzili do pracowni popatrzeć, jak maluje. Grubym pędzlem do malowania dekoracji kładł kolejne linie i kształty, a goście w milczeniu podziwiali, jak na ich oczach rodzi się drugi Holofernes”.Gdy dziś ogląda się portrety Szalapina, można wyobrazić sobie nie tylko, jak wyglądały przedstawienia operowe w Rosji na początku XX wieku, ale także to, jakim rodzajem aktorskiej i wokalnej ekspresji posługiwali się ówcześni śpiewacy. Zaryzykować można nawet stwierdzenie, że obrazy te więcej mówią o brzmieniu muzyki w owych czasach niż nieliczne zachowane nagrania, które – ze względu na bardzo złą jakość – przypominają nazbyt wyblakłe zdjęcia.

 

W 1908 roku z inicjatywy Siergieja Diagilewa spektakl Borysa Godunowa Rosjanie zawieźli do Francji. „Szalapin w roli tytułowej zrobił w Paryżu furorę – wspominał obecny na przedstawieniu Aleksander Gołowin – cała sala zachwycona była tym, jak grał i śpiewał. W czasie spektaklu byłem za kulisami. Stojący obok mnie Francuz, pracujący w teatrze strażak, zapytał, czy to aby nie jest prawdziwy car Rusi”. Niespełna dekadę później Rosja carów przestała istnieć. Jej wersja operowa okazała się znacznie trwalsza.