Wydanie: MWM 09/2014

Schwarz Spieler Joseph Haydn

Article_more
Joseph Haydn odwiedził Londyn w 1791 i 1794 roku. Cieszył się w tym mieście ogromną popularnością – fetowano go jako największego żyjącego kompozytora owych czasów. Jak zauważa Nikolaus Harnoncourt, ten entuzjazm nie pozostał jednostronny. Haydn zachwycony był przyjęciem, jakie zgotowali mu londyńczycy.

Do swojej dyspozycji otrzymał piękną salę koncertową przy Hanover Square i znakomitą orkiestrę prowadzoną przez Johanna Petera Salomona, skrzypka, który był także – jak powiedzielibyśmy dzisiaj – agentem koncertowym Haydna na Wyspach Brytyjskich. Pierwszym oboistą owej orkiestry była inna znana osobistość, wielki astronom William Herschel. Wizyta Haydna w jego obserwatorium astronomicznym miała przyczynić się – jak podaje Harnoncourt – do powstania jednego z jego oratoriów – Stworzenie świata. Oglądane przez teleskop niebo napełniło ponoć kompozytora taką grozą, że przez wiele godzin miał powtarzać pod nosem słowa „So groß... so weit...” („Tak potężny... tak rozległy…”).

 

Stworzenie świata było marzeniem Haydna. Pragnął skomponować dzieło, którego nie skomponował jego idol – Georg Friedrich Händel. Haydn podziwiał go i uważał za najwspanialszego kompozytora wszech czasów, wymarzony utwór opierać miał się między innymi na wątkach zaczerpniętych z Raju utraconego Johna Miltona. Premiera oratorium odbyła się w Wiedniu w 1799 roku. Libretto ułożył baron Gottfried van Swieten, cokolwiek ekscentryczny syn osobistego lekarza cesarzowej Marii Teresy, będący jednocześnie dyplomatą, literatem i – od 1777 roku – dyrektorem wiedeńskiej biblioteki dworskiej. Tekst van Swietena głęboko Haydna poruszył i zainspirował. Jak pisze Harnoncourt: „Muzyka Haydna i słowa barona stworzyły wciągającą opowieść dla dzieci w każdym wieku. Słuchacze wciąż z niecierpliwością czekają na kolejne sceny [...]. Mimo wzniosłego tematu, Haydn zdaje się jednak twardo stąpać po ziemi. A każdy, kto wie, jak trudne było małżeńskie pożycie kompozytora, zaśmieje się, uzmysławiając sobie ironię, z jaką continuo komentuje pełne pokory słowa Ewy, gdy mowa o pierwszym związku kobiety i mężczyzny w trzeciej części dzieła!”

Znawca twórczości Haydna, muzykolog James Webster, odnosząc się do jego niezwykłej pracowitości i racjonalnego stosunku do życia, na który uwagę zwrócił też Harnoncourt, pisze: „Pomijając osobowość kompozytora, której odzwierciedlenie znajdujemy w jego korespondencji i innych tekstach źródłowych, stwierdzić należy, że Haydn był pełnym wigoru artystą, płodnym kompozytorem, wykonawcą, kapelmistrzem, impresariem, przedsiębiorcą, zdobywcą Londynu, przyjacielem, mężem i kochankiem”.

 

Jeszcze przed poślubieniem Marii Anny Alojzy Apolonii Keller w 1760 roku jako młody kawaler Haydn podejmował się różnorakich prac, by zarobić na życie. Jednym z jego pierwszych regularnych zajęć było muzykowanie w wiedeńskim kościele Bonifratrów. Jak pisze biograf kompozytora Georg Griesinger, „Haydn był pierwszym skrzypkiem w kościele w Leopoldstadt, z wynagrodzeniem w wysokości sześćdziesięciu guldenów rocznie. Miał obowiązek stawiać się w kościele o ósmej rano w niedziele i dni świąteczne. Następnie o godzinie dziesiątej grał na organach w kaplicy hrabiego Haugwitza, o godzinie jedenastej śpiewał zaś u św. Szczepana. Za każde nabożeństwo otrzymywał wynagrodzenie w wysokości siedmiu krajcarów”. Na ścianie kościoła Bonifratrów przy Taborstrasse umieszczono w 1932 roku tablicę pamiątkową, która przypomina, że wielki mistrz pracował w tej świątyni w latach 1755–1758. Jak przypuszcza badaczka jego twórczości, Caryl Clark, Haydn zapewne nie tylko grał tam na skrzypcach, lecz także prowadził orkiestrę, śpiewał, a także, gdy zaszła taka potrzeba, komponował muzykę sakralną.

 

Dodajmy, że młody Haydn – o czym informuje nas Griesinger – chętnie grywał także muzykę świecką, gdy „wieczorami wraz z kolegami-muzykami urządzali serenady, często rozbrzmiewały wtedy także jego utwory”. Kompozycje te Haydn wykonywał nielegalnie, wszystko bowiem wskazuje na to, że nie miał w owym czasie licencji wymaganej od muzyków. Występował „na gapę”, czy też, jak się wówczas w Wiedniu mówiło, jako Schwarz Spieler. Od owego „grania na czarno” będzie musiało upłynąć kilkadziesiąt lat do czasu, gdy podczas premiery, 28 marca 1880 roku, Londyn zachwyci się Stworzeniem świata, wielbiąc w Haydnie wielkiego mistrza.