Wydanie: MWM 09/2014

W poszukiwaniu straconej równowagi

Wywiad z Sol Gabettą
Article_more
Dla artysty niebezpieczne jest granie bez wyraźnej potrzeby koncertu za koncertem. To niszczy w muzyku człowieka. Trzeba mieć poczucie, że gra się po to, by coś z siebie dać innym. Jeśli się go nie ma, popada się w przygnębienie.

Grzegorz Chojnowski (Radio Wrocław): We Wrocławiu wykona pani utwory Chopina. Podobno przymierza się pani do nagrania albumu poświęconego temu kompozytorowi...
Ten projekt wciąż nie jest gotowy. Oczywiście, idealną sytuacją byłoby nagranie wszystkiego, co zostało przez Chopina napisane na wiolonczelę, jednak nie wydaje mi się, byśmy stworzyli z tego taką płytę, jakiej bym chciała. Istnieje też wiele interesujących powiązań pomiędzy tym kompozytorem a Augustem Franchomme’em, który był wiolonczelistą i bardzo bliskim przyjacielem Chopina. Napisał wiele wspaniałych oper, komponował na wiolonczelę i fortepian, ale jego muzyka nie dorasta Chopinowi do pięt. Połączenie utworów tych twórców będzie więc dla mnie trudne, bo nie powinnam dać odczuć, że Franchomme był gorszym kompozytorem. Odpowiedzi na pytanie, jak to zrobić, właśnie poszukuję. 

 

Jest pani bardzo zajęta, w tym roku będzie pani grała koncerty między innymi w Europie i Ameryce Południowej. Co wypełnia resztę czasu Sol Gabetty, jeśli jeszcze jakiś czas zostaje?
To najgorszy czas na zadawanie mi tego pytania, ponieważ w 2014 roku zagram za dużo koncertów – około stu trzydziestu, co oznacza, że praktycznie nie mam już czasu na inne życie. Staram się wykorzystywać każdą wolną chwilę. Lubię słuchać muzyki, lubię ją czytać, co może się niektórym wydać dość nudne. Ale muzyka jest przecież tak niezwykle różnorodna! Wcale nie czuję się, jakbym podążała tylko jedną drogą i była skoncentrowana tylko na jednej rzeczy. Poza tym staram się codziennie uprawiać sport. Każdego dnia biorę udział w ośmiogodzinnych próbach, powinnam więc być silna również fizycznie. Uważam, że jeśli jest się silnym fizycznie, to ma się także mocną psychikę. Wielu muzyków często czuje się samotnymi. Nie jestem pewna, czy to uczucie pojawia się tylko dlatego, że podróżują samotnie, czy jednak dlatego, że czują się samotni wewnątrz. Najważniejsze, by wiedzieć, jak uniknąć tego uczucia.

Ma pani rozwiązanie?
Dla mnie rozwiązaniem jest rodzina. Jeśli mam swoją rodzinę blisko, mogę od niej czerpać energię i oddawać ją innym. Muszę przyznać, że kiedy mam czas, pierwszą rzeczą, jaką robię, jest po prostu przebywanie z najbliższymi, dzielenie z nimi tych wyjątkowych momentów. Pozytywne emocje mogę przeżywać z rodziną i z przyjaciółmi. Wydaje mi się, że potem one wszystkie są obecne w mojej muzyce. Nie mogę kochać, jeśli sama nie otrzymuję miłości, a kiedy nie kocham, nie przenoszę miłości do muzyki.

Cały wywiad dostępny na stronie: wratislaviacantans.pl