Wydanie: MWM 11/2014

Lubię dawać muzykę

Rozmowa z Guro Kleven Hagen
Article_more
Koncert to wyjątkowa sytuacja. Na co dzień wszyscy biegają – na ulicach, do metra, w sklepach, wszyscy się spieszą. Tymczasem na koncercie ludzie siadają w miejscu i przez godzinę, półtorej nie robią nic innego, tylko słuchają muzyki.

Joanna Michalska: W sierpniu pani płyta z I Koncertem Maxa Brucha i II Koncertem Siergieja Prokofiewa została wyróżniona Editor’s Choice przez magazyn „Gramophone”. Jak się pani pracowało nad debiutanckim nagraniem?
Guro Kleven Hagen
: To było najbardziej męczące doświadczenie w moim życiu. Grać powinno się zawsze dla kogoś, dla publiczności, więc w studiu cały czas wyobrażałam sobie, że jestem w sali koncertowej i gram dla ludzi. Tylko że normalnie wykonuję utwór raz i występ się kończy, a pracując nad płytą, musiałam zagrać te same dwa koncerty chyba kilkaset razy. Spędziliśmy w studiu trzy dni, nagrywając codziennie po dwanaście godzin, bez żadnych prób, cały czas musiałam być maksymalnie skupiona.

We Wrocławiu wykona pani I Koncert Brucha; nie jest pani trochę zmęczona tym utworem?
Wracam do Koncertu Brucha przez całe życie, pierwszy raz grałam go w wieku jedenastu lat. Za każdym razem znajduję w nim coś nowego. Ten utwór rósł we mnie, gdy ja dorastałam, z wiekiem mocniej odczuwam muzykę Brucha.

Spędziła pani dwa lata w Berlinie, studiując u Antje Weithaas. W Niemczech czuje się pani równie dobrze jak w rodzinnej Norwegii?
Berlin jest fantastyczny, zawsze jest tyle wspaniałych koncertów, na które można pójść! Studenci są zdolni i traktują studia poważnie, dzięki czemu na uczelni jest wysoki poziom. Nie mogłabym jednak być na stałe artystką w Niemczech. Istnieje tam wielowiekowa tradycja wykonania różnych utworów i wszyscy starają się zbliżyć do wzorca. Natomiast w Norwegii mogę wyrazić w muzyce siebie.

Do niedawna intensywnie brała pani udział w konkursach skrzypcowych. Cieszy się pani, że to już zamknięty etap?
Konkursy były najlepszą motywacją do opanowania nowego repertuaru; poznałam wiele utworów dzięki startom w tych zawodach. Poczułam się też częścią środowiska muzycznego, przekonałam się, że są ludzie, którzy żyją podobnie do mnie. Słuchałam, jak grają inni.

Teraz równie intensywnie koncertuje pani w całej Europie…
Koncert to wyjątkowa sytuacja. Na co dzień wszyscy biegają – na ulicach, do metra, w sklepach, wszyscy się spieszą. Tymczasem na koncercie ludzie siadają w miejscu i przez godzinę, półtorej nie robią nic innego, tylko słuchają muzyki. Dlatego lubię dawać ludziom muzykę.

Miała już pani okazję dawać muzykę melomanom w Polsce.
Polska publiczność znakomicie się zachowuje w porównaniu do norweskiej – jest skupiona, nie kręci się, wie, kiedy klaskać, a kiedy nie, prosi o bis.

Co robi niewłaściwie publiczność w Norwegii?
Norwedzy nie są przyzwyczajeni do standardów zachowywania się na koncertach. Wykonawstwo muzyki klasycznej ma u nas krótką tradycję, przez większość historii byliśmy krajem rolników.

Skoro jesteśmy przy temacie muzyki w Norwegii, pozwolę sobie zapytać o Johana Halvorsena, którego Rapsodię orkiestra zagra w trakcie koncertu, na którym później pani wystąpi. Ten kompozytor nie jest w Polsce dobrze znany.
W Norwegii jest jednym z najpopularniejszych. Jego muzyka jest inspirowana folklorem i dlatego łatwo się jej słucha, a publiczność lubi jego utwory. Wrocławianie przekonają się o tym, słuchając Rapsodii norweskiej, którą wasza orkiestra zagra pod batutą norweskiego dyrygenta Terjego Mikkelsena. To zabawne, ale – choć oboje pochodzimy z Norwegii – pierwszy raz będę z nim współpracować właśnie we Wrocławiu.

Jak zaczęła pani grać na skrzypcach?
Miałam pięć i pół roku, gdy zaczęłam naukę. Podziwiałam moją trzy lata starszą przyjaciółkę, która grała na skrzypcach, i bardzo chciałam sama spróbować. Moi rodzice grają na instrumentach dętych, ale dla mnie wybrali skrzypce, bo jest więcej repertuaru dla wiolinistów.

Brali pod uwagę, że może pani nie być muzykiem?
Często myślę o tym, że mogłabym stracić palec ‒ gdzie wtedy będę pracować?! Gdybym nie była skrzypaczką, pewnie zostałabym lekarzem, interesuję się biologią.