Wydanie: MWM 04/2012

Weinmann – twórca NEOSU

Article_more
Po pierwsze – wierzymy w niezwykłe talenty kompozytorów żyjących współcześnie. Po drugie – stawiamy sobie za cel docieranie z muzyką współczesną do nowych odbiorców, w czym pomagać ma jakość nagraniowa i edytorska. Po trzecie zaś – staramy się słuchać naszych partnerów, np. ze studia eksperymentalnego południowoniemieckiej rozgłośni SWR, a nie tylko polegać na własnym guście.
Wulf kiwał głową w rytm muzyki, a gdy ta dobiegła końca, entuzjastycznie bił brawo, tak jak wszyscy słuchacze zgromadzeni owego wieczoru w Studiu Koncertowym im. Witolda Lutosławskiego. „Naprawdę ci się podobało?” – zapytałem niepewnie. „Natürlich!” – odrzekł dziarsko, by po chwili dodać, że takich utworów świetnie się słucha, pod warunkiem że są naprawdę „gut gemacht”. Koncertowe wykonanie opery Monbar, czyli Filibustierowie Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego, przygotowane przez Łukasza Borowicza z Polską Orkiestrą Radiową było dość zaskakującym punktem programu wizyty niemieckiego producenta, który w 2010 roku przyjechał do Warszawy na rekonesans. Dlaczego zaskakującym? Bo Wulf Weinmann od lat zajmuje się głównie muzyką współczesną. Od 2006 roku prowadzi niemiecką wytwórnię płytową NEOS, której nakładem ukazały się – obok dzieł takich kompozytorów, jak Wolfgang Rihm czy Peter Ruzicka – nagrania rzadko wykonywanej muzyki Mieczysława Weinberga. Wcześniej Weinmann był współwłaścicielem oficyny col legno, także wyspecjalizowanej w muzyce nowej. W 2005 roku sprzedał część swoich udziałów pewnej austriackiej fundacji blisko związanej z dyrygentem Gustavem Kuhnem, uczniem Herberta von Karajana i Bruna Maderny, mieszkającym w Salzburgu, a działającym dziś głównie we Włoszech i w Tyrolu. Drogi Weinmanna i nowych właścicieli wkrótce się rozeszły, szybko więc zapadła decyzja o sprzedaży pozostałych udziałów i założeniu firmy nowej i młodej, także z nazwy, bo greckie słowo neos znaczy właśnie „nowy” i „młody”. Start przedsięwzięcia ułatwiły stare przyjaźnie – wielkie festiwale, takie jak Donaueschinger Musiktage, Darmstadt, musica viva München czy Salzburg Biennale, z którymi Weinmann wcześniej współpracował, powierzyły wytwórni NEOS nagrywanie swoich koncertów. Wcześniej robiło to col legno.

Zapytany dziś o credo swojej firmy Wulf waha się, po czym odpowiada rzeczowo, w punktach: „Po pierwsze – wierzymy w niezwykłe talenty kompozytorów żyjących współcześnie. Po drugie – stawiamy sobie za cel docieranie z muzyką współczesną do nowych odbiorców, w czym pomagać ma jakość nagraniowa i edytorska. Po trzecie zaś – staramy się słuchać naszych partnerów, np. ze studia eksperymentalnego południowoniemieckiej rozgłośni SWR, a nie tylko polegać na własnym guście. Słuchać trzeba także wielu koncertów i nadsyłanych przez artystów demo, to jedyny sposób, by być na bieżąco. I bywać w miejscach, które dla nowej muzyki są najważniejsze”. Zapytany o nie Weinmann ponownie chwilę się waha, by potem na jednym oddechu wymienić Darmstadt, Donaueschingen, Witten, Stuttgart, Monachium z zainaugurowanym przez Karla Amadeusa Hartmanna w 1945 roku cyklem musica viva, który co miesiąc oferuje jakieś prawykonanie, dalej zaś Berlin, Warszawę i Alicante. „I nie można zapominać o Holandii” – dodaje. Zapytany o to, gdzie na świecie najlepiej sprzedają się płyty z muzyką współczesną, odpowiada już bez cienia wahania: „Niemcy, Francja i Stany Zjednoczone. Ostatnio mieliśmy też klientów z Meksyku, Rosji i Australii”.

NEOS od samego początku konsekwentnie buduje swój wizerunek poprzez charakterystyczne, eleganckie opakowania płyt, białe – przynajmniej w najważniejszej serii z muzyką nową – ozdobione grafiką lub zdjęciem. Trudno nie zauważyć stylistycznego pokrewieństwa, choć odległego, z konkurencyjnym ECM. Czy albumy te łączy tylko wspólny gen graficzny, czy może również charakterystyczne dla wytwórni brzmienie wynikające ze sposobu realizacji dźwięku? „Uważam, że brzmienie nagrania należy za każdym razem dostosowywać do brzmienia danego utworu. I samo to jest już bardzo trudne. Nie ma więc co mówić o poszukiwaniu charakterystycznego „NEOS sound”– odpowiada Weinmann. Zapewne podobnego zdania jest jego żona Brigitte, z którą wspólnie prowadzi tę małą, rodzinną firmę.

Czego małżonkowie najchętniej słuchają po długim dniu pracy? Ponoć pan Weinmann często prosi panią Weinmann, by zaśpiewała mu coś swoim przyjemnym głosem, a ona się zgadza, czasami. Jeśli jednak nie jest w nastroju, Wulf musi zadowolić się pewnym dźwiękiem konkretnym, który łatwo uzyskać, jeśli posiada się tradycyjny instrument, po niemiecku zwany Korkenzieher*. Nie mogę jednak napisać, jaki to dźwięk, ponieważ tę informację obiecałem zachować dla siebie.

Aleksander Laskowski

* Korkenzieher – niem. korkociąg