Autor: Lech Majewski
Wydanie: MWM 12/2014

Pan Tadeusz

Article_more
Z myślą o Czytelnikach „Muzyki w Mieście”, zaszczytnie skazany na wybór, postanowiłem z rozrzewnieniem przedświątecznym wybrać fragment z Pana Tadeusza. To świetna literatura, wspaniały poemat. A fragment o biesiadowaniu jest majstersztykiem wiedzy, pamięci, patriotyzmu, a także śmiesznych odniesień do ostatnich zmian na stanowisku marszałka sejmu. Dlaczego fragment o dobrym jedzeniu? A czy wyborne potrawy dla ciała nie są jak mistrzowska muzyka dla ducha? (Nie wspominając, że dla ucha). Poza tym po prostu uwielbiam Pana Tadeusza. Wiadomo, jest wiele genialnych książek, które mógłbym wymienić, lecz myślę, że pewnie nikt nie zaproponował dotychczas polskiej epopei romantycznej. I raczej nie zaproponuje. Wszyscy tę lekturę „przerabiali” w szkole podstawowej czy średniej. I to pod przymusem. Nikt nie wraca chętnie do Indeksu Ksiąg Nakazanych. A warto do nich wracać, gdy obrośniemy w dyplomy wszelkiej nauki. Proszę też specjalnie zwrócić uwagę na cudownie wymyślne dania, którymi raczy nas wieszcz. Czy on je znał? Czy aby na pewno były? Czy tylko mu się do rymu przyśniły?

Wtem dzwoniąc w tabakierę rzekł pan Podkomorzy:

„Panie Wojski, niech Wasze na potem odłoży

Te historyje; prawda, że sejmik ciekawy,

Ale my głodni, każ Wać przynosić potrawy”.

 

Na to Wojski, skłaniając aż do ziemi laskę:

„Jaśnie Wielmożny Panie, zróbże mi tę łaskę,

Zaraz dokończę scenę ostatnią sejmików:

 

Oto nowy marszałek na ręku stronników
Wyniesion z refektarza; patrz, jak szlachta braty
Rzucają czapki, usta otwarli – wiwaty!
A tam po drugiej stronie pan przekreskowany,
Sam jeden, czapkę wcisnął na łeb zadumany,
Żona przed domem czeka, zgadła, co się dzieje,
Biedna! oto na ręku pokojowej mdleje.
Biedna! Jaśnie Wielmożnej tytuł przybrać miała,
A znów tylko Wielmożną na lat trzy została!”

Tu Wojski skończył opis i laską znak daje,
I wnet zaczęli wchodzić parami lokaje
Roznoszący potrawy: barszcz królewskim zwany
I rosoł staropolski sztucznie gotowany,
Do którego pan Wojski z dziwnemi sekrety
Wrzucił kilka perełek i sztukę monety
(Taki rosoł krew czyści i pokrzepia zdrowie).
Dalej inne potrawy, a któż je wypowie!
Kto zrozumie nie znane już za naszych czasów
Te półmiski kontuzów, arkasów, blemasów,
Z ingredyjencyjami pomuchl, figatelów,
Cybetów, piżm, dragantów, pinelów, brunelów;
Owe ryby! łososie suche, dunajeckie,
Wyzyny, kawijary weneckie, tureckie,
Szczuki główne i szczuki podgłówne, łokietne,
Flądry i karpie ćwiki, i karpie szlachetne!
W końcu sekret kucharski: ryba nie krojona,
U głowy przysmażona, we środku pieczona,
A mająca potrawkę z sosem u ogona.

Goście ani pytali nazwiska potrawy,
Ani ich zastanowił ów sekret ciekawy;
Wszystko prędko z żołnierskim jedli apetytem,
Kieliszki napełniając węgrzynem obfitym.
 

Ale tymczasem wielki serwis barwę zmienił
I odarty ze śniegu już się zazielenił,
Bo lekka, ciepłem letnim powoli rozgrzana,
Roztopiła się lodu cukrowego piana
I dno odkryła, dotąd zatajone oku;
Więc krajobraz przedstawił nową porę roku,
Zabłysnąwszy zieloną, różnofarbną wiosną.
Wychodzą różne zboża, jak na drożdżach rosną,
Pszenicy szafranowej buja kłos złocisty,
Żyto ubrane w srebra malarskiego listy
I gryka wyrabiana sztucznie z czokolady,
I kwitnące gruszkami i jabłkami sady.

Ledwie mają czas goście darów lata użyć.
Darmo proszą Wojskiego, żeby je przedłużyć:

Już serwis, jak planeta koniecznym obrotem,
Zmienia porę, już zboża malowane złotem,
Nabrawszy ciepła w izbie powoli topnieją,
Już trawy pożółkniały, liścia czerwienieją,
Sypią się, rzekłbyś, iż wiatr jesienny powiewa;
Na koniec owe chwilę przedtem strojne drzewa –
Teraz, jakby odarte od wichrów i śronu,
Stoją nagie; były to laski cynamonu
Lub udające sosnę gałązki wawrzynu,
Odziane zamiast kolców ziarenkami kminu.

Goście pijący wino zaczęli gałązki,
Pnie i korzenie zrywać i gryźć dla zakąski.
Wojski obchodził serwis i, pełen radości,
Tryumfujące oczy obracał na gości.

Henryk Dąbrowski udał wielkie zadziwienie
I rzekł: „Mój Panie Wojski, czy to chińskie cienie?
Czy to Pinety Panu dał w służbę swe bisy?
Czy dotąd u was w Litwie są takie serwisy
I wszyscy takim starym ucztują zwyczajem?
Powiedz mi, bo ja życie strawiłem za krajem”.

Wojski rzekł, kłaniając się: „Nie, Jaśnie Wielmożny
Jenerale, nie jest to żaden kunszt bezbożny!
Jest to pamiątka tylko owych biesiad sławnych,
Które dawano w domach panów starodawnych,
Gdy Polska używała szczęścia i potęgi!
Com zrobił, tom wyczytał z tej tu oto księgi. […]”

 

Adam Mickiewicz Pan Tadeusz, Księga XII Kochajmy się