Wydanie: MWM 12/2014

KWESTIONARIUSZ „MUZYKI W MIEŚCIE" - AGNIESZKA FRANKÓW-ŻELAZNY

Article_more
Gdybym nie była muzykiem, chciałabym być… właścicielem hotelu spa.

Agnieszka Franków-Żelazny – chórmistrzyni i biolog, absolwentka Akademii Muzycznej we Wrocławiu i Uniwersytetu Wrocławskiego, od 2006 roku jest dyrektorem artystycznym Chóru NFM, pracuje na stanowisku adiunkta Wydziału Edukacji Muzycznej Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Występowała w takich miejscach jak Salle Pleyel w Paryżu, Barbican Centre w Londynie, Gewandhaus w Lipsku oraz w Royal Albert Hall w Londynie podczas słynnego festiwalu BBC Proms (wraz z Chórem Filharmonii Wrocławskiej – jedynym polskim chórem w historii festiwalu). Często jest zapraszana jako konsultant wokalny, prowadzi warsztaty dla chórmistrzów oraz zespołów chóralnych. W repertuarze ma około sześciuset utworów muzyki chóralnej a cappella oraz siedemdziesiąt dzieł wokalno-instrumentalnych. Nagrała sześć płyt, zdobyła ponad pięćdziesiąt nagród, dała pięćset koncertów w osiemnastu krajach Europy. Ostatnio otrzymała brązowy medal „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis”.

 

Główną cechą mojej osobowości artystycznej jest… emocjonalność.

Cechami, których szukam u partnerów estradowych, są… profesjonalizm i inteligencja muzyczna.

Główną zaletą mojego sposobu dyrygowania jest… skuteczność.

Główną wadą mojego sposobu dyrygowania jest… A są jakieś? Na to pytanie na pewno doskonale odpowiedzą moi śpiewacy.

Zdolnością zawodową, którą chciałabym mieć, jest… śpiewanie basem i tenorem (mogłabym bardziej pomóc panom śpiewającym w chórze).

Gdybym nie dyrygowała, chciałabym grać na… Zawsze pociągał mnie dźwięk kontrafagotu i tuby. A tak poważnie, to chciałabym grać na wiolonczeli.

Spełnienie artystyczne to dla mnie… zaszczepienie w innych pasji do muzyki, a szczególnie do śpiewu zespołowego na najwyższym poziomie!

Największym nieszczęściem dla mojej kariery zawodowej byłaby… choroba.

Lęk podczas występów przed publicznością wzbudza we mnie… Jako dyrygent nie odczuwam lęku, raczej motywujące napięcie, ale jako śpiewaczka czy instrumentalistka podczas występów solowych bałam się, że zapomnę swojej partii, gdy wykonywałam ją z pamięci.

Gdybym nie była muzykiem, chciałabym być… właścicielem hotelu spa.

Słowa, których nadużywam podczas prób, to… „Bardzo dobrze, ale…”.

Błędy, które najłatwiej wybaczam partnerom muzykom, to… wszystkie, które popełniają po raz pierwszy.

Mój ulubiony repertuar… daje mi satysfakcję emocjonalną i intelektualną.

Moi ulubieni kompozytorzy to… Bach i Mendelssohn, ale często zakochuję się w kompozytorze, którego muzykę dostaję do „zrobienia” – ostatnio był nim Schönberg.

Moi ulubieni wykonawcy to… wszyscy, którzy potrafili uciec przed rutyną, zachowując świeżość i zawsze szukając „muzyki w muzyce”.

W muzyce nie cierpię ponad wszystko… nijakości i braku indywidualnego zaangażowania wykonawców.

Cisza jest dla mnie… najlepszym sposobem na relaks.

Karierę chciałabym zakończyć… w momencie, w którym idee, w które wierzę i których uczę, pozostaną żywe w śpiewakach, współpracownikach, studentach.

Obecny stan mojego umysłu… Troska, przejęcie.

Moje motto artystyczne to… Rób wszystko na sto procent.