Autor: Jacek Dehnel
Wydanie: MWM 02/2015

Minghua Zheng (?) "Bambusowy pawilon" (?)

Mały przewodnik po operach zapomnianych i nieistniejących (suplement)
Article_more
W roku 1895 cesarzowa-wdowa Ci Xi miała obchodzić jubileusz swojego sześćdziesięciolecia; od pewnego czasu nie była już oficjalnie regentką, ale nadal sprawowała władzę w imieniu swojego siostrzeńca, cesarza Guangxu. Dwudziestoczterolatek na razie nie usiłował wybić się na niezależność (choć ostatecznie tego spróbował, co przypłacił zresztą aresztem domowym oraz, jak się zdaje, śmiercią, otruty na rozkaz Ci Xi w przeddzień jej zgonu).

Obchody jubileuszu, wzorowane na XVIII-wiecznych uroczystościach urodzin Xiao Sheng Xian, matki cesarza Qianlonga, zostały osobiście zaplanowane przez cesarzową, która lubowała się we wszelkiego rodzaju fetach. Jej głowę zaprzątały nie sprawy państwa, ale wspaniała procesja z Zakazanego Miasta do Pałacu Letniego, ustawienie łuków triumfalnych i udekorowanie bram Pekinu, amnestia, przywrócenie na stanowiska zdymisjonowanych urzędników, czytanie poematów, dziękczynne ofiary w świątyniach, darmowe przedstawienia dla ludu…

 

Niestety, wybuchła właśnie fatalna w skutkach wojna chińsko-japońska; cesarska flota miała być wprawdzie w minionych latach rozbudowana, ale niemal całe zgromadzone na ten cel fundusze zostały przez Ci Xi przeznaczone na upiększenie Pałacu Letniego, w tym, jak na ironię, na wybudowanie na jeziorze ogromnego pawilonu ogrodowego w kształcie marmurowej łodzi. Flota poniosła sromotną klęskę w bitwie u ujścia rzeki Yalu, a jej resztki zostały doszczętnie zniszczone pół roku później po zdobyciu przez Japończyków portu Weihaiwei. Upokarzający traktat pokojowy i ogromna kontrybucja sprawiły, że cesarzowa musiała znacznie uskromnić planowane obchody, które ograniczyły się do samego Zakazanego Miasta.

 

Jedną z najulubieńszych rozrywek Ci Xi, oprócz objadania się najwykwintniejszymi potrawami, czytania bajek i oglądania występów akrobatów, była tradycyjna opera pekińska. Nie wystarczał jej już dawny teatr, czyli Pawilon Słuchania Wilg, toteż w Pałacu Letnim wzniosła Pawilon Cnotliwej Harmonii. Oper słuchała również w Pawilonie Nadobnych Melodii w górskiej rezydencji Dżehol oraz w Pawilonie Płynącej Muzyki w Zakazanym Mieście. W każdym z nich na trzech piętrach mieściły się trzy sceny: Szczęścia, Bogactwa i Długowieczności, pomiędzy którymi aktorzy mogli poruszać się bądź po schodach, bądź korzystając ze scenicznych zapadni; bóstwa spływały z nieba, spod ziemi wychodziły demony, a sadzawki i studnie służyły wywoływaniu efektów dźwiękowych. W przedstawieniach mogło uczestniczyć do tysiąca osób, a sama cesarzowa oglądała je z Sali Zadowolonego Uśmiechu; jeśli się zmęczyła, przechodziła do sąsiedniego pomieszczenia, gdzie mogła odpocząć – co nie jest wcale zaskakujące, bo przedstawienia trwały po wiele godzin, a operowe festiwale toczyły się przez wiele kolejnych dni. 

Jubileuszowy cykl przedstawień w Zakazanym Mieście musiał być naprawdę wyjątkowy. W tym celu z cesarskiego polecenia nie tylko wystawiono na nowo szereg znanych i lubianych oper, z których wiele Ci Xi osobiście przerobiła (w jednej z nich, która liczyła dwadzieścia cztery sceny, po najjaśniejszych i najdoskonalszych przeróbkach było ich sto pięć; pewną arię ducha, „ubogaconą” przez cesarzową, śpiewało się przez ponad pół godziny). Nakazała również stworzenie nowych dzieł, opartych na dawnych historiach i zapisach kronikarskich, a także przywrócenie wielu dzieł zapomnianych i pomijanych, które figurowały wprawdzie w pochodzącym z 1824 roku oficjalnym spisie dwustu siedemdziesięciu dwóch sztuk, ale nie cieszyły się zbytnią popularnością. Oczywiście, cesarzowa nie dopisywała fragmentów do wszystkich sztuk, a do niektórych nawet nie zajrzała – a przynajmniej do jednej z nich, co było powodem późniejszej tragedii.

 

Dziś nie jesteśmy nawet pewni, jaki tytuł nosiło feralne dzieło – czy był to Bambusowy pawilon, Wieża węża i bambusu czy Pawilon złotego węża; różni badacze sugerują te trzy możliwości. Nie znamy też ani autora tekstu, pochodzącego zapewne z XVIII wieku, ani żadnego z nazwisk aktorów, którzy w listopadzie 1895 roku odgrywali tę operę w Pawilonie Płynącej Muzyki.  Wreszcie możemy tylko snuć domysły, jakie przyczyny sprawiły, że cesarzowa postanowiła wymazać jakiekolwiek wzmianki o tym konkretnym utworze, literalnie zetrzeć go z powierzchni ziemi.

 

Wiadomo, że miała obsesję długowieczności oraz niegasnącej młodości i urody, toteż jedna z najczęściej przyjmowanych teorii powiada, że w sztuce występowała postać złej staruchy, która, z pewnością niecelowo, została ucharakteryzowana w sposób, jaki wydał się Ci Xi jej karykaturą. Inni sądzą, że Bambusowy pawilon opowiadał o skąpej ciotce, która źle traktuje swojego siostrzeńca, w czym łatwo znaleźć analogię do cesarzowej-wdowy, trzymającej urzędującego władcę pod pantoflem.

 

Dość rzec, że zgodnie z cesarskim rozkazem wszyscy aktorzy zostali skazani na karę tysiąca cięć. Wszystkie egzemplarze sztuki, a także pozostałych sztuk tego autora, zostały spalone jak kraj długi i szeroki, każdy zaś, u kogo znaleziono by choćby urywek tekstu, miał zginąć wraz z całą rodziną do trzeciego pokolenia, dobra jego miały być skonfiskowane, dom zburzony i zaorany, a cały żywy inwentarz – zarżnięty.  Autor, od dawna nieżyjący, nie mógł zostać skazany na żadne tortury, ale nakazano wykopać i spalić jego zwłoki oraz zburzyć wszystkie ołtarze poświęcone przodkom jego rodu. Jego imię wymazano ze wszelkich dokumentów – jedyne źródło, na którym opiera się teoria, że nazywał się Minghua Zheng, to list żony konsula francuskiego do jej siostry.  Krytycy wszakże wskazują, że został on napisany ponad pięć lat później, zawiera relację z drugiej ręki, a zapis pozostawia wiele do życzenia i może być produktem fantazji pani konsulowej, która zmyśliła sobie jakieś „chińsko brzmiące imię”.

 

Słowem: kara niepamięci – w przeciwieństwie do przypadku Herostratesa – została, dzięki skuteczności chińskiej biurokracji i bezwzględności przepisów, przeprowadzona skutecznie. Wprawdzie w latach trzydziestych odkryto spory fragment tekstu, który miał pochodzić z Bambusowego pawilonu, ale został on zniszczony w Rewolucji Kulturalnej i wiemy o nim tylko dzięki dwóm linijkom, zacytowanym w angielskim przekładzie w artykule naukowym z 1938 roku:

           

…ani puder, ani kolorowe szminki.

            Precz rzucam drogocenne szpile do włosów…

 

Nie wiemy o tej operze niemal nic – prócz tego, że w jeden z listopadowych dni tamtego jubileuszowego roku cesarzowa Ci Xi słuchała jej w Sali Zadowolonego Uśmiechu, a zadowolony uśmiech zszedł z jej twarzy, ustępując grymasowi wściekłości.

 

Jacek Dehnel