Autor: Olga Drenda
Wydanie: MWM 05/2015

Oczy słuchają, uszy patrzą

Article_more
Hasłem przewodnim tegorocznego festiwalu Musica Electronica Nova jest „Elektro-Vision”, czyli spotkania muzyki elektronicznej z kinematografią. Wrocławski festiwal pod dyrekcją Elżbiety Sikory przyzwyczaił widzów i słuchaczy do programu, w którym wydarzenia koncertowe łączą się z instalacjami video art czy spektaklami scenicznymi, tym razem jednak to X muza okaże się wiodącym motywem.

Muzyka elektroniczna to niemal rówieśniczka kina – pierwsze eksperymenty z muzycznymi wynalazkami datowane są na przełom XIX i XX wieku, wyrastają z podobnych impulsów, co początki filmu. Zarówno sztuka srebrnego ekranu, jak i eksperymentalne zaangażowanie instrumentów elektronicznych to rezultaty fascynacji nowoczesnością, inżynierią, nowymi możliwościami, które ze sobą niosą. Początkowo ruchomy obraz, jak również elektroniczny, „sztuczny” dźwięk oszałamiały zmysły widzów i słuchaczy nieprzyzwyczajonych do takich wrażeń, co wielokrotnie stawało się atutem. Kino fantastyczne chętnie posiłkowało się eksperymentalnymi ścieżkami dźwiękowymi, a instrumenty takie jak theremin czy fale Martenota wzmagały pożądane wrażenie niesamowitości (czego próby na polskim gruncie z udziałem Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia można było poznać na głośnej wystawie „Dźwięki elektrycznego ciała” w łódzkim Muzeum Sztuki). Dzisiaj film oraz muzyka elektroniczna wydają się wszechobecnym, naturalnym elementem audiowizualnego otoczenia człowieka. Program wrocławskiego festiwalu pozwala prześledzić historię ich interakcji, sięgając do przeszłości, prezentując aktualne trendy, a wreszcie – zestawiając stare z nowym.

 

W takich okolicznościach nie dziwi wybór kompozytora rezydenta tegorocznej edycji. Belg Thierry De Mey jest już znany wrocławskiej publiczności – był gościem ubiegłorocznych Światowych Dni Muzyki; Musica Electronica Nova to okazja do dokładniejszego prześledzenia jego muzycznych i filmowych dokonań. Niemal cała twórczość De Meya (będącego między innymi współzałożycielem zespołu Maximalist! i dyrektorem artystycznym centrum choreograficznego Charleroi/Danses) skupia się na studiach nad gestem, ruchem i tańcem, a interdyscyplinarny charakter jego zainteresowań sprawia, że wyjątkowo pasuje on do festiwalowego programu. Znalazły się tu jego najbardziej znane dzieła, jak Light Music (spektakl światła, dźwięku i ruchu, w którym główną rolę odgrywa interaktywna technika i człowiek jako „interfejs”), czy cykl dziesięciu filmów Counter Phrases z choreografią do muzyki Steve’a Reicha lub Toshio Hosokawy. Spektakle tańca i ruchu stanowiły ważny punkt w poprzednich edycjach Musica Electronica Nova, wybór De Meya i jego uważnych, czasem medytacyjnych refleksji nad ciałem w ruchu naturalnie kontynuuje więc tę linię tematyczną. Inny aspekt tańca współczesnego reprezentuje Austriaczka Saskia Hölbling i jej zespół DANS.KIAS, znany z bezkompromisowości i śmiałej ekspresji. Spektakl Hölbling Assemblage Humain („żywy asamblaż”), w którym – jak mówi sama artystka – zaciera się granica między podmiotem a przedmiotem, może stać się jednym z najmocniejszych punktów imprezy.

Tradycją wrocławskiego festiwalu stało się sięganie do archiwów dwudziestowiecznej muzyki współczesnej, również do rzadziej wykonywanych dzieł. W tym roku sporo uwagi zostanie poświęcone dorobkowi Luca Ferrariego, Kazimierza Serockiego czy Iannisa Xenakisa. Tym razem jednak przegląd kanonu wzbogacono o prezentację filmów – pokazany zostanie między innymi dokument Zuzanny Solakiewicz o przeżywającym właśnie swój renesans Eugeniuszu Rudniku czy cykl francuskich animacji z lat sześćdziesiątych. Zwłaszcza ostatnie z wymienionych wydarzeń zasługuje na szczególną uwagę. Film animowany to bowiem medium, które w swoim czasie wyjątkowo wyczuło puls awangardy, łącząc wizualny eksperyment z innowacjami z zakresu muzyki elektronicznej. Zarówno jedno, jak i drugie medium okazały się znakomitymi wehikułami dla wyobraźni. W kinie Nowe Horyzonty będzie można więc zobaczyć filmy Jacques’a Brissota, Petera Kassovitza czy Piotra Kamlera, do których muzykę tworzyli Bernard Parmégiani czy Pierre Schaeffer; wyjątkową propozycją jest jedyny pełnometrażowy film Kamlera, dystopijna wizja przyszłości z muzyką Luca Ferrariego – Chronopolis z 1982 roku. „Novy” wymiar muzyki elektronicznej objawi się z kolei nie tylko w prawykonaniach i polskich premierach (których możemy spodziewać się jak co roku), ale i w programie Kina Dźwięku. Ten cykl wydarzeń (obejmujący warsztaty, wykłady, koncerty) przyciąga interesującym doborem kuratorów, wśród których znaleźli się: najbardziej chyba znany dzisiaj przedstawiciel chińskiej sceny elektroakustycznej, Zhang Xiaofu, Françoise Barrière czy Scott Willson reprezentujący BEAST z Birmingham (Polskę reprezentują między innymi Patryk Zakrocki i Piotr Tkacz).

 

Część programu festiwalowego wpisuje się w popularny od dłuższego już czasu trend „remiksowania” i prezentowania dawniejszych dzieł w nowych kontekstach. Dotyczy to zarówno wymiaru filmowego – czego najlepszym przykładem jest seans klasycznych dzieł Charliego Chaplina z nową muzyką na żywo czy Strajk Siergieja Eisensteina z muzyką Pierre’a Jodlowskiego – jak i koncertowego. „Wieczór z gwiazdą”, którą w tym roku jest prawdziwy gigant dwudziestowiecznej elektroniki, Pierre Henry, przedstawia jego dorobek w nowych szatach. Muzyka Henry’ego towarzyszyć będzie seansowi Człowieka z kamerą Dżigi Wiertowa – dzieła przełomowego dla kinematografii awangardowej, wybór ten wydaje się hołdem dla eksperymentalnej myśli minionego stulecia. Kompozycje Pierre’a Henry’ego pojawią się również podczas prezentowania multimedialnej fontanny na Pergoli przy Hali Stulecia, obiektu znanego między innymi z instalacji Briana Eno przedstawionej podczas Europejskiego Kongresu Kultury w 2011 roku. Można śmiało przypuszczać, że te wielopostaciowe zabiegi mogą pomóc zdjąć z muzyki współczesnej niewygodną etykietkę hermetyczności i elitarności – tegoroczny festiwal wydaje się po prostu… przystępny i ciekawy również dla słuchacza, który z eksperymentalną elektroniką nie ma na co dzień do czynienia.

 

Festiwal Musica Electronica Nova zawsze miał interdyscyplinarny charakter i dążył do zaprezentowania muzyki elektronicznej w rozmaitych kontekstach, przy tym jego wyróżnikiem była „zmysłowość” (w tej edycji, jak zapowiadają organizatorzy, widzów i słuchaczy czeka „szaleństwo zmysłów”). Tym razem, być może nieco nieoczekiwanie, program wrocławskiej imprezy zapowiada się jako podróż w świat dwudziestowiecznej awangardy i próba zastanowienia się nad tym, jak eksperymenty sprzed półwiecza działają na nas dzisiaj.