Wydanie: MWM 12/2015

Od Bogusławskiego do Chopina

Article_more
Historię Teatru Narodowego, którego 250-lecie obchodzimy, wszyscy raczej znają. Pierwszym spektaklem, jaki dali 19 listopada 1765 roku „Aktorowie Narodowi Jego Królewskiej Mości” w Operalni Saskiej na rogu Królewskiej i Marszałkowskiej, była komedia Natręci Józefa Bielawskiego w stylu Molière’a, ale w ojczystym języku. Wiemy także, iż „ojcem teatru narodowego” był Wojciech Bogusławski, który w czasach stanisławowskich ledwie się urodził, ale następnie został aktorem, śpiewakiem operowym, autorem, który zainicjował polską twórczość operową opartą na motywach ludowych, a jego wodewil Krakowiacy i górale przez okres zaborów wzmacniał ducha patriotycznego w narodzie. Wieloletni dyrektor sceny narodowej był również twórcą warszawskiej Szkoły Dramatycznej, której ciekawą historię znalazłem w doniesieniach „Gazety Warszawskiej” z tego okresu.

Powstanie w 1807 roku Księstwa Warszawskiego, pod berłem króla saskiego i z woli Napoleona, zaowocowało wzmożonym entuzjazmem jego mieszkańców. Był to bowiem pierwszy, po dziesiątkach lat obcego panowania, organizm państwowy o charakterze narodowym. Oczywiście jego zasięg, kompetencje i zależność polityczna od Napoleona nie dawały Polakom poczucia odzyskania państwowości w pełni, jednak uruchomiony został proces powrotu do polskości. Wyrażało się to między innymi w modernizacji prawa, instytucji publicznych, w tworzeniu nowoczesnych podstaw edukacji narodowej i przywróceniu języka polskiego. Krótki, bo siedmioletni, okres panowania pruskiego w Warszawie pozostawił po sobie szereg nowoczesnych rozwiązań prawno-administracyjnych (ustanowienie hipoteki, organizacja szkół, uporządkowanie nazewnictwa itp.), co pozwoliło nowym władzom Księstwa na ich adaptację, w miejsce tworzenia wszystkiego od podstaw. Tak było na przykład z Liceum Warszawskim. Jednak szereg inicjatyw, szczególnie w zakresie szkolnictwa i edukacji publicznej, powstało już na bazie nowego entuzjazmu dla polskości i pochodzących z Francji nowych idei. Wyrazem tego było tworzenie różnego typu szkół, których dotychczasowy brak powodował konieczność importowania wszelkiego typu fachowców – od lekarzy przez budowniczych aż do artystów dramatycznych i muzycznych.

 

14 kwietnia 1810 roku dekretem Fryderyka Augusta powołana została Rządowa Dyrekcja Teatrów, której statut opracowano pod kierunkiem Wojciecha Bogusławskiego: teatry otrzymały status „instytucji dobra publicznego”, zasilanej z „funduszy specjalnych”, czyli budżetu rządowego i podatku widowiskowego. Wobec braków kadrowych w Teatrze Narodowym jego główny menedżer (zwany wówczas „antreprenerem”), Wojciech Bogusławski, podjął próbę stworzenia szkoły, która kształciłaby nowych artystów sceny w duchu i języku narodowym oraz zapewniła wieloletnią obsadę aktorską na przyszłość. Jako uznany autorytet artystyczny i organizacyjny uzyskał w 1810 roku zgodę monarchy na założenie Szkoły Dramatycznej, której zadaniem miało być „podźwignięcie z upadku Sceny Polskiej” i z której „doskonali artyści wychodzić będą”. Motorem tej inicjatywy był Julian Ursyn Niemcewicz, ówczesny Prezes Dyrekcji Rządowej Teatru Narodowego.

 

O wszystkim tym donosiła prasa warszawska, między innymi „Gazeta Warszawska”, która zamieściła szereg doniesień. Dzięki nim poznajemy szczegóły tej operacji.

 

9 marca 1811 roku „Gazeta” podała komunikat Dyrekcji Rządowej Teatru Narodowego, że 10 maja 1810 roku król saski i książę warszawski, rozciągając rządową opiekę nad Sceną Narodową, przeznaczył stosowny fundusz na jej funkcjonowanie, „poprzez wsparcie zasłużonego Antreprenera Teatru tutejszego JPana Bogusławskiego, a przez to postawił go w sposobności otwarcia szkoły Teatralnej, która ma rozwinąć nowe talenta ku pożytkowi i zabawie publicznej”. Tak finansowo zabezpieczony Bogusławski mógł w tym samym numerze „Gazety” zamieścić swoje doniesienie o zamiarze otwarcia rzeczonej szkoły i przedłożyć jej strukturę, cele, kryteria naboru uczniów i wzajemne zobowiązania finansowe pomiędzy uczniem a szkołą. Lektura tego dokumentu jest niezmiernie interesująca i pouczająca. Otóż Bogusławski otwiera w dniu 1 maja 1811 roku szkołę na własny koszt (tzn. mając zagwarantowaną subwencję monarchy), zaś rodzice lub opiekunowie uczniów muszą formalnie zobowiązać się do pokrywania kosztów ich utrzymania i przyzwoitej odzieży przez trzy lata studiów. Szkoła przyjmie dwanaścioro uczniów – sześciu chłopców i sześć dziewcząt, stawiając kandydatom wymagania co do przymiotów ciała i ducha, które podajemy w oryginale:

 

a. Panienka ma być nie młodsza jak lat 14, nie starsza nad 17. Młodzieniec zaś nie młodszy jak lat 15, nie starszy nad 19-ście.

b. Powinni wszyscy umieć początki obcych jakowych języków, a przynajmniej pisać i doskonale czytać po polsku.

c. Mieć piękny wzrost i prosty bez żadnych wad skład ciała.

d. Czerstwość zdrowia, przyjemność twarzy, moc piersi, czystość wymowy, nieuchronnie potrzebnymi każdego ucznia są zaletami.

e. Ponieważ połowa tych uczniów do opery przeznaczoną zostanie, ci więc, którzy się do śpiewania poświęcą, mają mieć głos czysty, mocny, brzmiący i zdatny do wydania wszelkich tonów melodii.

f. Pamięć dobra i pojętność w naukach bardzo cenioną będzie; gdyby się zaś po wyjściu trzech miesięcy od czasu zaczęcia nauk pokazało, że który z uczniów nie mający pamięci, i zdatności do nauk, nie dawałby nadziei ukształcenia się w sztuce dramatycznej, tedy takowy za uznaniem Dyrekcji Rządowej oddalonym, i inny natychmiast na jego miejsce przyjętym zostanie.

g. Na koniec, uczciwość obyczajów, moralność, dobre sprawowanie się i posłuszeństwo Nauczycielom swoim, jak najściślej uczniowie zachować będą powinni; w przeciwnym razie, po potrójnym napomnieniu, wykraczający bez wszelkiego względu z grona uczniów za uznaniem Dyrekcji oddaleni będą.

 

Szkoła zobowiązuje się zapewnić na czas trzech lat dla panienek ochmistrzynię „nieodstępną dla nich przez cały ten czas, przez który nie będą znajdować się pod opieką rodziców lub krewnych” oraz odpowiednich nauczycieli do następujących przedmiotów:

 

a.  Ojczystego języka, a przy tym języków zagranicznych, z których najpiękniejsze dzieła i wiadomości sztuki Teatralnej czerpać można, to jest: francuskiego, niemieckiego, włoskiego.

b.  Historii Świętej i nauki moralnej, historii powszechnej, dziejów Narodu Polskiego i historii teatrów różnych narodów, tak dawnych jako i tegowiecznych, mitologii.

c.  Muzyki z fundamentalnych początków, tak co do śpiewania doskonałego, jako i do różnych instrumentów.

d.  Rysunków, co do składu ciała ludzkiego, i ubiorów różnych narodów i wieków, koniecznie do tej sztuki potrzebnych.

e.  Tańcowania tak daleko, jak one do ukształcenia postawy, dobrego trzymania się i chodzenia będzie potrzebne.

f.  Na koniec, dramaturgii, podzielonej na dwie części; w pierwszej, to jest w Mimii, rozmaitych ułożeń postaci, i poruszeń ciała akcją zwanych; w drugiej, to jest, w deklamacji, i doskonałej wymowy, z zachowaniem należytego w niej stopniowania. W obu tych częściach wskazane prawidła i onych potrzebne do gry przystosowania zakończą ich trzyletnie nauki.

 

Szkoła zobowiązuje się raz na rok wystawić przedstawienie, z którego dochód zostanie podzielony równo pomiędzy uczniów z przeznaczeniem na książki, papier, atrament, pióra, ołówki i inne małe potrzeby.

 

Dyrektor zobowiązuje się wszystkich absolwentów, którzy ukończyli trzyletnie nauki, „umieścić w liczbie aktorów czynnych na Teatrze Warszawskim, i opłacać onym równo z innymi pensje, podług ich charakterów, ról i osobistych talentów”. Tak wykształceni i zatrudnieni młodzi aktorzy zobowiązują się przez lat sześć nie zmieniać miejsca zatrudnienia i „talentami swymi służyć scenie narodowej, po których dopiero wolno im będzie udać się, gdzie ich okoliczności powołają”. Na wypadek śmierci dyrektora, jego zobowiązania co do trzyletniego kursu nauk i sześcioletniego zatrudnienia przejmuje na siebie Rząd Krajowy.

Ogłoszenie kończy Bogusławski apelem do kandydatów „którzy by mieli ochotę i czuli się być zdatnymi podług powyższych przepisów do szkoły dramatycznej, ażeby się do niego z Rodzicami lub Krewnymi swymi udali, a to do pomieszkania jego na Ulicy S. Jerzego [dziś Świętojerskiej] pod liczbą 1790 w Kamienicy w tyle teatru na drugim piętrze, gdzie go zawsze zaczynając od dnia 15 b.m. Marca, o godzinie 12 w południe zastaną, i dalsze w tej mierze oświecenie powziąć będą mogli”.

 

Tyle co do profilu i funkcjonowania nowej szkoły. Jej powołanie świadczy o zupełnie nowym podejściu władz do roli i pozycji Teatru Narodowego, poprzez zmianę jego charakteru z prywatnego na publiczny oraz przez świadome i planowe kształcenie nowych jego kadr, zarówno w sztuce aktorskiej, jak i operowej.

 

Już 13 kwietnia przedsiębiorczy dyrektor i antreprener Teatru Narodowego Wojciech Bogusławski – zarazem „pierwszy w nim Artysta, przez znakomite talenta i głęboką umiejętność sztuki dramatycznej, przykładać się będzie najskuteczniej, aby doskonałym usposobieniem Uczniów pomnożył sprawiedliwie nabytą na Teatrze chwałę i zasługę” – ogłasza zaciąg nauczycieli „obcych języków, i następujących nauk, jako to: nauki moralnej i historii świętej, historii narodu polskiego, języka francuskiego, języka niemieckiego i nauki tańca”.

 

Ten etap przygotowawczy kończy się 4 czerwca 1811 roku, kiedy to nastąpiło uroczyste otwarcie nowej szkoły. Opis tego wydarzenia przynosi numer 44 nieocenionej „Gazety Warszawskiej”, z której wybieramy co celniejsze fragmenty, wprowadzające nas w scenerię i atmosferę tamtych lat niedawno odzyskanej niepodległości:

 

Dnia 4 Czerwca o godzinie wpół do 6-tej wieczorem otwarte będą wejścia publiczne do sal redutowych z przodu teatru, i korytarze oświecone.

Sala wielka redutowa urządzoną zostanie następującym sposobem:

Na ścianie z przeciwnej strony wejścia na rozpostartym aksamicie zawieszony będzie portret Najjaśniejszego Pana; pod tą ścianą będą ustawione krzesła dla JWW. Ministrów i innych władz krajowych, które otwarcie tej szkoły przytomnością swoją zaszczycić zechcą.

W środku sali zasiądzie miejsca Dyrekcja rządowa teatru narodowego, której Sekretarz czynności posiedzenia dnia tego porządkiem zapisane w protokół dyrekcji wciągnie.

Po prawej stronie Dyrekcji stać będzie 6-ciu nauczycieli wziętych do nauk dramatycznej szkoły, po lewej zaś 12-tu uczniów, a na czele panien Ochmistrzyni. Po obu bokach sali będą ustawione krzesła, a za siedzeniem dyrekcji, ławki dla innych osób chcących się przypatrzyć obchodowi temu.

Za daniem znaku o przybyciu JW. Ministra Spraw Wewnętrznych, orkiestra teatralna stojąca na galerii sali przegra symfonię kompozycji JPana Elsnera, Dyrektora Opery Polskiej.

Po skończeniu onej, JW. Prezes dyrekcji teatralnej rządowej otworzy obchód mową, po której Sekretarz dyrekcji przeczyta niektóre ustawy, nauki w pierwszym roku dawać się mające, nazwiska nauczycieli i uczniów, wybranych do szkoły dramatycznej.

Potem jeden z nauczycieli JX. Jelski Kanonik powie mowę; po której skończonej założyciel szkoły Dyrektor teatru narodowego JP. Wojciech Bogusławski przedstawiwszy JW. Ministrowi osobiście wszystkich nauczycieli i uczniów, zakończy obchód mową dziękującą Najjaśniejszemu Panu za łaskawie daną mu pomoc dla założenia szkoły dramatycznej, i zachęcającą uczniów do wywdzięczenia się za nią dobroczynnemu Monarsze gorliwością w staraniu dopełnienia zamiarów jego.

Po czym muzyka, odzywając się na galerii sali, obwieści ukończenie obchodu.

 

Zapowiedziany program został wykonany i kilka dni później „Gazeta” (nr 46) opublikowała obszerne sprawozdanie, włączając pełną treść natchnionego przemówienia Prezesa Dyrekcji Rządowej Teatru Narodowego, Juliana Ursyna Niemcewicza, wygłoszonego wobec Prezesa Rady Stanu i Rady Ministrów Stanisława Kostki hr. Potockiego, Ministra Spraw Wewnętrznych Jana Pawła Łuszczewskiego, Ministra Policji Aleksandra hr. Potockiego i „wielu innych obojej płci znakomitych osób”.

 

Szczególną rolę Sceny Narodowej wskazał Niemcewicz, mówiąc: „Jakoż zapalać słuchaczów wystawianiem męstwa i nieugiętej bohaterów duszy; zachęcać do miłości ojczyzny, cnót domowych i publicznych; ścigać bodźcem śmieszności przywary i wady, jest to przyczynić się istotnie do poprawy obyczajów, do utrzymania charakteru prawdziwie narodowego; a co najważniejszym może nad wszystko, jest to zachować, rozkrzewiać, upowszechnić mowę naszą ojczystą”.

 

Po Niemcewiczu głos zabrał Bogusławski, który dostojnym gościom przedstawił grono nauczycieli i uczniów, i „oświadczywszy niewygasłą wdzięczność Najjaśniejszemu Panu za daną mu pomoc dla podźwignięcia z upadku Sceny Polskiej, i założenia Szkoły Dramatycznej, z której doskonali artyści wychodzić będą, upraszał JW. Ministra o przesłanie onej do podnóżka tronu. Wyłożywszy historycznie początek i wzrost wszystkich teatrów, a szczególniej Narodowego, przywodząc rozmaite przykłady okazał, że równo z nabyciem oświecenia i poloru sztuka dramatyczna wprowadzoną i doskonaloną została; stąd w oświeconych narodach teatr jest istotną szkołą prawdy, obyczajności, dowcipu, i gustu dobrego, uwielbieniem cnót i czynów szlachetnych, a pogromcą występków i zbrodni, społeczności szkodę przynoszących. Zwróciwszy mowę do uczniów przytomnych, zachęcając do cierpliwości, starania i pracy, jakiej ich powołanie wymaga; przełożył im, że wstręt do stanu przez nich obranego, jaki dotąd mniej więcej postrzeganym bywa, jedynie z ciemnoty i przesądu samego pochodzi; gdyż ludzie prawdziwie i gruntownie oświeceni poważają talenta, oddają słuszność tym, którzy opiewając czyny uwielbienia godne, umieją ich wartość prawdziwą okazać”.

 

Warto tu zwrócić uwagę na wzmiankę o ówczesnej niskiej społecznej pozycji artystów, którzy zaliczani byli do tej samej grupy, co linoskoczkowie, kuglarze czy cyrkowcy. Teatr Narodowy dążył do wyniesienia artystów i sztuki scenicznej na wyższy poziom szacunku społecznego. Szczególną wagę przykładano do mowy ojczystej, co podkreślił z kolei Minister Spraw Wewnętrznych Jan Paweł Łuszczewski, który „w krótkich słowach wyłożył pobudki, dla których młodzież poświęcająca się do teatru, powinna korzystać z dobrotliwej łaski Najjaśniejszego Pana; nie omieszkał przytem oddać sprawiedliwą zaletę JP. Bogusławskiemu, który rzadkim i niepospolitym talentem swoim scenę polską ozdobił; a tchnąc prawdziwą gorliwością obywatelską i miłością ojczyzny, w najsmutniejszych czasach, kiedy nas z najmilszego naszego dziedzictwa, mowy ojczystej, wyzuć chciano, przyłożył się do utrzymania i wydoskonalenia onej”.

 

Uroczystość zakończył improwizowaną i mądrą przemową Stanisław Kostka Potocki, Senator Wojewoda, Prezes Rady Stanu i Ministrów – „wystawiwszy, jakie sztuka dramatyczna miała u rozmaitych narodów początki i stopnie, jakie wpływy na obyczaje, jakie wsparcie i poważanie Rządzących, jakie zasady, podziały i cele, okazał jej użyteczność w naszym kraju, oddał sprawiedliwość talentom i gorliwości JP. Bogusławskiego, pochwalił usiłowania teraźniejszych Artystów, i zachęcił nowych uczniów dramatycznej szkoły, ażeby zabierając się do stanu łączącego w sobie tyle zalet i tyle pożytków, stali się godnymi opieki rządowej i publicznego szacunku”.

 

Lektura powyższych relacji w dwieście pięćdziesiątą rocznicę powstania Sceny Narodowej pozwala docenić ogromny wysiłek ówczesnych polityków i działaczy patriotycznych, zmierzający do odrodzenia narodu, jego języka i kultury. W ich wizji zarówno szkoła dramatyczna, jak i teatr miały pełnić rolę patriotycznego, obyczajnego i estetycznego wychowania i uczniów, i widzów.

 

Ciekawe jest również to, że tradycje szkoły Bogusławskiego kultywuje dzisiejszy Uniwersytet Muzyczny im. Fryderyka Chopina, a nie warszawska Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza. Ale wpływ na to miała historia. Otóż szkoła Bogusławskiego kształcąca aktorów i śpiewaków dla Teatru Narodowego została następnie przemieniona w uczelnię muzyczną za sprawą Józefa Elsnera, kompozytora, dyrygenta i pedagoga. W 1821 roku był to Instytut Muzyki i Deklamacji, czyli Konserwatorium, jako część Oddziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Warszawskiego. Z kolei w 1826 roku Instytut podzielono na Szkołę Główną Muzyki oraz Szkołę Dramatyczną i Śpiewu. Studentem Szkoły Głównej Muzyki w latach 1826–1829 był Fryderyk Chopin, któremu na drugim roku studiów Józef Elsner wystawił opinię: „szczególna zdatność, geniusz muzyczny”.