Wydanie: MWM 12/2015

Pod choinkę

Article_more
Na Wigilię Bożego Narodzenia większość z nas czeka cały rok. Wieczór to szczególny z wielu powodów. Jednym z nich, choć zapewne nie najważniejszym, są… tak, tak – prezenty! Bywa z nimi jednak co najmniej tyle samo przyjemności, co problemów. Co podarować? To pytanie niejednemu z nas spędza sen z powiek już od tygodni. Jeśli jeszcze nie podjęli Państwo decyzji, śpieszymy z pomocą. Na tych stronach znajdą Państwo rekomendacje świątecznych prezentów, o które poprosiliśmy współpracujących z miesięcznikiem „Muzyka w Mieście” autorów. Zestaw ich propozycji okazał się na tyle ciekawy i różnorodny, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie i swoich bliskich.

Najmodniejszymi prezentami gwiazdkowymi powinny być w tym roku bilety do nowych, wspaniałych sal koncertowych. One pozwalają poznawać muzykę „na żywo” w idealnych warunkach akustycznych i w najszlachetniejszej architekturze. Zabierzmy tam osoby, które rzadko chodzą na koncerty. Gwarantuję, że będą chciały tam wracać. Muzyka i architektura nie bez powodu bywają ze sobą kojarzone, tworzą bowiem harmonię odczuwalną podświadomie. Poznawajmy więc swoiste charaktery wrocławskiego NFM, katowickiego NOSPR-u czy Filharmonii Szczecińskiej. Spierajmy się o ich walory akustyczne i wizualne. Obserwujmy bogate programy. Żadna z dziedzin polskiej kultury nie dostała w ostatnich latach tylu nowych możliwości. Cieszmy się z tego.

Adam Suprynowicz

 

Mariusz Szczygieł założył autorską serię wydawniczą, którą od czeskiej wersji swojego nazwiska nazwał „Stehlík”, i prezentuje w niej wybitne dzieła czeskiej literatury. Fabryka Absolutu Karela Čapka została napisana wprawdzie blisko sto lat temu, ale jest to rzecz nadzwyczaj aktualna. Niejaki inżynier Marek opracował znakomity silnik, pozwalający spalać materię praktycznie bez reszty, dzięki czemu szufelka węgla może wprawić w ruch całą fabrykę. Jest jednak pewien szkopuł: z takiego spalania powstaje produkt uboczny, usunięty z materii Absolut w stanie czystym, który prowadzi do religijnej manii. Jak to ujmuje jeden z bohaterów: „Każdy sobie [z Boga] odmierzy parę metrów i zdaje mu się, że to już cały Bóg, a że innym też się dostał kawałek, który inaczej rozumieją, to żeby samego siebie przekonać, że ma całą prawdę, musi pozabijać tych innych”. Piękny traktat o różnicy pomiędzy Bogiem a religią. Na święta jak znalazł.

Jacek Dehnel

 

Zamiast zachęcać, przekonywać i rekomendować, w tym roku po prostu napiszę, jakie działania zamierzam podjąć z okazji Bożego Narodzenia. Z cichą (i świętą) nadzieją, że ktoś z Czytelników weźmie ze mnie przykład. Od połowy jesieni poszukuję na rynku wtórnym płyty Virgin Maries of the World Saviny Yannatou i formacji Primavera en Salonico. Chcę, żeby ktoś wyjął spod choinki i rozpakował sfatygowany choćby egzemplarz, a potem posłuchał tej prastarej i nowoczesnej, sakralnej i niebanalnej muzyki. A w same święta zamierzam odłączyć od zasilania wszystkie urządzenia służące do komunikacji i zabrać rodzinę na spacer w miejsce, gdzie nie będzie ani asfaltu, ani samochodów. Taki prezent.

Janusz Jabłoński

Ze świątecznymi i okołoświątecznymi prezentami trzeba uważać – raz darowane mogą już do końca życia prześladować obdarowanych. Mnie na przykład w świąteczną atmosferę wprowadzają kwartetowe nagrania Ornette’a Colemana z Rzymu z 1968 roku, Mikołajki nieodłącznie przywołują piosenki z płyty Overnite Sensations Franka Zappy, a ubieranie choinki bez (wstyd przyznać) The Six Wives of Henry VIII Ricka Wakemana nie jest takie, jakie powinno być. Aby pokonać zatem dysonans między przywiązaniem do polskiej tradycji świątecznej, a naszymi nowoczesnymi upodobaniami, proponuję ostatnie nagrania z serii zielonej – czyli folkowo-tradycyjnej – jazzowej oficyny For Tune: Warszawa–Dakar Marii Pomianowskiej i grupy Gainde, Utsuroi z muzyką Michała Górczyńskiego i tekstami haiku, słowiańską Nebocry ukraińsko-litewsko-niemieckiego zespołu Ultramarine, połamane solowe Mazurki Marcina Maseckiego i wreszcie największy przebój – Folk Five Ireneusza Wojtczaka, czyli nagrane z czwórką nowojorczyków oberki, polki i kujawiaki spod Łęczycy. Smakowite!

Tomasz Gregorczyk


Dla miłośników podróży w czasie, dla miłośników kultury francuskiej, dla miłośników instrumentów historycznych, ale przede wszystkim dla miłośników opery. Tragedia liryczna w czterech aktach, Thésée François-Josepha Gosseca, której premiera odbyła się w Paryżu w 1782 roku, w znakomitym nagraniu solistów, Chóru Kameralnego w Namur i zespołu Les Agrémens pod dyrekcją Guya Van Waasa (Ricercar 2013).

Sylwia Wachowska

 

Operową muzykę Tomasa Albinoniego z zapomnienia wydobywa Marcello di Lisa, który jak zwykle z werwą prowadzi swój zespół Concerto deʼ Cavalieri towarzyszący sopranistce Anie Quintans. Ta płyta podoba mi się tak bardzo, że chętnie dostałbym ją drugi raz (Albinoni: Opera Arias & Instrumental Music, Deutsche Harmonia Mundi 2015)
Aleksander Laskowski

 

Ścieżka dźwiękowa jednego z najlepszych polskich dokumentów o muzyce w reżyserii Zuzanny Solakiewicz 15 stron świata (Bôłt Records 2015) to coś pomiędzy kolażem a słuchowiskiem. Anegdotyczne, obrazowe utwory Eugeniusza Rudnika przeplatają się tu z jego wypowiedziami pełnymi dowcipnych metafor. To muzyka współczesna od najbardziej ludzkiej i codziennej strony – nie tylko dla znawców. 15 stron świata w postaci audio umożliwia łatwy pierwszy krok na ścieżce przygody z elektroniką i eksperymentem, pozwalając przy okazji cieszyć się wspaniałym miksem Marcina Lenarczyka.
Jan Topolski