Wydanie: MWM 12/2015

Świece świętej Łucji

Article_more
Grudniowe dni w Sztokholmie są krótkie, mimo to mogą nieznośnie się dłużyć. Szczególnie wtedy gdy zza chmur wygląda blade słońce, które zamiast dawać światło zaciera jedynie granicę między matową szarością ziemi a błyszczącą szarością morza. Jaśniej robi się, gdy zapadnie zmrok i pojawią się światła latarni. W jeden z takich wieczorów przyjaciel z Opery Królewskiej zaproponował zamiast wizyty w operze wspólne wyjście do kościoła. Na pytanie, do którego konkretnie, odpowiedział, że nie ma to żadnego znaczenia, jako że wszystkie kościoły w Sztokholmie tego dnia będą pełne. Było to 13 grudnia, w dzień świętej Łucji.

Święta Łucja męczenniczka urodziła się w Syrakuzach na Sycylii. W jej żywocie, datowanym na V wiek naszej ery, przeczytać można, że wywodziła się z poważanego rodu. Jej życie było ułożone, miała poślubić wybranego przez rodzinę młodzieńca. Ponoć kiedy udała się do Katanii z pielgrzymką do grobu świętej Agaty, aby prosić o zdrowie dla chorej matki, święta Agata przepowiedziała jej męczeńską śmierć. Po powrocie do Syrakuz Łucja odmówiła zamążpójścia, a swój majątek rozdała ubogim, złożyła także ślub dozgonnej czystości. Wkrótce rozpoczęło się prześladowanie chrześcijan. Łucję zadenuncjował odrzucony kandydat do jej ręki. Najpierw poddano ją torturom, potem została stracona przez ścięcie głowy mieczem. Wedle niektórych przekazów przed śmiercią wyłupiono jej oczy, wedle innych uczyniła to sama, by zniechęcić natrętnego zalotnika. Działo się to w roku 304, jak chce tradycja – dokładnie 13 grudnia.

 

Święta Łucja jest patronką Szwecji, Toledo, a także krawców, ociemniałych, rolników, szwaczek, tkaczy i orędowniczką w chorobach oczu. Na obrazach przedstawiana jest często z tacą, na której niesie swoje oczy. „W starych almanachach – piszą szwedzcy dziennikarze Po Tidholm i Agneta Lilja – przeczytać można było, że Noc Świętej Łucji uważano za najdłuższą noc w roku, noc niebezpieczną, podczas której pojawiają się nadprzyrodzone zjawiska. Zwierzęta mówią ludzkim głosem, a bydło o świcie trzeba karmić dodatkową porcją paszy. Także ludzie mogli potrzebować dodatkowej strawy, zachęcano więc by jeść od siedmiu do dziewięciu obfitych śniadań.

Dzisiaj nieodłączną częścią obchodów dnia świętej Łucji są w Szwecji lussekatter („oczy świętej Łucji”), czyli szafranowe bułeczki z rodzynkami, oraz glögg, przez przyjaciela z Opery Królewskiej zdefiniowany jako „szwedzkie wino bezalkoholowe, które podaje się na ciepło”. Głównym i najistotniejszym elementem tego dnia jest jednak dziecięca procesja ze świecami i śpiewem. Wykonywane tego dnia utwory – nieskomplikowane słowa i proste do zapamiętania melodie – w Szwecji znają ponoć wszyscy. Najważniejsze w procesie przygotowań do procesji są wybory dziewczynki, która odgrywać będzie rolę Łucji. Sposób, w jaki się to odbywa może nasuwać skojarzenia z wyborami miss. „Szwedzi zaciekle sprzeciwiają się wynoszeniu się ponad innych i za wszelką cenę starają się unikać opisywania ludzi w kategoriach rankingu – podkreślają Po Tidholm i Agneta Lilja – dlatego turnieje piękności i inne tego typu wydarzenia należą do rzadkości. Dzień Świętej Łucji jest jednak wyjątkiem”. Co roku czytelnicy lokalnych gazet oraz telewidzowie głosują na swoje ulubione kandydatki. Szczęśliwa zwyciężczyni idzie na czele procesji odzianych na biało dzieci. Niektóre niosą w rękach papierowe gwiazdy przymocowane do kijków, pozostałe – zapalone świece. Uczestnicy procesji mają na głowach papierowe czapki w kształcie stożków, jedynie „Łucja” przystrojona jest zielonym wieńcem z wetkniętymi weń świecami.

 

Z opery najbliżej jest do kościoła świętego Jakuba. Do rozpoczęcia uroczystości pozostało niewiele czasu, przed kościołem stoi już długa kolejka po bilety. W środku jest niemal pełno. Rodziny uczestników procesji przygotowują się do fotografowania. Nagle gasną światła. Robi się cicho. Procesja wchodzi do świątyni, śpiewając. Powoli rozdziela się na trzy nawy. Nucona przez dzieci melodia wypełnia całe wnętrze. Do ich chóru z pełnym nieśmiałości zapałem dołączają rodzice. Nie wszystkim udaje się skoczyć o sekstę w górę na słowie „santa”, melodia sięga zbyt wysoko. Wszyscy za to z wilgotnymi oczami wpatrują się w sztuczne świece zdobiące wieniec nowo wybranej „świętej Łucji”, miarowo migoczące blaskiem ledowego światła.