Wydanie: MWM 11/2012

Logika prawdy i kłamstwa.

Ernst Krenek jako pisarz
Article_more
„Kocham muzykę Ernsta Kreneka, kocham też jego język” – wyznał swoim czytelnikom Joseph Roth i nie był odosobniony w uczuciu do literackiej twórczości Kreneka, który nie tylko pisywał dla gazet i czasopism, lecz także pozostawił ponad tysiącstronicowe pamiętniki. Wiele miejsca poświęcił w nich niezmiernie go interesującym sprawom pozamuzycznym.

Spuścizna pisarska Kreneka jest wciąż mało znana, choć działający w austriackim Krems Ernst Krenek Institut nie szczędzi starań, by tę sytuację zmienić. Nie tak dawno na rynku niemieckojęzycznym ukazał się zbiór tekstów kompozytora zatytułowany In der Zeiten Zwiespalt, noszący znamienny podtytuł Pisma znanej nieznanej osoby. Znamienne jest to, co zajmowało wybitnego żydowskiego twórcę z Austrii w czasie, gdy trwała wojna domowa w Hiszpanii i coraz mocniej cementowało się przymierze Hitlera z Mussolinim. Wśród pism zawartych we wspomnianym tomie uwagę zwraca esej O społecznym znaczeniu prawdy i kłamstwa z 1936 roku, oryginalnie opublikowany na łamach dziennika „Basler Nachrichten”.

Krenek opisuje „znane średniowieczne miasteczko Oksford”. Mieszkają w nim tysiące studentów, których życie podporządkowane jest ustanowionym przez tradycję rytuałom – ich sensu dociekać nie należy, po prostu trzeba się im podporządkować. Do zasad, których bezwzględnie winno się przestrzegać, należy zakaz odwiedzania miejsc określonego autoramentu oraz pozostawania w „lokalach” po godzinie 23. Oczywiście, obchodzenie zakazu należy do ulubionych studenckich sportów. Krenek zauważa, że najmniej obawiają się ci, którzy biegają wystarczająco szybko, by uciec przed patrolującymi miasto policjantami. Zdarza się jednak, że w zakazanych knajpach pojawia się inspektor uniwersytecki i przepytuje bawiących się młodzieńców, czy przypadkiem nie są studentami. „Cała procedura – pisze Krenek – jak całe życie publiczne w Anglii, opiera się na założeniu, że do czynienia ma się wyłącznie z gentelmanami, a gentelmani nie kłamią”. Jeśli student ma pecha i jego kłamstwo wyjdzie na jaw, gdy wkrótce po niefortunnym spotkaniu w pubie zostanie rozpoznany w college’u, grożą mu surowe kary, z relegowaniem z uczelni włącznie. Kłamią więc – w żywe oczy! – tylko najodważniejsi. 


„W oksfordzkim systemie kształcenia umiłowanie prawdy należy do najwyżej cenionych wartości. [...] Najznamienitsza kariera, na jaką mogą liczyć studenci tej uczelni – czytamy dalej w eseju Kreneka – to kariera polityczna. Cały system służy przygotowaniu ludzi do objęcia wysokich stanowisk państwowych. A wiadomo, jaką rolę kłamstwo odgrywa w życiu politycznym. [...] Zatem jeśli człowiek ma działać w polityce, musi poznać sposoby i techniki kłamania. Dlaczego jednak, skoro kłamstwo stanowi nie tylko dozwolony, ale wręcz pożądany element przyszłego zawodu, egzekwuje się prawdomówność tak drakońskimi metodami?” Odpowiedź, jakiej udziela Krenek, zdaje się pozostawać wciąż aktualna. „Kłamstwo jest nie tylko środkiem służącym do utrzymywania władzy, lecz także atrybutem i przywilejem ludzi silnych, podczas gdy wewnętrzny przymus mówienia prawdy jest oznaką zależności. [...] Czyżby więc człowieka władzy definiowało to, że w celu zachowania owej władzy wolno mu kłamać tak dużo, jak uzna za konieczne?”

 

Krenek odpowiada na to pytanie twierdząco, bez żalu, raczej ze smutkiem cechującym mędrca z boku patrzącego na świat, który ogarnia coraz większe szaleństwo. Ta postawa zbliża go do Josepha Rotha, któremu przecież kompozytor poświęcił także kilka akapitów, kreśląc jego sylwetkę dla tygodnika „Der Christliche Ständestaat” w 1934 roku. „Był wiernym Austrii polskim Żydem. [...] Do starej monarchii żywił uczucie płomienne, czego dowodem jest jego powieść Marsz Radetzky’ego, która może poruszyć człowieka do łez. Nieraz miałem okazję obserwować u polskich Żydów pochodzących z Austrii, jak celowo i dobitnie podkreślali pełne godności cechy rycerskie, które przywodziły na myśl sposób bycia austriackich oficerów ze starej szkoły”. Swoje wspomnienie Krenek kończy zaś tak: „Roth był typowym literatem, człowiekiem miejskim, który sprzeciwiał się wszelkim współczesnym skłonnościom do sportu i aktywności na świeżym powietrzu. Opowiadano o nim zabawną historię, jak przyjaciele bezskutecznie starali się go namówić do kąpieli w morzu, gdy w Ostendzie siedział w nabrzeżnej kawiarence. Roth odpowiedział: »Dlaczego miałbym wchodzić do wody? Lepiej niech ryby przyjdą do kawiarni«”.