Wydanie: MWM 01/2016

Gdy dziatki idą spać

Article_more
Kołysanki są stare jak świat. Być może to w ogóle najwcześniejsze pieśni, jakie powstały. Do dziś zachowały swoje podstawowe funkcje, które musiały być istotne już dla jaskiniowców; istnieją bowiem liczne powody, by śpiewać kołysanki. W wielu kulturach świata stanowią one przekaz fragmentu tradycji, religii, kultury czy wręcz praktycznej wiedzy. Jedną z najważniejszych nauk jest ta, że nocą bezpiecznie jest tylko w ciepłym łóżku, w sypialni, w solidnym domu.

Na zewnątrz jest ciemno, zimno, łatwo skręcić nogę, złamać rękę, podrapać się gałęziami, wpaść do stawu czy, nie daj Boże, do bagna. Nocą wychodzą na żer sprawni i bezwzględni łowcy. Ciekawość, pchająca dzieci do nocnych wypraw poza krąg światła i ciepła, mogła przynieść więcej szkody niż pożytku (nawet jeśli pamiętać, że dzieci widzą w ciemności znacznie lepiej niż dorośli; pewnie dlatego tak łatwo dostrzegają coś, czego zdaniem rodziców „wcale tam nie ma”). Możemy ten lęk nazwać atawistycznym, lecz nie możemy go zignorować. Jeszcze Ewa Szelburg-Zarębina przestrzegała dziatki:

 

Mój mały, maleńki,

Słuchaj moich rad:

Nie chodź nigdy nocą

W owocowy sad!

 

Pieśni śpiewane przez matki, babcie czy opiekunki swoim podopiecznym służą wzmacnianiu więzi między śpiewającą a słuchającymi. Często dalsze zwrotki, nieprzeznaczone już dla uszu dziatwy, wyrażają troskę o bezpieczeństwo i przyszłość najmłodszych. Trzeba się najpierw upewnić, że dzieci zasnęły, bo niektóre teksty mogą przyprawić o hipnofobię i inne związane ze snem problemy. Wincenty Pol takie oto słowa dopasował do muzyki Johannesa Brahmsa:

 

Dobranoc! Dobranoc!

Niech ci złego moc

Nie przerwie twoich snów,

Zbudź się wesół, zdrów!

 

Każdy rodzic wie, że opowiadanie dzieciom przed snem o Złym to fatalny pomysł.

 

Kołysanki mają ułatwiać zasypianie, zarówno przez rytm i delikatną, falującą melodię, naśladującą wahadłowy ruch kołyski, jak i przez repetytywną, hipnotyczną strukturę. Skłaniają do poleżenia chwilkę bez ruchu – to najpewniejszy sposób na zaśnięcie. Emocje są wyciszone, hałasy, troski i bieganina dnia ustępują spokojowi nocnego spoczynku. Dobrze napisana kołysanka, właściwie zaśpiewana, ma orficką moc, dającą śpiewającemu całkowitą władzę nad odbiorcą. Dlatego pieśni te są wyrazem pełni zaufania i oddania. Częstym motywem literackim jest nadużycie tego zaufania.

 

Prostotę i naturalność ludowej kołysanki chętnie naśladowali kompozytorzy, ale dopiero od czasów romantyzmu – za najwcześniejsze kołysanki artystyczne uchodzą dzieła Juliane’a Reichardta z końca XVIII wieku. I chociaż teksty kołysankowe są znacznie wcześniejsze, to muzyka nie podążała za poezją. Weźmy na przykład Już się zmierzcha. Modlitwę, gdy dziatki spać idą Andrzeja Trzecieskiego z XVI wieku:

 

Już się zmierzcha, nadchodzi noc,

Prośmy Boga o pomoc,

Aby On naszym stróżem był,

Od złych czartów nas obronił,

Którzy najwięcej w ciemności

Używają swej chytrości.

 

Wacław z Szamotuł, który opracował ten tekst bardzo pięknie, z przejmującą zmianą harmoniki w ostatnim dystychu, nie starał się jednak w żaden sposób naśladować ludowej kołysanki. Po prostu nie przyszło mu to do głowy.

 

Kołysanki artystyczne wyszły spod pióra takich mistrzów, jak Chopin, Schumann, Brahms, Fauré czy Lutosławski. Chętnie wprowadzano je do opery, bo stanowiły świetny element charakterystyki bohaterów i pozwalały na podkreślenie relacji między postacią śpiewającą a tą, do której pieśń jest skierowana. Kołysanka występuje też często w filmie i w twórczości piosenkarskiej.

 

Poniższy przegląd kołysanek jest bardzo skrótowy i z konieczności arbitralnie skomponowany. Nie ma tu, przyznajmy, szczególnego klucza poza tym, że staraliśmy się pokazać różnorodność nastrojów oraz odcieni tej pozornie prostej i jednoznacznej formy pieśniowej.

 

Lulajże, Jezuniu

Wiele kolęd napisano w formie kołysanki dla Dzieciątka. Odmiana ta znana jest w Europie już od średniowiecza (Lullay, mine Liking, my little Son, mine Sweeting z XV wieku). Tekst naszej pięknej kolędy powstał najpewniej w drugiej połowie XVII wieku – najwcześniejszy zapis pochodzi z 1705 roku. Melodia jest późniejsza, ale na początku XIX stulecia była już tak powszechnie znana, że każdy polski słuchacz bez trudu odczytywał aluzję do niej w triu Scherza h-moll op. 20 Fryderyka Chopina z 1831 roku. Melodia w całości, w takiej niemal postaci, w jakiej znamy ją dzisiaj, pojawiła się dopiero w 1843 roku w zbiorze Pastorałki i kolędy z melodyjami czyli piosnki wesołe ludu w czasie świąt Bożego Narodzenia po domach śpiewane a przez X. M. M. M. zebrane. Ów tajemniczy X.M.M.M. to ksiądz Michał Marcin Mioduszewski, kompozytor i kolekcjoner pieśni religijnych. Popularność tej bardzo polskiej kolędy sprawiała, że do jej muzyki pisano w XIX wieku teksty o charakterze doraźnym, związanym z walką o niepodległość.

 

Inną, może najsłynniejszą, kolędą-kołysanką jest Stille Nacht skomponowana nieopodal Salzburga w roku 1818 przez Franza Xavera Grubera do tekstu Josepha Mohra.

 

Fryderyk Chopin Berceuse Des-dur op. 57

Jedna z najsłynniejszych instrumentalnych kołysanek uzyskała ten tytuł dopiero w wydaniu – kompozytor jeszcze w 1844 roku, w rok po napisaniu utworu, nazywa go w listach „Wariantami”. Są to w istocie ostinatowe wariacje bezoddechowe (bez pauzy przechodzą jedna w drugą), rozpostarte ponad stałym basem, delikatnie zmieniającym tonikę z dominantą – to cała harmonia tego dzieła. Temat, jak dowodzą komentatorzy, wykazuje dalekie związki z sielanką o Laurze i Filonie Już miesiąc zeszedł, psy się uśpiły. Powstanie utworu wiąże się czasem z wizytą w Nohant Pauliny Viardot, która pojawiła się z dwuletnią córeczką Louisette. Pozorna prostota utworu jest złudna – Berceuse to jedna z najbardziej wyrafinowanych miniatur w całej literaturze fortepianowej. Chopin o tym doskonale wiedział, stąd wydał ten drobiazg pod osobnym numerem opusowym.

 

Gabriel Fauré skomponował bezpretensjonalną, lecz także subtelnie wyrafinowaną Berceuse op. 16 na skrzypce i fortepian, drobiazg, który stał się szeroko znany. Maurice Ravel, chcąc oddać hołd Faurému, napisał więc na ten sam skład Berceuse sur le nom Gabriel Fauré. Fortepianowych berceuses jest bez liku; pisali je Liszt i Busoni, a najdziwniejszą może jest Berceuse héroique Claude’a Debussy’ego.

Johannes Brahms Wiegenlied op. 49 nr 9

Każdy kompozytor marzy o tym, by trafić pod strzechy, i Brahmsowi to się udało właśnie dzięki urokliwej kołysance. Na Zachodzie jest ona tak popularna, że wiele matek nawet nie wie, iż śpiewa utwór wielkiego romantyka. Melodia odzywa się z niezliczonych pozytywek, zarówno traktowanych jako instrument muzyczny, jak i dodatek do bombonierek. Otwierając otrzymane z Wiednia pudełko czekoladek, nie należy się dziwić, jeśli nagle rozlegnie się Guten Abend, gute Nacht.

 

Tekst obejmuje dwie stance; pierwsza zaczerpnięta jest ze zbioru Des Knaben Wunderhorn, drugą dopisał poeta Georg Scherer. Brahms skomponował utwór w 1868 roku z okazji urodzin drugiego syna Berthy Faber. Gdy jeszcze Bertha była panną, miała zwyczaj śpiewać piosenkę, do której melodia Kołysanki jest kontrapunktem – to ślad po ówczesnym uczuciu kompozytora do dziewczyny, która była przeznaczona innemu.

 

Kolejnym przykładem kołysanki, skomponowanej przez wielkiego kompozytora, którego autorstwo jest jednak nieznane większości śpiewających tę piosenkę swoim dzieciom, jest Miauczy kotek, miau Witolda Lutosławskiego do tekstu Juliana Tuwima.

 

Mikołaj Rimski-Korsakow Kołysanka Wołchowy z opery Sadko

Nie tylko dzieciom śpiewa się kołysanki. Czasem śpiewa się je dorosłym, choćby po to, by ukoić ból rozstania. A to było tak… Sadko, bohater średniowiecznych bylin, znakomity śpiewak z Nowogrodu, rusza w świat, by zdobyć majątek. Udaje mu się to dzięki układom z Królem Morza. W powrotnej drodze do domu traci na krótko majątek, ale zyskuje córkę Króla za żonę. Niech nas nie niepokoi fakt, że na brzegu czeka na Sadko poślubiona już przezeń wierna Lubawa; Sadko jest poganinem. Gdy jednak bohater z nowo poślubioną Księżniczką wraca lądem do Nowogrodu, dziewczyna decyduje się na rozstanie. Kołysanka, o wyraźnie ludowej melodyce i zaśpiewie (baju-baj, baju-baj), sprowadza na Sadko magiczny sen, jest też pieśnią pożegnania. Gdy bohater budzi się, nie jest pewien, czy wszystkie przygody nie były tylko snem. Jednak bogactwo okazuje się realne, Lubawa jest prawdziwa, a Wołchowa zmienia się w rzekę, dzięki której Nowogród zyskuje połączenie z morzem – odtąd kupcy będą mieli ułatwione zadanie. Odejście drugiej żony Sadko, w istocie morskiej boginki, można interpretować jako rezultat przyjęcia przezeń chrześcijaństwa i ogólnie, wyparcia starych wierzeń słowiańskich na terenie księstwa nowogródzkiego przez nową religię – mentorem bohatera jest święty Mikołaj Możajski.

 

Uczennicą Rimskiego-Korsakowa, i zarazem jego synową, była Julia Weisberg, autorka opery dziecięcej Gęsi-łabędzie, w której zawarta jest kołysanka bardzo podobna melodycznie do utworu teścia. Opera osnuta została wokół rosyjskiej bajki, łączącej wątki opowieści o Jasiu i Małgosi, Babie Jadze, a także Królowej Śniegu. Mały chłopczyk zostawiony pod opieką starszej siostry zostaje porwany przez tytułowe ptaki – dziewczynka musi wyruszyć na poszukiwania, przechytrzyć Babę Jagę, która chce chłopca zatrzymać dla siebie, a dziewczynkę zjeść. Przy okazji dziecko nauczyć ma się również posłuszeństwa i tego, że nie należy grymasić przy jedzeniu. Tytułowe ptaki, które cieszyły się złą sławą porywaczy dzieci, to najpewniej suchonosy, zwane gęśmi łabędziowymi. Mają one dziwne obyczaje: żywią się tylko roślinami lądowymi, więc rzadko pływają, najchętniej przebywając na granicy lasu i tajgi. Rzadko widuje się ich gniazda, bo budowane są wprost na ziemi i byle jak – wyglądają jak kupka śmieci, którą szybko roznosi wiatr, gdy gniazdo nie jest już potrzebne. Może stąd się wziął przesąd o porywaniu przez nie ludzkich dzieci, które następnie magicznie zostają przemienione w ptaki?

 

Bedřich Smetana Kołysanka Vendulky z opery Pocałunek

Utwór powstał w roku 1876, libretto ułożyła Eliška Krásnohorská według powieści Karoliny Světlej (obie panie były ważnymi postaciami czeskiej literatury i czeskiego ruchu na rzecz praw kobiet). Opera opowiada dzieje miłości Lukáša do pięknej Vendulki. Chłopak najpierw zmuszony jest poślubić inną – to czasy aranżowanych małżeństw. Szybko owdowiały Lukáš, samotnie wychowujący dziecko z tego nieszczęśliwego małżeństwa, znów uderza w konkury do Vendulki i tym razem zostaje przyjęty. Uradowany młodzieniec pragnie pocałować wybrankę, ta jednak uchyla się – sytuacja powtarza się wielokrotnie. Dziewczyna obawia się bowiem, że jeśli pozwoli się pocałować przed ślubem, duch pierwszej żony Lukáša będzie ją prześladował, będzie podążał za swoim dzieckiem. Kołysanka, którą Vendulka śpiewa przyszłej pasierbicy, pozbawiona kontekstu wydaje się zwykłą, delikatną wieczorną piosenką, którą do dziś czeskie matki śpiewają na dobranoc swoim dzieciom. W istocie jest to pieśń magiczna, mająca przekonać ducha zmarłej matki dziecka, że Vendulka będzie dobrze dbała o przyszłość maleństwa. Śpiewając, nawiązuje więź miedzy sobą a dzieckiem.

 

Na antypodach tej pieśni stoi fragment z Jenůfy Leoša Janáčka, czasem nazywany kołysanką. Tytułowa bohaterka śpiewa pieśń, w której wyraża troskę o przyszłość swego dziecka, lecz nie wie, że ono już nie żyje. Może jednak dziewczyna coś przeczuwa, bo dramatyzm i intensywność tego fragmentu są wyjątkowe. Sen jest bratem śmierci i kołysanki nieraz oscylują wokół tego wątku. W wielu kulturach pieśni pogrzebowe mają charakter kołysanek. Zresztą nie szukajmy daleko: kołysanka Marii w Mazepie Piotra Czajkowskiego jest pieśnią, którą obłąkana dziewczyna śpiewa umierającemu Andrzejowi.

 

George Gershwin Summertime z opery Porgy and Bess

Najpiękniejsza, najbardziej znana amerykańska kołysanka do tekstu Edwina DuBose Heywarda (autora powieści Porgy, który, wspólnie z Irą Gershwinem, stworzył libretto Porgy and Bess) powstawała długo jak na tak niewielki fragment, bo od grudnia 1933 roku do lutego następnego roku. Clara śpiewa tę kołysankę swemu dziecku – lato w pełni, zbiory będą dobre, rodzina żyje w dostatku, nie ma się czym martwić (co okazuje się złudne: wkrótce oboje rodzice giną podczas burzy). Zaraz po Clarze swoją kołysankę śpiewa ojciec dziecka, Jake, ale kto by tam pamiętał A Women is a Sometime ThingSummertime należy do najczęściej wykonywanych utworów Gershwina. Historycy naliczyli trzydzieści trzy tysiące różnych wykonań, a każdego roku kolejni artyści starają się tchnąć nowego ducha w tę pieśń.

 

Tekst Summertime jest po części inspirowany ludową kołysanką z wysp Bahama All My Trials – jest to pieśń pożegnania, którą umierająca matka śpiewa swemu dziecku.

 

Krzysztof Komeda Kołysanka z filmu Dziecko Rosemary

Horror psychologiczny osnuty wokół dziejów obłędu głównej bohaterki, która nie do końca rozumie, co się z nią dzieje, zilustrowany jest przejmującą i stosownie przerażającą muzyką Krzysztofa Komedy. Podstawowym motywem jest melodia kołysanki, którą w filmie wykonuje odtwórczyni roli Rosemary, Mia Farrow. Tekst Kołysanki mówi o matczynej miłości i bezwarunkowym oddaniu swemu dziecku. Bez kontekstu jest to zwyczajna i wzruszająca piosenka. Ale wydarzenia przedstawione w filmie nadają jej zgoła inne znaczenie…

Horrory bardzo lubią kołysanki i w naszym stuleciu ogromną popularność zyskała kołysanka Belli ze Zmierzchu.

 

Metallica Enter Sandman

Pierwszy singiel z Czarnego albumu (1991) opiera się na jednym tylko riffie Kirka Hammeta, który byłby zupełnie banalny, gdyby nie trzy elementy, które uczyniły ten motyw ikoną heavy metalu: po pierwsze jest przesunięty względem głównej miary taktu o ósemkę, ale nie jak w bluesie, gdzie często wchodzi się po stopie (uderzeniu w bęben basowy), tylko o ósemkę przed raz. Zwykły przedtakt? O nie, bo ta wyprzedzająca nuta jest przetrzymana i reszta motywu jest grana po stopie. I tak w kółko, bo – i tu element wyróżniający numer dwa – całość riffu ma tylko jeden takt. I po trzecie, nomen omen, powtórzony jest trzy razy, przez co frazy dalekie są od klasycznego, „kwadratowego” paradygmatu opartego na potęgach dwójki. Ten hipnotyczny riff, który nie traci przy powtarzaniu i przykuwa uwagę zawsze (utwór zagrany został na żywo już ponad tysiąc razy), zainspirował Jamesa Hetfielda do napisania szczególnej kołysanki. Podmiot liryczny namawia dziecko do pójścia spać. Czy jest to matka czy wręcz babka? W kulminacyjnym momencie słyszymy dziecięcy głosik pod dyktando Hetfielda powtarzający angielską XVIII-wieczną modlitwę, która nie tylko dziecko może przyprawić o hipnofobię: „If I die before I wake / Prey the Lord my Soul to take”. A może starszy brat, który chce sobie pożartować z dzieciaka i wprawia go w przerażenie, które przeradza się w chorobę? Zwodnicze bezpieczeństwo pojawiającego się wersu tradycyjnej kołysanki „Hush, little baby, don’t say a word, Mama’s gona buy you a mocking bird„Cicho, maleńki, nie mów nic, Mama ci kupi przedrzeźniacza” – to gadający ptak – zostaje cynicznie zniszczone: „Hush, little baby, don’s say a word, you never mind that noise you heard, It’s just the beast under your bed, in your closet, in your head„Nie zważaj na ten hałas, to tylko potwór pod twoim łóżkiem, w twojej szafie, twojej głowie”. Wreszcie światło gaśnie, wchodzi Sandman, mający tyle wspólnego ze znanym z enerdowskiej bajki Piaskowym Dziadkiem, co Freddie Krueger ze świętym Mikołajem… W teledysku pojawia się starszy mężczyzna – najpewniej ojciec, a obraz zajmuje się zarówno nadużyciem dziecięcego zaufania, jak i koszmarami sennymi nieszczęsnego chłopca.

 

Dziwne kołysanki rockowe nie są rzadkie. W 1989 roku The Cure nagrali piosenkę Lullaby, której towarzyszył – podobnie jak dwa lata później Sandmanowi – budzący niepokój teledysk. Szczególna to kołysanka, bo śpiewa ją sobie sam śpiący. Zapadając w sen, zaczyna mieć marzenia senne, ale nie traci świadomości. Wkrótce wydaje mu się, że pożera go pająk… A czy na pewno podmiot liryczny śpi? Utwór często jest postrzegany jako przestroga przeciw eksperymentowaniu z narkotykami.


Nieco inny wydźwięk ma utwór zespołu Nickelback, także pod tytułem Lullaby. Tekst ma stanowić wsparcie dla osoby pogrążonej w depresji, odwieść ją od samobójstwa. Towarzyszący piosence teledysk opowiada historię ojca, który decyduje się samotnie wychować swe dziecko po tym, jak jego żona zmarła w połogu (choć w pierwszej chwili myślał o oddaniu dziecka do adopcji).