Autor: Jacek Dehnel
Wydanie: MWM 12/2012

Czapka Konfucjusza – opera w trzech aktach

Mały przewodnik po operach zapomnianych i nieistniejących
Article_more
Pauline L’Allemand Czapka Konfucjusza – opera w trzech aktach libretto: Richard A. Edon (właściwie: Richard Friedrich Deutsch) premiera: Syracuse, kwiecień 1904

Streszczenie:

Akt I

Pekin, apartament hotelowy zajmowany przez poważnego handlarza herbaty z Bostonu, Phineasa Cannona. Cannon, który po raz pierwszy zabrał w podróż swojego syna, Jima (recytatyw: Nie szczędząc dolara ni centa... Neither a dollar, nor a cent did I spare...), udziela mu reprymendy za szwendanie się po podejrzanych dzielnicach miasta (duet: Żaden skarb w tym rynsztoku... – No treasure in this gutter...). Zrozpaczony Jim wychodzi z pokoju i zwierza się rodzinnemu kamerdynerowi, Wilkesowi, że zakochał się w córce mandaryna, skarbnika cesarskiego, pięknej Wei, spostrzeżonej przez okienko lektyki, w której ją niesiono (liryczna aria: Ten wonny kwiat lilii, przez pszczołę nietknięty... – That fragrant lily, untouched by a bee...). Sprytny tragarz Ping proponuje Jimowi, że za kilka juanów wniesie go do cesarskiego pałacu (Jak żmija gibki i jak jak mocarny – As lithe as a viper, as strong as a yak...) i pomoże mu w spotkaniu ukochanej.

Akt II

W pałacu cesarza Chin trwają gorączkowe poszukiwania jednego z regaliów: ze skarbca znikła czapeczka Konfucjusza (dynamiczny chór mandarynów: Gniew Syna Niebios jak uderzenie nefrytowej włóczni... The wrath of the Son of Heaven, like the blow of a nephrite spear...). Tymczasem Jim, wniesiony przez Pinga, w zakamarku pałacu wyjawia swe uczucia pięknej Wei (aria: Pięć długich dni w koszu ukryty czekałem... Five long days did I spend hidden in this basket...), która odpowiada słynną cavatiną, znaną również jako Aria z miotełką (Pył pod stopami twemi... Dust under your feet...), po czym pierzcha na odgłos kroków. To wbiegają strażnicy Pang i Pong, którzy oskarżają Jima o kradzież czapeczki Konfucjusza (duet: Plugawy chrząszczu w kwiecie chryzantemy... O you squalid beatle lurking in a chrysanthemum flower...). Rozwścieczony cesarz za namową ojca Wei skazuje Jima na torturę tysiąca nacięć (recytatyw i aria: Niegodne dziecię błotnistych brzegów... Kaźń straszliwsza od smoczych pazurów... – Unworthy child of muddy shores... A punishment more dreadful than a dragon's claws...), a kat w swojej brawurowej arii (Jak tysiąc płatków kwiatu krwawego lotosu – Like the thousand petals of a bloody lotus...) szczegółowo opisuje nadchodzącą egzekucję, ciesząc się, że będzie miał okazję wymierzyć tę rzadką karę.

 

Akt III

Ludzie gromadzą się na placu rozciągającym się przed bramą pałacu cesarskiego, gdzie ustawiono szafot (rozpaczliwa aria Phineasa Cannona: Wszystkie me składy oddałbym bez słowa... I'd give all my warehouses without a murmur...). Wei pada do stóp swego ojca (Twe srogie zmarszczki niech łza moja zwilży... Let my tears moisten your savage wrinkles...), bezskutecznie błagając go o wstawiennictwo za ukochanym. Tymczasem tragarz Ping rozpytuje w tłumie, co mogło stać się z czapeczką Konfucjusza (Druciarz, krawiec, żołnierz, żeglarz... Tinker, tailor, soldier, sailor...). Pang i Pong wprowadzają Jima na szafot. Młodzieniec w ostatnich słowach zapewnia Wei o swoim uczuciu (Jak feniks z popiołów... Like a phoenix from the ashes...). Biją werble, kat podchodzi z nożem do skazańca w ciszy, którą przerywa odważny okrzyk tragarza Pinga (Bacz, Synu Niebios, na łepek makaka... – Behold, you, Son of Heavens, at the macaque's head...), wskazującego na małpkę, trzymaną na kolanach przez cesarskiego skarbnika. Okazuje się, że w trakcie inspekcji skarbca figlarny makak, należący do ojca Wei, włożył sobie na główkę czapeczkę Konfucjusza. Cesarz, uradowany odzyskaniem zguby i wzruszony miłością młodych, pozwala na ślub Jima i Wei, a Phineasowi udziela monopolu na handel herbatą (aria starego Cannona: Wysokie zyski, poczesny ożenek... A decent income and a noble marriage...). Mieszkańcy Pekinu radują się wraz z parą (chór: O, szczęsna czapeczko... O, you joyous cap...).

 

*****

 

Pauline Elsasser urodziła się w 1862 roku w Syracuse (stan Nowy Jork), kształciła się w Niemczech, zabłysnęła wreszcie – jako ulubiona sopranistka Léo Delibesa – w Paryżu. W 1904 roku, już jako Pauline L’Allemand, powróciła na stałe do Stanów w aurze wielkiej sławy europejskiej sceny operowej i w towarzystwie uroczego nastoletniego syna Edgara (ponoć nieślubnego dziecka ze związku z jakimś austriackim hrabią), utalentowanego skrzypka. W annałach muzyki zapisała się na zawsze jako pierwsza śpiewaczka, która wykonała tytułową partię w Lakmé po drugiej stronie Atlantyku.

 

Niestety, jej wielkim marzeniem stało się wystawienie opery, którą skomponowała w przerwach między kolejnymi tournée. Nie pierwszy to raz, kiedy artystę gubi własne dzieło! Ani premiera w Teatrze Alhambra w rodzimym Syracuse, ani kolejne wystawienia w sąsiednich miastach nie przyniosły oczekiwanej sławy, a jedynie kąśliwe recenzje i ogromne koszty, które doprowadziły do stopnienia jej pokaźnej fortuny. Przed premierą Czapki Konfucjusza pani L’Allemand zdążyła obiecać część przyszłych zysków różnym organizacjom dobroczynnym; planowała też wybudowanie w centrum miasta auli ze wspartym na kolumnach korynckich portykiem: Świątyni Muzyki, w której wisiałyby portrety wybitnych muzyków z Syracuse. Porzucona w Milwaukee przez nieopłacaną trupę, padła ofiarą niejakiego pana Vaudry (alias Vaudreul), który omamił ją wizją zbudowania całego miasta na środku pustkowia. L’Allemand, której zaproponował kupno ziemi „po preferencyjnej cenie”, miała zostać magnesem, przyciągającym wytworną klientelę.

 

Edgar, wychowywany przez całe życie w teatrze, zabrał się do budowania nowego domostwa, Chateau L’Allemand, tak, jak buduje się teatralne dekoracje. Jako że plany Vaudreula poniosły fiasko, zamczysko złożone na kupionej działce było odwiedzane nader rzadko. Matka i syn wegetowali tam w skandalicznych warunkach, mając z mebli jedynie stół, parę pluszowych zasłon, sklecone byle jak piętrowe łóżko i wielkie organy, które zostały im z lepszych czasów. Porcelana stopniowo się wytłukła, jedli zatem na zmianę ze srebrnej cukiernicy i mlecznika – a ich jedynym pożywieniem była, podawana zazwyczaj bydłu, brunatna zbożowa polewka. Kiedy jednak pojawiali się goście, L’Allemandowie przebierali się w przetarte kostiumy sceniczne i wykonywali mały recital – syn grał na swoich słynnych aluminiowych skrzypcach, a matka śpiewała (była, niestety, zmuszona przerywać śpiew, ilekroć wypadała jej z ust sztuczna szczęka).

 

Oskarżeni o kradzież kilku worków cementu, którym chcieli prawdopodobnie zatkać szpary w domostwie, zostali wprawdzie polubownie uniewinnieni, ale skierowani na badania psychiatryczne. Oboje trafili do zakładu dla psychicznie chorych w Madison. Pauline zmarła około 1929 roku, Edgar żył jeszcze długo i grywał w restauracjach, przebrany za cygańskiego skrzypka.

 

 

W odróżnieniu od poprzednich postaci z tego cyklu, L’Allemandowie są prawdziwi, ich historię podaje Michael Lesy w książce Wisconsin Death Trip. Prawdziwy jest także tytuł opery (u Lesy’ego błędnie jako De Capite de Confusis) i nazwisko librecisty