Wydanie: MWM 04/2016

Kwestionariusz „Muzyki w Mieście"

Michał Żak
Article_more
Gdybym nie był dęciakiem, chciałbym grać na… kontrabasie. Spełnienie artystyczne to dla mnie… pochwała od nauczyciela oraz dobry jam session z zacnymi grajkami. Największym nieszczęściem dla mojej kariery zawodowej byłaby… utrata prawa jazdy.

Głównymi cechami mojej osobowości artystycznej są… żywioł i szczerość – do wyboru.

Cechami, których szukam u partnerów estradowych, są… poczucie humoru i wyobraźnia.

Główną zaletą mojego sposobu gry jest… starodawny dźwięk.

Główną wadą mojego sposobu gry jest… starodawny dźwięk.

Zdolnością zawodową, którą chciałbym mieć, jest… nieskazitelna technika.

Gdybym nie był dęciakiem, chciałbym grać na… kontrabasie.

Spełnienie artystyczne to dla mnie… pochwała od nauczyciela oraz dobry jam session z zacnymi grajkami.

Największym nieszczęściem dla mojej kariery zawodowej byłaby… utrata prawa jazdy.

Lęk podczas występów przed publicznością wzbudza we mnie… dźwiękowiec i duży obiad tuż przed graniem.

Gdybym nie był muzykiem, chciałbym być… ekologicznym rolnikiem.

Michał Żak jest instrumentalistą, twórcą muzyki, maratończykiem. Gry na instrumentach dętych (flet drewniany, klarnet, bansuri, szałamaje) i ulubionego repertuaru uczył się we Francji, Armenii, Indiach, na Radomszczyźnie i pod Kielcami. Od ponad dekady przemierza interior w poszukiwaniu ostatnich muzykantów, z którymi tworzy sytuacje żywe i aktualne. Improwizuje (z przyjemnością) w kameralnych składach muzyki tradycyjnej i eksperymentalnej, world music, jazz i fusion. Wyobraźnię i muzykalność wykorzystuje, tworząc oprawę do filmów i spektakli teatralnych, produkując płyty i prowadząc warsztaty instrumentalne. Wziął udział w nagraniach ponad dwudziestu płyt i zagrał setki koncertów w różnych salach – od wiejskich remiz po Carnegie Hall. Laureat nagród w dziedzinie fonografii i kreacji scenicznej. Współtworzy Janusz Prusinowski Kompania, Lautari, Tęgie Chłopy, Grażyna Auguścik Orchestar, grywa z Indialucia, Viva Flamenco, Kairos i Adamem Strugiem. Współpracował między innymi z Marcinem Pospieszalskim, Arturem Dutkiewiczem, Wojciechem Waglewskim, Januszem Olejniczakiem, Yair Dalalem, Amine M’raihim, Eyal Talmudim, Polskim Radiem i Teatrem Narodowym. W wolnych chwilach biegał w górach Piemontu, Czeskiej Szwajcarii, Poznaniu i Warszawie. 

Słowa, których nadużywam podczas prób, to… „żre jak szczur!”.

Błędy, które najłatwiej wybaczam partnerom muzykom, to… wszystkie te, które sam popełniam.

Mój ulubiony repertuar jest… zawiły w swej prostocie.

Moi ulubieni kompozytorzy to… Maurice Ravel, Fryderyk Chopin, Georgij Iwanowicz Gurdżijew, Arvo Pärt, Antony Hegarty oraz cała rzesza „nieznanych” ludowych twórców, którzy przez wieki układali mazurki i „śpiwy” w swojej nutowej nieświadomości, dając innym materiał i inspirację na lata oraz czystą sytuację z Zaiksem.

Moi ulubieni wykonawcy to… Kapela Braci Witkowskich, Kapela Sowów, Antony and the Johnsons, Ali Reza Ghorbani, Jean-Michel Veillon, Philippe Jaroussky, Hariprasad Chaurasia i moi przyjaciele, z którymi mam szczęście grać.

W muzyce nie cierpię ponad wszystko… „szołbiznesu”, przewidywalności i fałszu.

Cisza jest dla mnie… główną inspiracją życiową, materią poszukiwaną.

Karierę chciałbym zakończyć… czym prędzej, by zająć się życiem na wsi.

Obecny stan mojego umysłu… zatroskanie o losy planety Ziemi.

Moje motto artystyczne to… „siła w zespole”.