Wydanie: MWM 05/2016

Przestrzenie dźwięków

Elżbieta Sikora - wywiad
Article_more
Festiwal Musica Electronica Nova odbywa się od 2005 roku co dwa lata, na zmianę z Musica Polonica Nova – przeglądem najnowszych i nieco starszych dokonań polskich kompozytorów. W tym roku będziemy świadkami nadzwyczajnego wydania wrocławskiego święta muzyki elektronicznej. W ramach programu Europejskiej Stolicy Kultury, między edycjami zaplanowanymi w regularnym cyklu przypadającymi na lata 2015 i 2017, elektronicznych dźwięków w rozmaitych wariantach i zestawieniach będzie można słuchać od 19 do 22 maja. Podczas czterech dni dziać się będzie naprawdę wiele, włącznie z wydarzeniami z najwyższej półki.

„Przestrzenie piękna”, hasło programu Europejskiej Stolicy Kultury, w odniesieniu do Festiwalu można potraktować dosłownie nie tylko w tym sensie, że koncerty oraz instalacje odbędą się w wielu miejscach – organizacja akustycznej i niekiedy także wizualnej przestrzeni to ważny element prezentowanej na nim muzyki. Koncerty w formie zbliżonej do tradycyjnej, czyli z muzykami na estradzie usadowionymi naprzeciw publiczności, to tylko wycinek programu MEN, niemniej w tej części znajdziemy pozycje szczególnie atrakcyjne z kompozytorami i wykonawcami, których nazwiska wiele mówią wszystkim zainteresowanym muzyką ostatnich dziesiątków lat.

 

Piątkowy (20 maja) koncert filharmoniczny w Narodowym Forum Muzyki z udziałem NFM Filharmonii Wrocławskiej pod dyrekcją Michała Klauzy będzie tym razem inny niż zwykle. Zabrzmią na nim utwory, w których model współdziałania instrumentalistów z elektroniką każdorazowo okaże się odmienny: w Résonance Yorka Höllera, jednego z najbardziej znanych kompozytorów niemieckich starszego pokolenia, generowane z komputera dźwięki utrwalone są w niezmiennej postaci na nośniku. Wolfgang Mitterer, austriacki twórca znany z wszechstronności (jego działania, oprócz kompozycji w zwykłym znaczeniu, obejmują muzykę improwizowaną, formy parateatralne, instalacje i wiele innych), jest autorem utworu Innen drinnen, w którym stosuje przetwarzanie dźwięku w czasie realnym. Duńczyk Simon Steen-Andersen, twórca stosunkowo młody, w ostatnich latach stał się prawdziwą gwiazdą najważniejszych forów nowej muzyki (takich jak festiwal w Donaueschingen), między innymi za sprawą utworów, w których równie ważna jak dźwięki bywa „choreografia” wykonania. Jego Double up to inne jeszcze podejście do elektroniki – tu ważnym elementem są dźwięki rejestrowane i odtwarzane przez wykonawcę z samplera. Wreszcie dwaj młodzi Polacy: Piotr Roemer i Szymon Stanisław Strzelec, którzy dali się już poznać na krajowej scenie muzyki współczesnej między innymi dzięki utworom prezentowanym na „Warszawskiej Jesieni”. Na Festiwalu przedstawią wspólnie skomponowane Duet na orkiestrę symfoniczną i elektronikę.

 

Koncert Ensemble Intercontemporain, którym dyrygować będzie Guillaume Bourgogne, będzie rzadką sposobnością obcowania z najwyższym standardem wykonawstwa nowej muzyki. Założona w 1972 roku przez Pierre’a Bouleza kameralna orkiestra była wówczas instytucją pionierską – dziś zespołów specjalizujących się w technicznie zaawansowanej muzyce XX i XXI wieku jest na świecie wiele (Polska niestety mocno odstaje pod tym względem), niemniej paryski ansambl jest chyba nadal w swej dziedzinie najlepszy. W programie koncertu znajdą się trzy utwory z elektroniką: dwa kompozytorów francuskich (Yanna Maresza i Jeana-Luca Hervé) i jeden polski – Double Battery Agaty Zubel, który powstał na zamówienie Ensemble Intercontemporain (jak dotychczas żaden z polskich twórców nie mógł się pochwalić zamówieniem przez nich złożonym), co jest jednym z licznych ostatnio dowodów, że wrocławska kompozytorka dołączyła do światowej elity nowej muzyki. W programie znajdzie się także utwór mocno już klasyczny i historyczny, powstały w roku 1923 Octandre Edgara Varèse’a – chociaż żadnej elektroniki w nim nie ma, włączenie go do programu MEN można potraktować jako wyraz hołdu dla twórcy, który już w tym czasie przeczuwał przyszłe możliwości muzyki elektronicznej.

 

W programie koncertów znajdzie się również występ polskiego Instant Ensemble, który pokaże, na czym polega „komponowanie w czasie rzeczywistym”, oraz duetu Tarmo Johannes (elektronika) i Tammo Sumera (flet) – estońscy muzycy przedstawią nie tylko kompozycje Jonathana Harveya i Marco Stroppy oraz utwór wrocławianina Ryszarda Osady, lecz także zaproponują interaktywną grę dźwiękową, w którą wciągnięta zostanie publiczność.

 

Projekt „Kino dźwięku – Portrety miast” obejmie aż osiemnaście wydarzeń, w tym sesje adresowane do dzieci. Sportretowanych dźwiękami zostanie dwanaście europejskich miast i regionów: Wrocław, miasta Basków, Warszawa, Kraków, Wilno, Tallin, Berlin, Paryż, Barcelona i Oslo. Każdy z tych akustycznych pejzaży ma swego kuratora (w tę rolę wcielą się między innymi kompozytorki Magdalena Długosz i Natasha Barret). Więcej o szczegółach związanych z tym projektem oraz o instalacji Jeana-Luca Hervé, która zostanie zaprezentowana na placu przed Narodowym Forum Muzyki opowiedziała mi Elżbieta Sikora, osiadła w Paryżu polska kompozytorka, od 2011 roku pełniąca funkcję dyrektora artystycznego festiwalu Musica Electronica Nova.

 

Krzysztof Kwiatkowski: Festiwalowi patronuje idea wrastania, powstawania. Odnajdziemy ją w instalacji Jeana-Luca Hervé, w której na betonowym placu wraz z muzyką ma wzrastać zieleń. Czy zieleń będzie wzrastać również na koncertach i podczas innych wydarzeń Festiwalu?

Elżbieta Sikora: Przede wszystkim idea ta obecna będzie w tej właśnie instalacji, ale doszukać się jej można także w wydarzeniach „Kina dźwięku” – zbieraniu akustycznych materiałów istniejących w dźwiękowym pejzażu miast i w ich przetwarzaniu, tworzeniu z nich muzyki.

 

Czym dokładnie jest „Kino dźwięku Portrety miast”?

W tym roku mamy wyjątkową edycję MEN z okazji tego, że Wrocław jest Europejską Stolicą Kultury. Dlatego poprosiłam kompozytorów z różnych miast w Europie, także z San Sebastián (drugiej w tym roku Europejskiej Stolicy Kultury), aby odnieśli się do struktury dźwiękowej własnych miast. Mają w tym wolną rękę, ponieważ forma wydarzeń nie została z góry określona – chodzi o to, aby przynajmniej jeden dźwięk w utworach był rzeczywiście nagrany w danym miejscu. Niektóre utwory były skomponowane już wcześniej, jak na przykład dzieło Natashy Barret na temat Oslo i jego systemu komunikacji – bardzo ciekawe, prezentowane już w Paryżu. Inne powstawały i powstają na zamówienie Festiwalu. Być może cała seria portretów miast zostanie przedstawiona również w przyszłym roku w San Sebastián.

 

Pomysł „Kina dźwięku” powstał z inicjatywy Patryka Zakrockiego z okazji Kongresu Kultury we Wrocławiu i wszedł już na stałe do programów MEN. Wydarzenia „Kina dźwięku” mają umożliwić prezentację wielu utworów elektronicznych w optymalnych warunkach – takich, jakie pozwalają na skupienie wewnętrzne, na szukanie w sobie, bez przykuwającej uwagę scenerii koncertów. Odbywają się one w całkowitej ciemności. Dźwięki zarejestrowane są na nośnikach, nie ma instrumentalistów, słuchacze usadowieni są na bardzo wygodnych pufach – wszystko po to, by uwrażliwić publiczność, by pokazać, jak słuchać rozmaitych dźwięków.

Na następnym Festiwalu program „Kina dźwięku” obejmie portret wybranego kompozytora, ważnej postaci w muzyce elektronicznej. 

W programie MEN mamy również instalacje…

Instalacja, której autorem jest kompozytor Jean-Luc Hervé, zrealizowana przez niego we współpracy z ośrodkiem IRCAM w Paryżu,  związana jest z koncertem Ensemble Intercontemporain. Dwa lata temu oglądałam ją przed Centrum Pompidou, bardzo mi się to wówczas spodobało i postanowiłam pokazać ją na MEN. W przedsięwzięcie zaangażowaliśmy Instytut Architektury Krajobrazu Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, który zorganizował konkurs na projekt instalacji Zgłoszonych zostało dziesięć projektów, wybraliśmy projekt Magdaleny Subocz. Kompozytor również brał udział w pracach przygotowawczych, konsultując projekt przez internet. Jest on autorem koncepcji i oczywiście dźwiękowej strony instalacji, zaś konkretna wizualna forma projektu we Wrocławiu została zrealizowana według jego uwag. W dziele tym chodzi o to, aby przestrzeń – być może nieprzyjazną, za jaką można uważać zabetonowany plac – przeistoczyć w coś, co zaczyna żyć. Instalację tę, powiązaną z koncertem Ensemble Intercontemporain, pokażemy kilkakrotnie.

 

Atrakcją są również koncerty w bardziej tradycyjnej formie, z niezwykle ciekawymi programami.

Na koncercie NFM Filharmonii Wrocławskiej usłyszymy utwory kompozytorów europejskich, w tym dwóch młodych Polaków, którzy dwa lata temu na „Warszawskiej Jesieni” wyróżnili się ciekawymi pomysłami. Zamówiliśmy u nich utwór, który komponują wspólnie, jest to zresztą także ich praca dyplomowa – będzie to na pewno ciekawy debiut.

 

W programie koncertów mamy wiele znanych nazwisk kompozytorów. Czy coś ich utwory łączy, w sensie pewnej koncepcji programowej Festiwalu?

Chodziło mi raczej o to, by pokazać różnorodność, pokazać muzyczną Europę, jako że Festiwal odbywa się w ramach programu Europejskiej Stolicy Kultury.

 

Wśród wydarzeń znajdziemy również element, który coraz częściej staje się częścią rozmaitych festiwali – działania, koncerty adresowane do najmłodszych słuchaczy.

Specjalne sesje „Kina dźwięku”, zaplanowane przez Mariusza Gradowskiego, adresowane są do bardzo młodej, dziecięcej publiczności. Ostatniego dnia Festiwalu mamy też akcję-instalację, w której zachęca się publiczność do współtworzenia rozbrzmiewających dźwięków.

 

Czy ma pani jakieś ulubione pomysły? Takie, które chciałaby pani zrealizować w latach następnych?

W 2017 roku główną postacią festiwalu będzie John Zorn – będzie to również okazja do pokazania, jak różnorodna jest obecnie muzyka elektroniczna, jak kompozytorzy stają się coraz bardziej wszechstronni, jak rozwijają swą działalność w różnych kierunkach, także sięgając do nurtów bardziej popularnych, tworząc instalacje, teatr muzyczny. John Zorn to dobry przykład takiej wszechstronności. Od 2019 roku dyrektorem MEN będzie już Pierre Jodlowski – francuski kompozytor dobrze znany, także słuchaczom poprzednich edycji Festiwalu, na których przedstawialiśmy jego twórczość.