Wydanie: MWM 06/2016

O świńskich uszach

Article_more
Królestwo instrumentów muzycznych ze swym bogactwem i różnorodnością jest zaiste intrygujące. Nic dziwnego, że nasze dialogi filomuzoficzne nieraz zapuszczały się i na te tereny.

– A jakie instrumenty oprócz trąbki to dęte blaszane? – pyta mała Zo.

Po wyliczeniu znanych wszystkim bohaterów orkiestrowego pierwszego planu przechodzę do opowieści o nowszych wynalazkach: saksofonie i sakshornie.

– Saksofon i saks-co?! – widać, że o ile ta pierwsza nazwa nie budzi zastrzeżeń, o tyle ta druga okazuje się dla Zo całkowicie nieprzyswajalna.

– Sakshorny, czyli rogi Saxa – tłumaczę. – Bo Sax je opatentował. Inaczej, po naszemu to świńskie ucha.

– Czemu świńskie? Podobne do słoniowych? Bo mówi się, że komuś słoń nadepnął na ucho. I to chyba nie znaczy niczego dobrego – dywaguje z powagą Zo.

– A tu według ciebie świnia wystąpiła w roli zwierzęcia nadeptującego na ucho i nieodwracalnie pozbawiającego swą ofiarę zdolności muzycznych? Nie… Chyba raczej chodzi o kształt instrumentu. Choć faktycznie: blacha często fałszuje lub chociaż uroczo brudzi, przede wszystkim w orkiestrach dętych, kapelach podwórkowych, ale i w jazzie. To wszystko w sumie taka muzyka bliższa życiu, często grana przez półamatorów, na wolnym powietrzu, na paradach, na różnych imprezach, nawet na pogrzebach. I tak sobie myślę: tu chyba musi być trochę brudku…

– Świńskiego?

– No niech ci będzie.

– A mnie się to nie podoba! – kategorycznie stwierdza Zo.

– A co, pewnie byś chciała, żeby w muzyce zawsze było pięknie, dobrze i prawdziwie. I może jeszcze czysto?

– No pewnie! – potwierdza gorliwie. – A na co komu brzydko, źle, fałszywie, nieczysto?

– To może choć brzydkawo, zławo, nieczystawo, nie? Tak choć troszkę bliżej życia, ludzkich niedoskonałości? – oj, kuszę, niecnie kuszę…

Zo myśli dłuższą chwilę. Aż słychać, jak jej trybiki w głowie chroboczą. W końcu mówi z ociąganiem:

– Eeee… Jednak nie…

Może do tolerancji dla świńskiego ucha trzeba po prostu dorosnąć? A może i w dziedzinie muzycznych upodobań kto za młodu nie był idealistą, ten na starość będzie zwykłą świnią? Czyli świnią w każdej części swojego ciała, nie tylko w rejonach narządu słuchu. 

.