Wydanie: MWM 07/2016

Szymanowski, Chopin i Szmolcówna w Paryżu

Article_more
Najciekawsze podróże w czasie odbyć można w antykwariacie. Oczywiście trzeba mieć odrobinę szczęścia i trafić do antykwariatu akurat wtedy, gdy na jego półkach kryje się obietnica podróży. Zdarza się, że obietnicy tej trzeba poszukać w rozmowie z antykwariuszem, który swoje najciekawsze zdobycze chowa gdzieś na zapleczu.

Tak właśnie stało się pewnego słonecznego dnia na Starym Rynku w Bydgoszczy – podróż w czasie do dawnego Paryża niespodziewanie stała się możliwa dzięki trzem pozycjom chopinowskim. Najmłodsza z nich to Portrety Chopina z tekstem Suzanne Tenand i fascynującymi ilustracjami Marca Chagalla. Książka wydana została staraniem Comité National du Centenaire, czyli komitetu obchodów stulecia śmierci Fryderyka Chopina. Kolejną pozycją przyniesioną przez antykwariusza był katalog wystawy Fryderyk Chopin, George Sand i ich przyjaciele, która pokazywana była w Bibliotece Polskiej w Paryżu od lipca do października 1937 roku. Jako trzeci skarb na stole zjawił się zachowany w idealnym stanie folder reklamujący trzy koncerty muzyki polskiej w Paryżu anonsowane przez Bureau de Concerts Marcel de Valmalète. Na okładce eleganckiego wydawnictwa widnieje wyglądający obco – przynajmniej w oczach kogoś przyzwyczajonego do jego częściej reprodukowanych portretów – młody Fryderyk Chopin, w ludowym nakryciu głowy, dzięki któremu może przypominać Tadeusza Kościuszkę. Na kolejnej stronie folderu widzimy Karola Szymanowskiego w nienagannie skrojonym garniturze, z wpiętą w krawat szpilką o perłowej główce. Kompozytor patrzy gdzieś w dal, mimo obiektywu. Na dalszych stronach pojawiają się Grzegorz (Grégoire) Fitelberg, Artur Rubinstein, Gabriel Paulet, Zbigniew Drzewiecki, a także gwiazda baletu Opery Warszawskiej, Halina Szmolcówna, ukazana z wiankiem na głowie i obfitym bukietem kwiatów w dłoniach. Zdjęcia te prowokują, by wczytać się w program, który zachęcać miał do wybrania się na koncerty muzyki polskiej w Paryżu w 1925 roku.

 

Pierwszy koncert w Maison Gaveau zapowiedziano na wtorek 23 czerwca na godzinę 21:00. Orchestre de la Société des Concerts du Consevatoire występowała pod kierunkiem dyrektora Filharmonii Warszawskiej Grzegorza Fitelberga, w obszernym programie znalazły się III Symfonia op. 27 „Pieśń o nocy” Karola Szymanowskiego (we francuskiej wersji językowej Benoit-Mèchina) z tenorem Gabrielem Pauletem, Koncert fortepianowy f-moll op. 21 Fryderyka Chopina z Arturem Rubinsteinem, a także Pieśni miłosne Hafiza op. 26 Szymanowskiego (także we francuskiej wersji Benoit-Mèchina), ponownie z Pauletem, na koniec zaś Scène de danse z II aktu Króla Rogera. Program tego wieczoru – wypełniony w znacznej części mało we Francji znaną polską muzyką współczesną – opatrzony został komentarzem, w którym czytamy między innymi: „III Symfonia, napisana w latach 1915–16 jest raczej poematem symfonicznym. [...] Tekst solisty i chóru (dzisiejszego wieczoru zastąpionego przez organy) jest autorstwa perskiego poety Merlana Djelaleddina Roumi’ego. Utwór podzielony jest na trzy części, wykonywane są one jednak bez przerwy [...]”.

 

Drugi koncert w Maison Gaveau zapowiedziano na czwartek 25 czerwca również na godzinę 21:00. Był to recital fortepianowy Zbigniewa Drzewieckiego, który wykonał utwory Chopina, Szymanowskiego, Tansmana, Moniuszki-Melcera i Różyckiego. 

Koncert trzeci odbył się w Salle des Agriculteurs przy Rue d’Athène 8 we wtorek 30 czerwca, także o godzinie 21:00. Wieczór ten różnił się od poprzednich. Zatytułowano go „Muzyka i taniec”. Wzięli w nim udział: francuska mezzosopranistka Jane Bathori, polski pianista, przyjaciel Szymanowskiego Jan Smeterlin oraz baletnica Halina Szmolcówna. Układ koncertu w „Sali rolników” kusi i pobudza wyobraźnię. Wieczór rozpoczęła Szmolcówna preludium i walcem Chopina (towarzyszący jej „pianista A. Labinsky” w programie wymieniany jest tylko na marginesie). Następnie Smeterlin zagrał Metopy op. 29 Szymanowskiego. Szmolcówna – „w kostiumie autorstwa Norblina” – zatańczyła Menueta Paderewskiego. Jane Bathori zaśpiewała melodie ludowe w opracowaniu Henryka Opieńskiego. Część pierwszą wieczoru zamknął Krakowiak Paderewskiego odtańczony przez Szmolcównę w kostiumie, który przygotował – tu zacytujmy folder reklamowy – „M. Niecruja Urbanski”. Po antrakcie ponownie Szmolcówna i polonez Chopina w układzie Marii Rutkowskiej. Potem Mélodies Szymanowskiego w interpretacji Jane Bathori. Ballada f-moll op. 52 i Polonez fis-moll op. 44 Fryderyka Chopina w wykonaniu Jana Smeterlina. Na zakończenie wieczoru Mazur Wieniawskiego odtańczony przez Halinę Szmolcównę.

 

Wpatrując się w pięknie wydany program, nie sposób nie zastanawiać się, czy były bisy, a jeśli tak, to czy bisowała tancerka, czy śpiewaczka. Nie sposób nie wyobrażać sobie, jak niesie się głos organów zastępujących chór w Pieśni o nocy i jak na ich tle swoje arabeski francuski tenor kreśli charakterystycznie nosowym głosem, tak silnie kojarzonym z francuskimi śpiewakami tego czasu.

 

Po zamknięciu książeczki wracamy do pierwszej strony i portretu Fryderyka Chopina w nakryciu głowy. Patrząc na niego, trudno oprzeć się uczuciu głębokiego zdumienia. Zdumienie powoli ustępuje miejsca zadumie – czy to paryżanie szalonych lat dwudziestych tak widzieli Polskę? Czy może to Polska chciała tak się w Paryżu pokazać?