Wydanie: MWM 09/2016

Siedem myśli o muzyce, które doprowadzają mnie do szaleństwa

Obwody
Article_more
Zasoby energii to jeden z problemów świata współczesnego. Zapotrzebowanie na energię ciągle się zwiększa. Świat muzyki współczesnej sygnalizuje potrzebę energii emitowanej ze scen z większą siłą, o większym potencjale, większej mocy. Więcej niż kilowolt, megawolt, gigawolt na takt, na część formalną, na przebieg, na czas trwania. Potrzeba terawoltów, petawoltów, eksawoltów wysyłanych w audytoria podczas koncertów i festiwali. Potrzeba elektryzujących brzmień, iskrzących konceptów, porażających programów. Potrzeba muzyki, która sprawi, że naelektryzowana publiczność zacznie świecić w ciemnościach bladym blaskiem.

Jednocześnie właśnie teraz, nieprzerwanie teraz, kiedy na scenach muzycznych całego świata korzysta się ze wszelkich możliwych źródeł energii, zapas surowców energetycznych kurczy się. Prowadzi to nieuchronnie do sytuacji kryzysowych – wyczerpania sił twórców i nienasycenia potrzeb odbiorców. Symptomatyczne dla kryzysu jest rozwijanie strategii racjonalnego i oszczędnego gospodarowania zasobami energetycznym praktykowane w połączeniu z zapożyczaniem nowych źródeł energii z sąsiednich dziedzin sztuki lub odległych obszarów nauki (medycyny, statystyki, meteorologii, geologii), a nawet cukiernictwa… Ważna dla utrzymania wysokiej wydajności twórczej jest innowacyjność polityki energetycznej. Jeśli rodzime źródła nie dostarczają oczekiwanej dawki energii, strategie jej pozyskiwania można elegancko podpatrywać, dyskretnie podsłuchiwać, brzydko ściągać lub bezczelnie zrzynać od innych twórców, aby z większym lub mniejszym powodzeniem zastosować je na wyeksploatowanych przez tradycję własnych surowcach. Przy tym wszystkim pojęcie „źródła energii” jest w oczywisty sposób pojęciem umownym. Źródeł energii nie ma. Takie stwierdzenie przeczyłoby uniwersalnej zasadzie zachowania energii. To, co zachodzi w procesie twórczym, to przetwarzanie jednego rodzaju energii w inną. To, co uważamy za źródło energii, jest tylko przetwornikiem. Elementy będące nośnikami są wymienne. Warunkiem sine qua non dla przepływu prądu jest obwód.

 

Obwód to układ elementów połączonych ze sobą w sposób umożliwiający przepływanie prądu.  Połączenie elementów tworzących obwód ilustruje schemat przedstawiony w postaci partytury. Wraz z rosnącą popularnością budowania potencjału energetycznego dzieł muzyki współczesnej w oparciu o mieszane źródła energii, schemat w postaci partytury zostaje rozszerzony o rider techniczny. Partytura i rider sprawiają, że możliwe staje się wykonanie dzieła łączące w twórczej synergii kontratenora-improwizatora, gitarę hawajską, dźwiękowca-technika obsługującego odtwarzanie sampli, dwie sztuki MEYER SOUND UPA 2P na szczycie USW, jedną sztukę MEYER SOUND MSL4, pianino elektryczne a la Fender, sześć sztuk SENNHEISER EM3732-II, sampler AKAI S3000XL + ZIP Drive/CD, osiem kamer, pięć telefonów analogowych, realizatora elektroniki na żywo, puzon tenorowy z wentylem kwartowym, taśmę wideo, wysoki baryton akordeon i sześćdziesiąt dwa inne elementy. W zapisie schematu znaleźć można wszystkie informacje o dziele, ale dopiero praktyczne zastosowanie partytury i ridera technicznego daje pojęcie o potencjałach energii przepływającej w jego obwodzie.

Niezmiennie i niezależnie od poziomu złożoności układu elementów niezbędnych dla przepływu prądu, obwodem rządzi rozkład zero-jedynkowy. Najprostsze albo-albo. Prąd płynie, albo nie płynie. Stan pracy równa się jeden, każdy inny stan równa się zeru. Stan zerowy jakiegokolwiek elementu powoduje uszkodzenie obwodu i zakłócenie przepływu prądu lub przepływ na zasadzie, której schemat nie przewiduje. Dochodzi do przepaleń bezpieczników, sprzężeń, zwarć, krótkich spięć. Wtedy do schematu uśmiecha się Slavoj Żiżek. Krótkie spięcie (short-circuit) wynikające z wadliwego połączenia elementów obwodu rodzi potencjał krytycznego czytania schematu. Niezespolone wiązką prądu elementy stają się autonomicznymi generatorami napięć. Wyjęte ze schematu, szukają sposobów wyładowania energii w relacjach z elementami, z którymi schemat ich nie łączy. Uszkodzony obwód emituje dźwięki, którym schemat odmawia brzmienia, wytwarza obrazy, którym schemat odmawia pokazywania, generuje znaczące działania, którym schemat odmawia akcji. Uszkodzony obwód generuje energię, która płynie poza obwodem. Energię, dla której możliwe jest wszystko, ale która z wszystkiego musi rezygnować, bo nie takie „wszystko” przewiduje schemat. Choć wiele energii marnuje się w obwodach pozbawionych przepływu, co pozostaje niezrozumiałe w obliczu wszechobecnej troski o oszczędność, rewitalizację, odnawialność i recykling, zaistniała sytuacja wyładowań nie jest tragiczna. Jest piękna. Tak jak piękne są kaskady iskier spadające z cichych linii wysokiego napięcia.

 

Sto lat temu Thaddeus Cahill budował pierwsze elektrofony elektromechaniczne generujące prąd o różnych częstotliwościach. Prąd zasilał wirniki. Wirniki wytwarzały dźwięki o różnych wysokościach. Instrument o wadze dwudziestu ton i rozmiarze dwudziestu metrów wytwarzał pojedynczą falę akustyczną, której nikt się nie spodziewał. Dziś spodziewamy się wszystkiego i nic nie stanowi niespodzianki. Można posłuchać, jak Generatory Nikoli Tesli wykonują W grocie Króla Gór Edwarda Griega (https://www.youtube.com/watch?v=8LAhKkPUo_A). Można posłuchać kompozycji A New Musical Masochism Michaeli Davies, w której ręce wykonawcy stymulowane są elektrowstrząsami sterowanymi kontrolerem MIDI (https://vimeo.com/145033212). W kontaktach z prądem, wiele zależy od szczęścia. Jeśli prąd kopnie wewnętrzną stronę dłoni, mięśnie w skurczu chwytają przewód i mocnym uściskiem łączymy się z obwodem. Taki uścisk pozbawia przytomności, zdrowia, życia. Przy większym szczęściu kopnięcie będzie trwało tylko krótką wieczność ułamka sekundy. Wystarczająco długo, żeby wzmóc ostrożność. W amerykańskiej komedii science-fiction Short-circuit Johna Badhama z 1986 roku w prostego robota uderza piorun. Pod wpływem uderzenia robot zyskuje świadomość, a jego obwód przestaje działać według schematu. Kopnięciem wychodzi na dobre poza schemat.