Wydanie: MWM 10/2016

Co kto lubi

Zbigniew Pilch
Article_more
Muzyka nazywana „klasyczną” to wszechświat niemal niezmierzony. Kto chce go poznać, staje przed problemem – od czego zacząć. W takiej sytuacji warto zwrócić się do znawców, gdyż każdy z nich ma listę swoich ukochanych kompozytorów i ulubionych utworów. I niekoniecznie są to wybory oczywiste – najwięksi geniusze lub wiekopomne arcydzieła. Do wytrawnych melomanów należą muzycy, a ich wskazówki mogą być dla początkujących słuchaczy i zwykłych zjadaczy muzycznego chleba ciekawym przewodnikiem. W nowej rubryce będziemy pytać instrumentalistów, śpiewaków, dyrygentów, kompozytorów o pięć utworów, które cenią najwyżej.

1. Joseph Haydn Symfonia D-dur Hob. I/104

Utwór po prostu genialny pod każdym względem – tak samo, jak jego autor! Haydn był dla mnie geniuszem, cenię go za wszystko i kompletnie nie zgadzam się ze stereotypem „Starego Papy”, któremu wiele brakuje do Mozarta czy Beethovena. Jego ostatnia symfonia, napisana w momencie, gdy był spełnionym artystą i spełnionym mężczyzną, skrzy się radością życia, która przepełnia mnie za każdym razem, gdy słucham tego dzieła lub je wykonuję.

 

2. Robert Schumann Konzertstück F-dur na cztery waltornie i orkiestrę op. 86

Kolejny fenomenalny utwór przepełniony optymizmem. Mam wrażenie, że w okresie rewolucji przemysłowej, podczas której żył Schumann, ludzie patrzyli w przyszłość pewniej niż my teraz. I to właśnie słyszę w tym dziele. 

Zbigniew Pilch – koncertmistrz Wrocławskiej Orkiestry Barokowej. Solista i kameralista, gra nie tylko na skrzypcach barokowych, lecz także na skrzypcach współczesnych, altówce i violi d’amore. Miłośnik muzyki i… kolei. Choć na co dzień wykonuje muzykę dawną, to, jak się okazuje, nie stroni również od tej nowszej. 

3. Johann Sebastian Bach Wielka msza h-moll BWV 232
Wybrałem trochę z „przyzwoitości” (śmiech), ale też dlatego, że nie zgadzam się z tym, iż utwór ten został napisany na potrzeby Kościoła katolickiego. Powstał raczej jako kompozycja konkursowa w celu uzyskania posady na dworze Augusta III w Dreźnie. Przepiękne dzieło – choć grałem je kilkaset razy, to cały czas mnie zachwyca.

4. Arnold Schönberg Verklärte Nacht op. 4
Mam wrażenie, że w środowisku wykonawców muzyki dawnej Schönberg jest niedoceniany, kojarzy się go głównie z dodekafonią. Tu zaś mamy niezwykłe, ekspresyjne dzieło oparte na wzruszającym poemacie Richarda Dehmela – gdy gram je lub gdy go słucham, przenoszę się w zupełnie inny świat, z którego nie chcę już wracać.

5. Alban Berg Koncert skrzypcowy „Pamięci Anioła”
Do dziś trochę żałuję, że nie zagrałem tego utworu na moim egzaminie dyplomowym. To kolejna kompozycja otwierająca przed wykonawcą zupełnie inny świat, do którego chce się wyruszyć – trochę jak bohater Allenowskiego filmu O północy w Paryżu przenoszący się nagle w czasie do lat dwudziestych XX wieku.