Wydanie: MWM 10/2016

O wróżeniu z nazw

Article_more
– Chodź szybko, chodź szybko! – mała Mi ciągnie mnie za rękaw, podczas gdy próbuję wypożyczyć książkę w pewnej (nowoczesnej i multimedialnej) bibliotece.

– Nie teraz, zaczekaj! – strofuję ją.

Pani bibliotekarka już patrzy na nas koso. Ale Mi nie daje za wygraną.

– No chodź! Tu są takie czerwone pufy, co wydają śmieszne dźwięki!

– O?! Są tu pufy dźwiękowe? Ho ho, to faktycznie biblioteka multimedialna! – ironizuję, ale pani bibliotekarki to jednak nie rozbawia.

– A jakie to dźwięki? – dopytuję małą Mi. Trudno, niech już będę tym niesubordynowanym klientem.

– No… „Puf”!

– „Puf”? Serio? Pufa robi „puf”? No proszę. Nomen omen.

– To nie przesada używać tak trudnych słów, mówiąc do dziecka? Raczej nie zrozumie… – wtrąca się bibliotekarka.

– Jak nie zrozumie, to zapyta – zapewniam. I voilà!

Mi pyta: – Co znaczy „monemonem”?

– „Imię wróżbą” – wyjaśniam. To znaczy, że już nazwa podpowiada, jakie coś jest. Na przykład grzechotki grzechoczą, prawda? A kołatki…

– …kołaczą.

– skrzypce…?

– …skrzypią?!

– Tak – potwierdzam. – Tak by wynikało z tej nazwy. A pufy…?

– Pufają! – triumfalnie kończy Mi.

– Otóż to! Dziękuję za książkę i idziemy popufać – informuję na pożegnanie osłupiałą bibliotekarkę.

Pufanie na pufach okazuje się, rzecz jasna, świetną zabawą. Ale Zo, która przysłuchiwała się całej tej rozmowie, już coś przetwarza po swojemu. W końcu pyta:

– To faktycznie tak jest, że nazwy instrumentów to wróżby zapowiadające ich brzmienie?

– Bez przesady, to się sprawdza tylko w przypadku kilku nazw. Jeszcze dudy dudnią na przykład.

– A skrzypce naprawdę skrzypią? – docieka.

– A nie skrzypią?

– To chyba zależy od tego, kto na nich gra…

– Zapewne – przyznaję i tłumaczę: – Wiesz, to bardzo stara nazwa, może kiedyś skrzypce, a raczej skrzypice (jak je nazywano), bardziej skrzypiały? Zresztą nie wszystkie wróżby się sprawdzają. A fałszywe proroctwa mają swoją bardzo długą, choć niezbyt chlubną, tradycję.

Zo, znużona tą tyradą, trochę słucha, trochę nie słucha, a w końcu pyta:

– Fałszywe? Czy ty dalej mówisz o brzmieniu skrzypiec?

– Co takiego?! Ależ nie…! Nie o to mi chodzi.

No ładnie. Skrzypkowie, wybaczcie!

.