Wydanie: MWM 12/2016

Po godzinach

Maciej Frąckiewicz
Article_more
Stare i wyświechtane (ale jakże prawdziwe!) powiedzenie mówi, że nie należy dzielić muzyki na klasyczną i rozrywkową, a jedynie na dobrą i złą. Prawdziwości tych słów dowodzimy sami – mało kto przecież ogranicza się do słuchania tylko jednego rodzaju muzyki, również artyści ze świata „akademickiego”. Jaką muzyką rozrywkową inspirują się w swojej pracy? Czego słuchają po godzinach? Pytamy ich o to co miesiąc. Mamy nadzieję stworzyć przewodnik po wartościowej muzyce rockowej, popowej, jazzowej, folkowej...

Paradoksalnie, choć byłem uczniem szkoły muzycznej, dosyć późno zacząłem się interesować muzyką poważną – co ciekawe, poznawałem ją głównie dzięki muzyce rozrywkowej, której słuchałem „od zawsze”. Pamiętam zaskoczenie, jakie towarzyszyło mi, gdy orientowałem się, że melodia znana z ulubionej piosenki w rzeczywistości została zapożyczona z jakiejś klasycznej kompozycji, choćby jednej z poznanych w szkole symfonii. Jako dwunastolatek zacząłem słuchać hip-hopu – miałem wtedy sporo płyt, między innymi Łony czy grupy Kaliber 44. Zresztą związałem się z kulturą hip-hopową na dobre, więc zarezerwowane dla fanów rocka naszywki na torbę i glany zostały zastąpione przez szerokie spodnie, bluzy i deskorolkę. W mojej szafie nadal znajduje się kilka luźnych ubrań, których już nie noszę, ale jakoś nie umiem się ich pozbyć… Przypominają mi pierwsze lata liceum i studiów. Co więcej, w tamtym czasie „popełniłem” nawet kilka piosenek hip-hopowych, jednak mam nadzieję, że nie ma ich nigdzie w sieci (śmiech). Moje zainteresowanie hip-hopem trwało ładnych parę lat, w liceum trochę się zmniejszyło, ale dalej lubię wracać do tej muzyki – rok temu nawet wybrałem się na koncert Łony w Warszawie. Myślę, że klasyka polskiego hip-hopu to coś, co po prostu trzeba poznać.   

 

Maciej Frąckiewicz – akordeonista, należy do najbardziej obiecujących polskich osobowości muzycznych młodego pokolenia. Laureat licznych prestiżowych konkursów krajowych i międzynarodowych, w tym zwycięzca hiszpańskiego Arrasate Hiria (2012). Laureat Paszportu Polityki (2013). Występuje zarówno jako solista, jak i członek zespołów kameralnych, tworzy między innymi TWOgether Duo z Magdaleną Bojanowicz. W ciągu kilku ostatnich lat dedykowano mu ponad siedemdziesiąt nowych kompozycji na akordeon.

Dziś trudno mi określić, jaki rodzaj muzyki lubię najbardziej… Niezależnie od tego, czy mówimy o „klasyce”, czy o „rozrywce”, to przede wszystkim fascynują mnie nieoczywiste, ciekawe i wysublimowane brzmienia. Cenię sobie również świeżość w muzyce, dlatego lubię słuchać Björk (w szczególności płyty Medulla!), Marii Peszek, Moniki Brodki, XXANAXX, KAMP!, Fisza (razem z jego bratem Emade i ojcem, Wojtkiem Waglewskim) czy Die Antwoord. Jestem też pod ogromnym wrażeniem wokalu Freddiego Mercury’ego i Beyonce. Zresztą w samochodzie mam kilka starych płyt, których często słucham – taki mój mały, prywatny zbiór gromadzony przez lata, więc gatunków muzycznych jest tam „do wyboru, do koloru”. Nowości nie śledzę, choć przyznam, że zdarza mi się czasem wyjść ze sklepu z garścią nowych albumów polskich muzyków. Chciałbym kiedyś zrealizować projekt z którymś z artystów szeroko rozumianego popu – w końcu najważniejsze jest docieranie do słuchacza i jego emocji, a nie dzielenie muzyki na „rozrywkową” i „poważną”.