Wydanie: MWM 12/2016

Muzyka świata

Article_more
– O! Nasza mapa! – zakrzyknęła Zo, wygrzebując spod szafy leżącą tam od dawna w zapomnieniu dźwiękową mapę świata, i zaraz rzuciła się do przyciskania licznych guzików. Ta encyklopedia dźwięków ze wszystkich zakątków globu działa na bardzo prostej zasadzie. Dotyka się obrazka ze zwierzęciem, a zabawka w mig prezentuje odgłosy charakterystyczne dla konkretnego bydlątka. Mało tego. Okazuje się, że i kontynenty mają właściwe sobie brzmienia: Afryka – murzyńskie bębny, Ameryka Południowa – żywiołową sambę, zaś Europa – jakże mogłoby być inaczej… – wdzięcznego Mozarta. Zo oczywiście przypomniała sobie rzecz najbardziej zagadkową.

„Żyrafa nie wydaje dźwięku” – recytuje ze stoickim spokojem mapa, gdy przyciśnie się obrazek ukazujący afrykańskiego długoszyjca.

– Jak to? – oburza się Zo. – No ale chyba stuka kopytami, gdy biegnie, prawda?

– Widać ktoś uznał, że liczą się tylko dźwięki z pyska, ryjka czy dzioba, że tylko one tak odzwierciedlają istotę zwierzęcia, jak mowa, śpiew i śmiech oddają istotę człowieka jako gatunku.

– Śmiech? – pyta zdziwiona Zo.

– Ano śmiech. Pewien grecki filozof uznał, że człowiek to „zwierzę śmiejące się”.

– Dziwne to dość – kwituje Zo bezlitośnie. – A z tymi kontynentami to też jakieś naciągane. Dlaczego Europa to tylko Mozart, a nie hałas miasta czy muzyka rozrywkowa?

– Pewnie uznano, że to najbardziej charakterystyczne, a zarazem szlachetne. Jak odgłosy „paszczowe” dla zwierząt, a nie wszelkie dźwięki produkowane przez inne części ciała.

– Ale zobacz: ryby i w ogóle wszystkie wodne stworzenia tylko pluskają.

Na dowód przyciska wizerunek ryby. Rozlega się subtelne pluskanie.

– No ale przecież nie od dziś wiadomo, że ryby głosu nie mają – ripostuję.

– No tak.

– I dzieci też – dodaję.

– Co? – pyta Zo, wyraźnie zła, że chcę ją tak przewrotnie uciszyć.

– Tak mówi przysłowie – wyjaśniam.

– Dlaczego?! Zresztą ja już nie jestem dzieckiem!

– Jesteś, jesteś.

– Dlaczego niby?

– Zdradza cię to, że bardzo często zadajesz pytania zaczynające się od „dlaczego”.

Zo robi minę urażonej primadonny.

– Ale nie martw się – pocieszam ją – według tego kryterium ja też jestem dzieckiem.

– Ty? Ale dlaczego?

– Dlaczego by nie?

.