Wydanie: MWM 01/2017

Xenakis obecny

Article_more
O tej muzyce pamięta niewielu. Przynajmniej u nas. Biografia jej twórcy odstrasza oficjalne instytucje; życiorys komunisty i opinia matematyka rozpoczynającego pracę kompozytorską od złożonych stochastycznych procedur to nie jest coś, co wzbudza zaufanie.

Jego dzieła orkiestrowe są technicznie trudne, wymagają wielkiego zaangażowania (także emocjonalnego) i wytężonej pracy nad badaniem granicy własnych możliwości. Ich tytuły brzmią dla uszu zwykłego melomana czy szeregowego muzyka równie enigmatycznie, jak one same: szaro i niepokojąco szemrzą, uderzają całą masą, narastają i wybuchają, innym razem jęczą potępieńczo. Kto dzisiaj zna antyczną kulturę grecką na tyle, by wyjść poza stereotypy i wczuć się w dzikość rytualnych rytmów? Problem muzyki Iannisa Xenakisa polega na tym, że pisał on chętnie na tradycyjne instrumentarium, bardzo często na orkiestrę, co w dzisiejszych czasach nastręcza samych problemów. Zespoły nie mają czasu ćwiczyć jego utworów, trudno je też wstawić do programów koncertowych. Kompozycje orkiestrowe Xenakisa są jak modernistyczne budynki z pracowni Le Corbusiera: zakładają istnienie idealnego użytkownika. W tym wypadku: z jednej strony wykonawców niezmuszanych do walki o każdy grosz, z drugiej – wykształconego odbiorcy. To niełatwe.

 

Istnieją jednak nagrania i opisy idei Greka. Istnieją utwory kameralne, z którymi czasem mierzą się wirtuozi wyspecjalizowani w tworzeniu muzyki współczesnej. Wciąż pojawiają się artyści zafascynowani potęgą wyobraźni greckiego kompozytora, głębią jego refleksji dotyczącej na przykład relacji muzyki i architektury. Xenakis projektował budynki, dla których komponował specjalne utwory i tworzył systemy projekcji dźwięku. Inspirowany paraboloidą hiperboliczną przedziwny kształt Pawilonu Phillipsa, spokrewniony zresztą z powstałą w tym samym czasie (koniec lat pięćdziesiątych) bryłą dworca PKP Warszawa Ochota autorstwa Arseniusza Romanowicza, ma swój muzyczny kontrapunkt w Poemacie elektronicznym Edgarda Varèse’a. Utwór był emitowany w jego wnętrzu przez 425 głośników, towarzyszyła mu też projekcja filmu autorstwa Le Corbusiera. Pawilon był dziełem tymczasowym, jednak moc jego oddziaływania jest legendarna, wiąże się bowiem silnie z ideą kształtowania przestrzenności dźwięku. Idea ta przejawia się do dziś zarówno w twórczości muzycznej, jak i w dziedzinach czysto użytkowych (wiąże się na przykład z tworzeniem dźwięku filmowego), a także w architektonicznych konceptach akustycznego wymiaru przestrzeni. Architekci dbają o ten wymiar coraz częściej, świadomi olbrzymiego wpływu, jaki ma on na percepcję użytkowników. 

Drugą kompozycją, która towarzyszyła zwiedzającym pawilon podczas brukselskiego Expo, było dzieło samego Xenakisa Concret PH. Kompozytor nawiązał w tytule zarówno do wspomnianej paraboloidy hiperbolicznej, jak i do muzyki konkretnej, a więc powstającej dzięki przetwarzaniu materiału uprzednio nagranego (w tym wypadku jest to odgłos wydawany przez płonący węgiel drzewny). Wtedy jeszcze Xenakis współpracował z paryskim studiem Pierre’a Schaeffera, wynalazcy musique concrète. Wkrótce jednak poszedł swoją drogą, poszukując w zastosowaniu technik obliczeniowych i w elektronice rozwiązań umożliwiających kompozytorom „rozpylanie” dźwięku w przestrzeni, badanie jego struktury i granic. Wkrótce zasłynął efektownymi widowiskami łączącymi specjalnie skomponowane dzieła z projekcją świateł laserowych; wszystko dostosowywał do konkretnej przestrzeni. Jego Persepolis z 1971 roku, wykonane w ruinach starożytnej stolicy Persji, poraża do dziś swoją siłą i nie bez powodu stanowi materiał dla kolejnych remiksów.

 

W XXI wieku nieduże laptopy zastąpiły bowiem wielkie komputery czasów Xenakisa; muzykę elektroniczną można na nich komponować w domu. Ale nie tylko technologiczne wizje lat pięćdziesiątych i szezśćdziesiątych owocują do dziś. Na spuściznę wielkiego Greka powołują się współcześnie twórcy noise’u, wśród nich zmarły niedawno Zbigniew Karkowski. Podczas koncertów kontynuowanego już od trzech lat cyklu (wymyślonego przez Monikę Pasiecznik), prezentującego muzyczne pokrewieństwa tych twórców, łatwo zauważyć, jak zakorzeniona w antyku pierwotna ekspresja Xenakisa – połączona z brutalnym charakterem noise’u Karkowskiego – w niezwykły sposób współgra z wrażliwością współczesnego odbiorcy. To pokrewieństwo dowodzi istnienia wewnętrznej tradycji nowej muzyki. Historycznego przekazu nowoczesnych wartości.