Wydanie: MWM 02/2017

Po godzinach

Andrzej Kwieciński
Article_more
Stare i wyświechtane (ale jakże prawdziwe!) powiedzenie mówi, że nie należy dzielić muzyki na klasyczną i rozrywkową, a jedynie na dobrą i złą. Prawdziwości tych słów dowodzimy sami – mało kto przecież ogranicza się do słuchania tylko jednego rodzaju muzyki, również artyści ze świata „akademickiego”. Jaką muzyką rozrywkową inspirują się w swojej pracy? Czego słuchają po godzinach? Pytamy ich o to co miesiąc. Mamy nadzieję stworzyć przewodnik po wartościowej muzyce rockowej, popowej, jazzowej, folkowej...

Przyznam się szczerze, że przede wszystkim słucham muzyki rozrywkowej, ale… z XVI i XVII wieku. Kompozytorzy, tacy jak Giorgio Mainerio czy Gasparo Zanetti, nie pisali przecież utworów „akademickich”, ale między innymi popularne wówczas tańce, które służyły po prostu rozrywce – dopiero później ich dzieła trafiły do kanonu muzyki, którą dziś nazywamy „klasyczną”. Zresztą taniec, jako taki, ogromnie mnie jako kompozytora fascynuje. Jednak również w późniejszej muzyce popularnej znalazłem kilku artystów, którzy w jakiś sposób mnie urzekli. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje Ella Fitzgerald – uwielbiam jej album koncertowy Ella at Juan-Les-Pins z 1964 roku. Jest genialnym dowodem na to, jak fenomenalną piosenkarką jazzową była Fitzgerald! Nie ma w zasadzie dobrego polskiego słowa na to, by ją określić. Amerykanie nazywają takich ludzi „entertainer”, po polsku tłumaczymy to słowo jako „komik” albo „piosenkarz”, co jednak w ogóle nie oddaje istoty. Fitzgerald nie tylko była świetną śpiewaczką, która miała doskonały głos i kunszt wokalny, lecz także znakomicie bawiła się muzyką i oddziaływała na publiczność. Szczególnie piękne i wyraziste jest to na wspomnianym nagraniu, będącym „czystą zabawą”. 

 

Andrzej Kwieciński – kompozytor, absolwent Królewskiego Konserwatorium w Hadze. Laureat i finalista prestiżowych konkursów, między innymi Young Masters XXI (2010), Henriëtte Bosmans Prize (2011), Gaudeamus Prize (2012), 61. Międzynarodowej Trybuny Kompozytorów w Helsinkach (kategoria Młodzi Kompozytorzy, 2014). Jego utwory były wykonywane na licznych festiwalach muzyki współczesnej, takich jak Warszawska Jesień, Musica Polonica Nova, Festiwal Prawykonań, International Chamber Music Festival The Hague, Young Composers Meeting (Holandia). Cztery lata temu, w ramach programu Instytutu Muzyki i Tańca, przez rok był kompozytorem-rezydentem Filharmonii Łódzkiej. 

Dzisiaj muzyka dociera do mnie głównie przez internet. Mam to szczęście, że nie muszę nawet szukać, a zawsze coś się znajdzie! Jednym z moich kolejnych odkryć jest Laura Mvula, wspaniała wykonawczyni! Szczególnie zafrapowała mnie jej piosenka Green Garden, która jest po prostu fenomenalnie napisana. To zaledwie kilka minut muzyki, a ma w sobie wszystko to, czego zazwyczaj brakuje w pozbawionej „osobowości” współczesnej muzyce rozrywkowej: jakość wykonania, formę, harmonię. Zaś wśród polskich wykonawców, bardzo miło zaskoczyła mnie moja koleżanka ze szkoły średniej – Magda Grabowska (Bovska). Tworzy bardzo fajne i mądrze napisane piosenki. Gdy ją usłyszałem, ucieszyło mnie, że moje pokolenie robi coś ciekawego. Jak na razie wymieniłem tylko piosenkarki, ale jest też rodzynek! Ostatnio poznałem również twórczość Asafa Avidana – szczególnie fascynuje mnie jego fantastyczny głos o ogromnej skali i swoboda, z jaką się nim posługuje. Duże wrażenie zrobił na mnie jego projekt In a Box, w którym jako jedyny wykonawca łączy w błyskotliwy sposób sample z soulowymi wokalami. To bardzo piękne i inteligentne przede wszystkim, a to właśnie inteligencji szukam w muzyce w ogóle – również w muzyce rozrywkowej.