Wydanie: MWM 02/2017

Muzyczny „szklany dom” nad Łabą

Article_more
Mało brakowało, a skończyłoby się tak, jak u naszego Żeromskiego; nowoczesna filharmonia w Hamburgu pozostałaby w sferze marzeń. Wyczekiwane od siedmiu lat otwarcie placówki nastąpiło w styczniu 2017 roku. Autorzy projektu założyli sobie, że ma ona stać się ewenementem na skalę światową, zarówno ze względu na wystrój, jak i warunki akustyczne, a pod względem muzycznym dołączyć do grona najlepszych sal koncertowych. Była to najdroższa z dotychczasowych inwestycji budowlanych Hanzeatyckiego Miasta Hamburga, kosztowała bowiem 789 milionów euro.

Zaczęło się od pocztówki

W ciągu ośmiuset lat istnienia hamburski port był miejscem pracy kupców, marynarzy i spedytorów, którzy zajmowali się wysyłką i przyjmowaniem towarów. Magazyn A przy Cesarskiej Kei (Kaiserkai), którego fasada posłużyła za fundament pod filharmonię, został wybudowany w latach sześćdziesiątych XX wieku na miejscu zbombardowanego w czasie wojny spichlerza z wieżą zegarową. Do lat dziewięćdziesiątych, kiedy miejsce okrętów zajęły ogromne, pływające kontenery, rozładowywano tu statki przywożące do Hamburga kawę, herbatę i tytoń. Łaba płynie w owym miejscu wąskim przesmykiem, który nie mógł już pomieścić kontenerów. Ta część portu opustoszała na kilka lat, ale ze względu na jej atrakcyjne położenie władze miasta postanowiły przemienić ją w luksusową dzielnicę. Tak powstało HafenCity (2008), największy projekt zagospodarowania śródmieścia w Europie.

 

Pomysłodawcami nowej instytucji muzycznej na nadbrzeżu Łaby było małżeństwo historyczki sztuki Jany Marko i architekta Alexandra Gérarda, którzy w 2001 roku odwiedzili w Bazylei dwóch kolegów Alexandra z okresu studiów, dziś sławnych szwajcarskich architektów: Jacques’a Herzoga i Pierre’a de Meurona. Zapytali ich, czy byłoby możliwe wybudowanie nowej filharmonii w Hamburgu, i pokazali im pocztówkę z portu, gdzie na pierwszym planie widoczna była sylwetka magazynu przy Cesarskiej Kei. Jacques Herzog wziął widokówkę, po czym kilkoma sprawnymi ruchami dorysował dlugopisem górną część spichlerza, z pofałdowanym dachem. W ten sposób powstał praszkic Elbphilharmonie.

 

Dwa lata później obaj architekci przywieźli do Hamburga zaprojektowane przez siebie komputerowe symulacje budowy obiektu. Projekt spotkał się życzliwym przyjęciem ze strony środowiska artystycznego, mediów, polityków i lokalnych prominentów. Pomysł Herzoga na taki a nie inny kształt budynku z falistą linią dachu zaaprobowali również hamburscy architekci, dlatego w tym wypadku obyło się bez przetargu. Większość obywateli miasta postanowiła wesprzeć projekt finansowo indywidualnymi dotacjami. W 2006 roku władze Hamburga wydały oficjalną zgodę na budowę obiektu. Biuro architektoniczne Herzog & de Meuron zajęło się planami, a na bezpośredniego wykonawcę wyznaczono koncern budowlany Hochtief.

 

Muzyczne życie Hamburga

W Hamburgu, żyjącym głównie z dalekomorskiego handlu, dbano także o kulturę duchową obywateli, zwłaszcza – kulturę muzyczną. W 1678 roku z inicjatywy mieszkańców wybudowano tu pierwszy teatr operowy, gdzie od 1721 roku wystawiano dzieła Georga Philippa Telemanna. Tutaj spędził ostatnie dwadzieścia lat życia Carl Philipp Emanuel Bach, w Hamburgu urodzili się Felix Mendelssohn-Bartholdy i Johannes Brahms. W latach 1891–1897 Gustav Mahler pracował w tutejszym Teatrze Miejskim na stanowisku koncertmistrza. Do grona hamburskich arstystów należy też mniej znany, ale równie wartościowy kompozytor i krytyk muzyczny, Ferdynand Pfohl, który napisał między innymi rapsodię do poematu traktującego o „polskim Fauście”, czyli mistrzu Twardowskim.

 

Od 1853 roku do II wojny światowej Hamburg posiadał swój własny Coventgarden, przy Wilhelmstrasse, z restauracją, salą balową, a od 1855 roku także i koncertową. Występowali tu najsławniejsi ówcześni soliści i dyrygenci, między innymi Wilhelm Furtwängler. W 1943 roku budynek został zniszczony podczas bombardowań. Po wojnie na jego miejscu powstał kompleks biurowy, zwany na pamiątkę dawnej budowli „Coventparkiem”. Inna hamburska placówka kulturalna szczęśliwie przetrwała zawieruchę wojenną, a była to wybudowana w 1908 roku Laieszhalle, wyposażona w dwie sale koncertowe. Budynek w stylu neobarokowym prezentuje się okazale zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz, ale ma swoje ograniczenia, głównie akustyczne. W 2013 roku, podczas koncertu z utworami chóralnymi Richarda Wagnera w wykonaniu renomowanego Chóru im. Carla Philippa Emanuela Bacha, z towarzyszeniem Symfoników Hamburskich, niektórzy widzowie „uciekali” z pierwszych rzędów w przerwach między utworami. Przy prezentowaniu dzieł symfonicznych, wymagających większego składu, jak na przykład IX Symfonia Beethovena, orkiestra, chór i soliści ledwo mieszczą się na estradzie. Hamburg, zwany „Perłą Północy” i mający opinię miasta otwartego na świat, nie tylko z racji położenia geograficznego, lecz także mentalności mieszkańców, zasługiwał więc na nowe miejsce, w którym imprezy muzyczne mogłyby odbywać się z większą obsadą i z większym rozmachem.

 

Najdroższa niedokończona

Kiedy 2 kwietnia 2007 roku przy Kaiserkai w HafenCity położono kamień węgielny pod budowę nowej filharmonii, wszyscy byli pełni entuzjazmu. Koszty przedsięwięcia oszacowano wstępnie na 77 milionów euro, a termin otwarcia przewidywano na koniec 2010 lub początek 2011 roku. Niestety okazało się, że budowa jest bardziej skomplikowana, niż się wydaje, a projekt wymaga ciągłych poprawek i ulepszeń, co wiąże się z kolejnymi nakładami pieniężnymi. Pomiędzy trzema partnerami – miastem, koncernem i biurem architektonicznym – dochodziło do ciągłych kłótni i wzajemnego obwiniania się. Przyczyna tkwiła w tym, że władze Hamburga zawarły osobne umowy z koncernem Hochtief i z architektami, trudno więc było uzgodnić wspólne terminy ukończenia kolejnych etapów pracy. Najgorszy pod tym względem był rok 2010, kiedy miasto pozwało koncern do sądu.

 

Na początku 2011 roku koszty wzrosły do 323 milionów euro, ponadto niekorzystny wynik ekspertyzy projektu dachu doprowadził do wstrzymania prac budowlanych. W tym samym roku wybrano nowego Prezydenta Miasta, Olafa Scholza, który zawarł nową umowę z Hochtief. Dzięki temu budowa znów mogła wystartować, z tym że trzeba było w nią zainwestować kolejne paręset milionów. Nastawienie większej części mieszkańców Hamburga stawało się coraz bardziej sceptyczne. Na temat przeciągającej się budowy zaczęły krążyć dowcipy i rozmaite epitety, wśród których najłagodniejszym była „symfonia niedokończona”. W 2012 roku w niewykończonym jeszcze foyer odbył się interaktywny koncert Chóru Radiowego z Berlina. Wykonano Niemieckie Requiem Brahmsa, co niektórzy odebrali jako złowieszczy znak. Pod koniec 2013 roku Elbphilharmonie wraz z lotniskiem w Berlinie i Stuttgart 21, została zaliczona do najbardziej nieudanych niemieckich projektów, które stały się tematem nowej serii klocków lego.

 

Ale po prawie roku przerwy budowa obiektu ruszyła z miejsca i na początku 2015 roku ustalono, że koncert inaugurujący działalność nowej placówki muzycznej odbędzie się w styczniu 2017 roku. I ten, czwarty z kolei, termin otwarcia Elbphilharmonie został dotrzymany.

 

Muzyczna latarnia morska i „biała skóra”
Okna filharmonii od południa wychodzą na Łabę, od północy – na miasto. Kiedy patrzy się na obiekt z daleka, widać dolną część z czerwonej cegły i górną ze szkła. Elementy nadające budynkowi niepowtarzalny charakter przypominają puzzle. Fasada to szklana mozaika złożona z czterowarstwowych szyb. Każda z nich kosztowała 20 tysięcy euro, wszystkie były produkowane osobno, a co trzecia posiada wypukłą część wybrzuszającą się do wewnątrz. Przetestowano ich wytrzymałość, poddając działaniu gwałtownego strumienia wody, wyrzucanego przez silnik samolotowy, oraz uderzeniom zawieszonej na łańcuchu pięćdziesięciokilowej gumowej opony. W Hamburgu panuje klimat morski, nie ma silnych mrozów, za to w okresach przejściowych jest sporo deszczu, a prędkość wiatru dochodzi do 120 km/h. Na powierzchni szyb widać namalowane kropki, rozmieszczone przy obramowaniach, jak na szybach samochodowych. Pełnią one zresztą podobną funkcję; po pierwsze, chronią wnętrza pomieszczeń przed nagrzaniem podczas upałów, a ponadto czynią Elbphilharmonie świetnym punktem orientacyjnym dla radarów statków zawijających do Hamburga, ponieważ dzięki nim budynek (jak latarnia morska) jest widoczny we mgle. Koszt całej fasady wyniósł 22 miliony euro. 

Do wnętrza Elbphilharmonie prowadzi tunel zwany tubą (Tube), wewnątrz którego biegną w górę, po łuku, ruchome schody o długości 28 metrów. Sufit tunelu znajduje się odpowiednio wysoko, dlatego osoby cierpiące na klaustrofobię nie powinny czuć się źle. Na górze czeka nas niespodzianka: piękny widok na rzekę rozpościerający się za ogromnym, panoramicznym oknem. Na lewo od wejścia do restauracji, kilka stopni w górę prowadzi na teren Plazy, platformy widokowej usytuowanej pomiędzy starą a nową częścią budynku, która poza koncertami służy jako miejsce spotkań. Na tarasie można robić wspaniałe zdjęcia portu i panoramy miasta. Po dwóch przeciwnych stronach foyer widać oznakowane wejścia do dwóch sal koncertowych, kameralnej i symfonicznej. Pierwsza urządzona jest tradycyjnie, z estradą i widownią, tylko ściany obite są płytami z francuskiego dębu, każda ma nieregularny, pofałdowany kształt i rowkowatą strukturę. Znajduje się w niej 550 miejsc dla publiczności.

 

Sala symfoniczna, z widownią liczącą 2100 miejsc, stanowi serce całej filharmonii. Ponad estradą, znajdującą się w samym środku, usytuowane są dookoła miejsca dla publiczności, na różnych wysokościach, jak gdyby na zboczach winnicy. To architektoniczne połączenie antycznego teatru w Delphi ze strukturą stadionu powoduje, że widzowie, będąc świadkami wydarzenia muzycznego, mają poczucie wspólnoty, ale jednocześnie nie przeszkadzają sobie nawzajem. Część publiczności zmuszona jest oglądać muzyków z góry, od tyłu. Za to słyszalność jest tak samo doskonała w każdym miejscu, dzięki wynalazkowi japońskiego akustyka Yasuhisy Toyoty. To tzw. white skin (dosł. „biała skóra”, czyli pokrycie) złożona z dokładnie 10 tysięcy płyt gipsowych o wymiarach 578mm x 698mm, sporządzonych ze specjalnej bawarskiej kamienno-papierowej mieszanki i pokrytych silikonem. Każda była osobno frezowana, na powierzchni płyt widać wgłębienia i piramidalne stożki. Właśnie ta struktura umożliwia docieranie dźwięku o takim samym natężeniu i jakości do każdego miejsca na widowni. „Biała skóra” izoluje także akustycznie wnętrze sali od otoczenia. Odgłosy charakterystyczne dla portu, na przykład syreny przepływających statków, nie są tu słyszalne. Żaden dźwięk nie dobiega też na zewnątrz budynku, nawet jeśli w środku odbywa się koncert orkiestry dętej.

 

W wywiadzie dla kanału ZDF Toyota przyznał, że od dziecka kochał muzykę, ale nie był pod tym względem utalentowany, wybrał więc pokrewną profesję. Swoją niepowtarzalną akustykę zawdzięczają mu najważniejsze sale koncertowe świata, między innymi te w Los Angeles, Sankt Petersburgu, Tokyo oraz siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach. Elbphilharmonie była dla niego największym wyzwaniem, bo white skin powstała specjalnie dla niej. Zdaniem Toyoty, nie po pierwszym, lecz dopiero po kilkunastu koncertach, da się z całą pewnością stwierdzić, czy ta innowacja spełniła wszystkie oczekiwania.

 

Jedno skrzydło budynku zajmuje hotel Westin, składający się z 244 pokoi i apartamentów, których cena waha się od 318 do 3298 euro za dobę. Urządzony przez prywatnego inwestora, prowadzi działalność niezależną od filharmonii, która ma tam wprawdzie zapewniony stały rabat, musi jednak sama opłacić pobyt muzyków goszczących w Hamburgu. Część mieszkalna obejmuje 44 lokale (w cenie około 25 tysięcy euro za metr). Dzięki warstwie izolacyjnej, jaką sala symfoniczna oddzielona jest od reszty budynku, zarówno goście hotelowi, jak i lokatorzy nie mogą nic stamtąd usłyszeć.

 

Nasza „Elphie”
Od czasu wznowienia prac budowlanych hamburscy melomani czekali z niecierpliwością na moment wstrzymania oddechu przy pierwszym ruchu batuty. W 2016 roku kolejno następowały po sobie wydarzenia przybliżające dzień otwarcia. W czerwcu ruszyła przedsprzedaż biletów, po które chętni stali w kolejce od szóstej rano. W listopadzie odbyło się uroczyste otwarcie Plazy, dokąd od razu zaczęły ściągać tłumy mieszkańców i turystów. Pod koniec roku na terenie budynku działała już część gastronomiczna i sklep, w którym można było kupić gadżety z wizerunkiem filharmonii.

 

Dzień otwarcia placówki, 11 stycznia 2017 roku, stał się datą rozpoczęcia nowej epoki w życiu muzycznym Hamburga. W momencie, kiedy czytają Państwo ten tekst, trwają właśnie koncerty inauguracyjne. W pierwszych dwóch występuje Orkiestra Elbphilharmonie oraz połączone chóry NDR i Radia Bawarskiego z Monachium pod dyrekcją Thomasa Hengelbrocka. Solistami, którym przypadł w udziale zaszczyt wzięcia udziału w inauguracji, są śpiewacy: Anja Harteros, Wiebke Lehmkuhl, Philippe Jaroussky, Jonas Kaufmann i Bryn Terfel, oraz organistka Iveta Apkalna. Program pozostawał do ostatniego momentu tajemnicą, wiadomo było tylko, że ma być „muzyczną podróżą w czasie” od epoki renesansu aż do współczesności. Punktem kulminacyjnym jest wykonanie utworu skomponowanego specjalnie na tę okazję przez Wolfganga Rihma.

 

Otwarcie małej sali (12 stycznia) odbywa się pod dyrekcją Emilia Pomàrica z udziałem zespołu Resonanz, sopranistki Sandrine Piau i kwartetu perkusyjnego Köln. W programie tego koncertu znalazł się między innymi nowy utwór Georga Friedricha Haasa Release. Na rok 2017 planowane są takie projekty, jak „Noc Chórów” oraz warsztaty z muzyką z krajów azjatyckich, na przykład Indonezji, wykonywaną na tradycyjnych instrumentach. Przewidziane są także koncerty jazzowe i popowe. Wspomniany Chór Carla Philippa Emanuela Bacha wystąpi w grudniu 2017 roku z Oratorium Bożonarodzeniowym Johanna Sebastiana Bacha, pod dyrekcją Hansjörga Albrechta.

 

Zgodnie z założeniami nowa placówka nie jest przeznaczona dla elit, lecz powinna stać się miejscem spotkań dla wszystkich. Ceny biletów na koncerty podzielone są na pięć kategorii, w zależności od miejsc. Jak zapewnia Tom R. Schulz z biura prasowego, najtańsze bilety na wybrane koncerty powinny kosztować około dziesięciu euro. Najdroższe karty wstępu (218,90 euro) sprzedawane będą na koncerty symfoniczne z udziałem sławnych orkiestr, na przykład Sächsische Stadtkapelle Dresden pod dyrekcją Christiana Thielemanna albo New York Philharmonic pod batutą Alana Gilberta.

 

Publiczność ma tu nie tylko słuchać muzyki, ale i ją przeżywać. Siedząc w sali koncertowej, każdy widz powinien czuć się tak, jak w orkiestrze, pomiędzy instrumentami. Hengelbrock przyznał w wywiadzie dla kanału NDR, że już podczas pierwszej próby wielu muzyków miało łzy w oczach, tak niesamowite było doświadczenie grania w tym miejscu. Miejmy nadzieje, że nastrój panujący na estradzie przeniesie się także na widownię. Wszyscy powoli zapominają o przepychankach, opóźnieniach i ogromnych nakładach finansowych przy realizacji projektu i zaczynają szczycić się nową wizytówką Hamburga, nazywając filharmonię pieszczotliwie „naszą Elphie”.