Wydanie: MWM 02/2017

Tęskniąc za Perraultem

Article_more
Rosyjski literaturoznawca Władimir Propp w Morfologii bajki wydziela trzydzieści jeden funkcji, za pomocą których opisać można wszystkie działania bohaterów i wszystkie sytuacje zdarzające się w analizowanych przez niego bajkach. Rosyjska (choć od lat mieszkająca w Tel Awiwie) muzykolożka Marina Ryceriewa proponuje, by służące do analizy bajek Proppowskie funkcje wykorzystać w opisie formy sonatowej.

Najpierw – jak sugeruje – trzeba w kulturze europejskiej poszukać bajek magicznych. Rycariewa wskazuje na Charlesa Perraulta, który tworzył w latach dziewięćdziesiątych XVII wieku. W ogłoszonym niedawno w Rosji artykule muzykolożka tłumaczy, że „Perraultowi przyświecały dwa cele. Po pierwsze bajki miały służyć nauce jego dzieci podawanej w przyjemnej formie. Po drugie, były manifestem estetycznym w słynnym sporze”. Chodzi o Querelle des Anciens et des Modernes, spór, w którym wiodącymi postaciami byli Nicolas Boileau, pragnący, by dzieła literackie powstawały w oparciu o wzorce antyczne oraz właśnie Charles Perrault, który wierzył we współczesność i nowe formy. „Przecież każda epoka ma prawo tworzyć swoje własne mity” – parafrazuje jego postawę Rycariewa.

 

Perrault należy dziś do najbardziej znanych bajkopisarzy swojej epoki, choć za życia miał silną konkurencję, także ze strony pań – niezwykle popularne bajki tworzyły bowiem Louise de Bossigny, hrabina d'Auneuil oraz Marie Catherine Le Jumel de Barneville, baronowa de La Motte d'Aulnoy. Namiętnie czytane w paryskich salonach bajki odcisnęły silne piętno na całym wieku XVIII – wieku rozumu, w którego drugiej połowie ukształtowała się sonata w znanej nam do dzisiaj formie z przeciwstawieniem dwóch tematów w ekspozycji przeprowadzonych przez przetworzenie i pogodzonych w repryzie. Oznacza to, że ludzie, którzy formę sonatową tworzyli, dorastali w rzeczywistości naznaczonej przez bajki, dla której były one – jak ujmuje to Rycariewa  – „matrycą poznania”. Właśnie dlatego według Rycariewej zasadne wydaje się myślenie o tematach sonaty jak bohaterach bajki, o tonacjach zaś jako analogicznych dla Proppowskich funkcji. W bajce może zdarzyć się sytuacja, w której pojawi się fałszywy bohater czy dwuznaczna (oczywiście do chwili szczęśliwego zakończenia) sytuacja. Podobnie w sonacie słuchacz może zostać wyprowadzony przez kompozytora w sferę niejednoznaczności, czego – zdaniem Rycariewej – najlepszym przykładem byłaby repryza zwodnicza.

Można odwrócić sytuację i powiedzieć, że to bajka jest jak sonata. Władimir Propp miał wykształcenie muzycznie i należał do gorących entuzjastów domowego muzykowania. Ponoć najbardziej lubił muzykę niemiecką, ale tylko do Schumanna. „Mozart był dla niego bogiem” – powiada jeden z badaczy. Być może więc stałe obcowanie z mozartowską formą sonatową wpłynęło na to, w jaki sposób analizował bajki? „A może na odwrót” – Rycariewa pyta samą siebie.


Kierunek wędrówki myśli słuchacza i czytelnika może się zmieniać, pod tym jednak warunkiem, że nie zapomni on o regułach rządzących światem rozumu, w którym powstały sonata i bajka. A o to dziś niestety nazbyt łatwo.