Wydanie: MWM 03/2017

Muzyka w czasach transformacji (i po nich)

Article_more
Szalone lata dziewięćdziesiąte zostawiły nam świetną sztukę krytyczną (Pawła Althamera, Katarzyny Kozyry czy później Doroty Nieznalskiej), w teatrze triumfował i szokował zarazem gorący nowy ekspresjonizm Krzysztofa Warlikowskiego, a w filmie był to czas popularnych plebejskich komedii, ale także początków kina reagującego na społeczno-gospodarczą wolną amerykankę (pod koniec dekady, w 1999 roku powstał Dług Krzysztofa Krauzego). Każda z dziedzin polskiej kultury rozwijała się inaczej, trochę tak, jakby artyści działający w poszczególnych dyscyplinach żyli na różnych planetach.

Czas zapaści

Z dzisiejszej perspektywy najbardziej zadziwiająca jest sytuacja, w jakiej znalazła się muzyka poważna, która po 1989 roku wpadła w stan letargu; muzycy i kompozytorzy długo nie potrafili otrząsnąć się z szoku spowodowanego całkowitą zmianą sposobu finansowania kultury. Co odważniejsi próbowali działać w realiach młodego polskiego kapitalizmu – obecny prezes Związku Kompozytorów Polskich, Mieczysław Kominek, walczył dzielnie z oporem rynku, wydając między 1992 a 1999 rokiem znakomity miesięcznik płytowy „Studio”, jednocześnie powstawały i z hukiem upadały wytwórnie płytowe (kto pamięta dziś jeszcze o wytwórni Kos?). Warszawska Jesień miała być zlikwidowana lub przekształcona w biennale, Studio Eksperymentalne Polskiego Radia – zamknięte definitywnie w 2004 rok – od czasu do czasu zamawiało jeszcze utwory, na przykład na przełomie 1994 i 1995 roku Tadeusz Wielecki we współpracy z Barbarą Okoń-Makowską skomponował jedno z ostatnich dzieł zrealizowanych w SEPR – Poemat egocentryczny przeznaczony na fortepian amplifikowany i taśmę. Z wielkim wysiłkiem udawało się funkcjonować zakładanym wtedy młodym zespołom, przykładem działający od 1993 roku krakowski Kwartet Dafô, czy założony w 1990 roku na wzór Warsztatu Muzycznego, legendarnego zespołu Zygmunta Krauzego z lat sześćdziesiątych, zespół Nonstrom prowadzony przez młodziutkiego klarnecistę i kompozytora, Pawła Mykietyna.

 

Ciężko było w tamtych czasach zwłaszcza młodym muzykom i kompozytorom, a zamówienia kompozytorskie były przedmiotem marzeń, praktycznie tylko Andrzej Chłopecki w Programie 2 Polskiego Radia potrafił wyrwać kilka groszy na zamówienie nowego utworu: Paweł Szymański w 1993 roku skomponował słynne Miserere na głosy i instrumenty (nagrane niedawno ponownie i wydane na monograficznej płycie kompozytora z udziałem zespołu Camerata Silesia), rezultatem zamówień Andrzeja Chłopeckiego jest też między innymi świetny i dostrzeżony na Trybunie Kompozytorów UNESCO w Paryżu koncert potrójny Trigonalia na gitarę, akordeon, perkusję i orkiestrę kameralną Zbigniewa Bargielskiego, skomponowany w 1994 roku i wydany następnie na płycie Polskiego Radia.

 

Mimo rozkwitającego talentu Pawła Mykietyna i jednostkowych sukcesów kilku kompozytorów starszego pokolenia, w dziedzinie muzyki współczesnej był to czas wielkiej zapaści: z dnia na dzień dotychczasowe struktury funkcjonowania muzyki nowej przestały istnieć, a kompozytorzy nie odnaleźli się w odmienionej, kapitalistycznej rzeczywistości. By zrozumieli rozbieżność między coraz bardziej rozpędzającą się komercjalizacją życia a sztuką wysoką, która zawsze przegra w zderzeniu z rynkiem, musiało upłynąć wiele lat. Nie obyło się bez strat i frustrujących klęsk, w tej wyniszczającej walce brało jednak udział kilka osób, które zasługują dziś na szczególny szacunek. Należą do nich przede wszystkim kompozytorzy Krzysztof Knittel i Jerzy Kornowicz. Ten pierwszy w 1995 roku rzucił wszystko i uratował przeznaczony do likwidacji festiwal Warszawska Jesień – fakt, że jest to wciąż najważniejszy festiwal muzyki współczesnej w Polsce zawdzięczamy jego determinacji. Ten drugi, wieloletni prezes Związku Kompozytorów Polskich, obecnie dyrektor festiwalu Warszawska Jesień, od 2003 roku wiele godzin spędził na salonach pałacu Potockich (w siedzibie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego); to on wymyślił i wywalczył w ministerstwie nowy system zamówień kompozytorskich realizowanych obecnie przez Instytut Muzyki i Tańca. Bez kreatywności tych dwóch osób i ich uporu w budowaniu nowych struktur, muzyka współczesna rozpłynęłaby się w odmętach komercji drapieżnego polskiego kapitalizmu.

 

Czas przemian

Kolejne etapy ustalania zasad dla funkcjonowania muzyki współczesnej były już dużo łatwiejsze. Ogromne znaczenie miało wstąpienie Polski do struktur Unii Europejskiej w 2004 roku – zbliżyliśmy się wtedy mentalnie do europejskiego Zachodu, kulturowo i strukturalnie zaczęliśmy wzorować się na sprawdzonych tam sposobach demokratycznego wspierania muzycznej kreatywności. Wchodzące w dorosłe życie młode pokolenie odnalazło się w tym świecie doskonale – to jego przedstawiciele są głównymi beneficjentami nowych programów dla muzyki, lecz kamieniami milowymi w budowaniu przejrzystych zasad finansowania przedsięwzięć muzycznych było z pewnością powołanie przez twórców starszego pokolenia kilku instytucji. Na pierwszym miejscu trzeba wymienić Instytut Muzyki i Tańca (działający od 2010 roku) oraz prowadzone przez niego programy: Kompozytor-rezydent, Artysta-rezydent, Dyrygent-rezydent. Największe znaczenie ma jednak realizowany przez IMIT program zamówień kompozytorskich. W tym roku wdrożona została szósta odsłona tego programu, w którym udział biorą 252 projekty (finalnie zrealizowanych będzie około osiemdziesięciu). Dzięki programowi powstaną zarówno nowe utwory orkiestrowe, operowe czy multimedialne, jak i edukacyjne – przeznaczone dla dzieci. Jeżeli przypomnimy sobie zapaść muzyki nowej z lat dziewięćdziesiątych, prawie osiemdziesiąt nowych utworów, które powstaną w ciągu tego roku, to jest postęp niewyobrażalny! 

Projekty do programu zamówień kompozytorskich składane są przez fundacje, stowarzyszenia oraz instytucje muzyczne, wśród których wiodącą rolę odgrywają w ostatnich latach Narodowe Forum Muzyki we Wrocławiu oraz Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach. Te dwie instytucje przyczyniają się do powstania większości nowych utworów muzycznych w Polsce realizowanych w ramach koncertów i festiwali – Festiwalu Prawykonań i serii koncertowej Orkiestry Muzyki Nowej w Katowicach oraz festiwali: Musica Electronica Nova i Musica Polonica Nova we Wrocławiu. W programie zamówień kompozytorskich biorą też udział podmioty, które od lat za sprawą funduszy ministerialnych rozwijają unikatową działalność kreującą nowe zjawiska muzyczne, począwszy od zamówień kompozytorskich, przez organizowanie koncertów i działalność fonograficzną, na refleksji teoretycznej skończywszy. One również zasługują na szczególną uwagę, zwłaszcza że prowadzone są przez zapaleńców, bez wsparcia instytucjonalnego.

 

Najlepszym przykładem tego rodzaju aktywności jest skupiająca w swoim gronie miłośników muzyki nowej z całej Polski (również z małych ośrodków!) fundacja 4.99. założona w 2008 roku przez trójkę pasjonatów z Warszawy: Michała Liberę, Michała Mendyka i Jana Topolskiego. Dziś działają w niej głównie osoby młodszego pokolenia. Michał Mendyk w ramach wytwórni Bôłt kontynuuje unikatową misję nagrywania polskiej muzyki współczesnej, a także – we współpracy z Polskim Radiem – klasyki polskiej awangardy ze Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia. Michał Libera rozwija działalność kuratorską (a także fonograficzną) w Polsce i za granicą, a Jan Topolski wciąż sprawuje pieczę nad pismem i portalem internetowym „Glissando”. Beneficjentami ministerialnych programów prowadzonych przez IMIT są też stowarzyszenia działające zarówno w wielkich, jak i małych ośrodkach w Polsce, na przykład prężne Stowarzyszenie Akordeonistów Polskich, które zamawia finansowany przez program IMIT repertuar akordeonowy. Wciąż pojawiają się nowe podmioty, przykładowo w ostatnim roku płyty ze współczesną muzyką poważną wydaje wytwórnia Requiem Records, powstają wciąż nowe fundacje i stowarzyszenia.

 

Czas komfortu

O ile w latach dziewięćdziesiątych festiwale muzyki współczesnej nie cieszyły się powodzeniem – wydawało się, że muzyka współczesna chyli się ku upadkowi – o tyle dziś działalność artystów różnych scen kwitnie, a publiczności (zwłaszcza młodej) z roku na rok przybywa. Kreatywność artystów i organizatorów wydaje się nie mieć granic – spotykają się i grają ze sobą muzycy z bardzo odległych rzekomo środowisk, świetnym tego przykładem jest płyta wydana przez Bôłt w serii „Populista” oraz koncerty (nie tylko w Polsce!) duetu: Raphael Rogiński – gitara elektryczna, Genowefa Lenarcin (śpiewaczka kurpiowska) – głos. Również miejsc, w których z powodzeniem można organizować koncerty stale przybywa – nie są to już tylko sale koncertowe, filharmonie i kluby, lecz także teatry, muzea (fantastyczna działalność warszawskiej Królikarni), parki, foyer rozmaitych instytucji czy banki.

 

W rozwoju polskiej muzyki nowej docierającej do coraz liczniejszego grona odbiorców istotną rolę odgrywa też popularyzatorska działalność Polskiego Centrum Informacji Muzycznej (polmic.pl) działającego przy Związku Kompozytorów Polskich (zwłaszcza unikatowa baza danych – dostępnych w sieci informacji o kompozytorach i utworach budowana od co najmniej dekady przez Małgorzatę Kosińską). Podobną funkcję pełnią portale Narodowego Instytutu Audiowizualnego, które przyczyniają się do powiększenia i udostępniania wiedzy o rozmaitych aspektach muzyki nowej, wreszcie portal Instytutu Adama Mickiewicza (culture.pl). Jakie są i powinny być relacje między tymi instytucjami i portalami – to osobne zagadnienie, zdaje się, że brak między nimi wzajemnej promocji i współpracy, niewątpliwie jednak ich dynamiczny rozwój w ostatnich latach sprawił, że wiedza o nowej sztuce muzycznej dostępna jest każdemu, a grupa znakomitych specjalistów edukujących najmłodszych – z twórczynią Małej Warszawskiej Jesieni, Pauliną Celińską na czele – sprawia, że o przyszłość muzyki współczesnej w Polsce możemy być spokojniejsi.

 

Ostatnia dekada, a zwłaszcza powołanie do istnienia programu zamówień kompozytorskich IMIT, dają dziś stabilność oraz komfort, o jakich kompozytorzy i muzycy zaledwie kilka lat temu (przed 2010 rokiem) mogli tylko pomarzyć. Przed środowiskiem kreującym struktury funkcjonowania muzyki współczesnej stoją jednak nowe wyzwania – najważniejszym z nich jest mobilizacja do współpracy między rozmaitymi podmiotami, zbyt często nowe utwory finansowane ze środków publicznych wykonywane są tylko raz; pozytywnym przykładem jest tegoroczna współpraca między organizowanym we wrocławskim Narodowym Forum Muzyki festiwalem Musica Electronica Nova a małym stowarzyszeniem „Megafon” założonym i prowadzonym przez Małgorzatę Burzyńską, która w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu organizuje festiwal „Słuchalnia – muzyczne znaki czasu”. Wyzwaniem stojącym przed kuratorami muzyki współczesnej jest też, jak sądzę, dotarcie do artystów starszego pokolenia, którzy korzystają dziś z pieniędzy publicznych w stopniu minimalnym. Młodzi! Pamiętajcie o tych, którzy w świecie fundacji i środków unijnych nie poruszają się tak swobodnie jak Wy!