Prawykonania

Andzrej Kosendiak - wywiad
Article_more
Dominika Otmar: Dlaczego Narodowe Forum Muzyki zamawia nowe utwory?

Andrzej Kosendiak (Dyrektor Naczelny Narodowego Forum Muzyki): NFM zamawiało utwory jeszcze wtedy, kiedy nie było NFM-em. Praktycznie od pierwszego prowadzonego przeze mnie festiwalu Wratislavia Cantans, od 2006 roku, idea zamawiania dzieł była mi bardzo bliska. Uważam, że instytucje muzyczne i festiwale powinny nie tylko prezentować repertuar znany i lubiany, lecz także być realnym partnerem dla kompozytorów i inspirować ich do pisania nowych dzieł. Mnie zawsze interesowało to, by wejść w jakiś dialog z twórcą, którego utwór chcemy zamówić. Nie chodzi tylko o to, że chcemy mieć nowe dzieło. Wiążemy je z pewnym nurtem, ideą, a ta z kolei zwykle łączy się z wiodącą myślą któregoś z naszych festiwali, czy też z jednym z naszych zespołów muzycznych. Pierwsze utwory zamawialiśmy dużo wcześniej, zanim narodziły się jakiekolwiek programy wspierające finansowo powstawanie dzieł. To właśnie w taki sposób powstał utwór Agaty Zubel …nad Pieśniami – jego pierwsza prezentacja odbyła się na festiwalu Wratislavia Cantans w 2007 roku. W taki sposób powstała też Pasja Pawła Mykietyna (która swoją premierę na tym festiwalu miała rok później), a także wiele innych znaczących dzieł.

 

U kogo są zamawiane utwory?
Zamawiamy utwory u bardzo różnych twórców, zarówno kompozytorów polskich, jak i zagranicznych. I tak na festiwal Wratislavia Cantans zamawiamy dzieła, w których znaczącym elementem kompozycji jest głos ludzki. Jazztopad zamawia utwory u artystów jazzowych – wiele z nich udało się nagrać na płyty i zaprezentować na świecie, chociażby Wild Man Dance Charlesa Lloyda (prawykonanie na festiwalu Jazztopad w 2013 roku) czy For Those Who Are Still Williama Parkera (nagranie prawykonania z Jazztopadu 2015). Co ważne, niektóre z naszych zespołów – a szczególnie Lutosławski Quartet i Polish Cello Quartet – budują swoją artystyczną odrębność w oparciu o dzieła, które zamawiają. Dzięki temu powstało bardzo wiele dzieł kameralnych, które te zespoły wykonują na koncertach na całym świecie.

 

Jaki wpływ na zamawianie utworów miał program zamówień kompozytorskich realizowany przez Instytut Muzyki i Tańca?
Niewątpliwie program ten bardzo wspomógł te wszystkie nasze działania, które wcześniej podejmowaliśmy. Dzięki niemu pojawiły się konkretne środki finansowe na zamawianie dzieł, a później częściowo na ich wykonywanie. Nie czekaliśmy jednak, aż tak się stanie. Stworzyliśmy w oparciu o bardzo dobre relacje z innymi festiwalami europejskimi własny program zamawiania i promowania nowych dzieł muzycznych. Program nosi nazwę MusMA (Music Masters on Air). To jest współpraca kilku festiwali europejskich, a także – co warto podkreślić – radiofonii wielu krajów. Co roku kompozytorzy ze wszystkich krajów, w których te festiwale są organizowane, są zapraszani do napisania konkretnych utworów (na orkiestrę, chór itd.). Później dzieła są wykonywane na ważnych festiwalach w Europie. Zależy nam nie tylko na tym, by utwór powstał, lecz także na tym, by później dalej żył, by pojawiały się jego następne wykonania.

 

Jak zatem wygląda dziś „dorobek zamówieniowy” NFM?
W ciągu niespełna dziesięciu lat zamówiliśmy ponad sto nowych dzieł. Wszystkie oczywiście zostały wykonane, a niektóre z nich wielokrotnie. Zawsze tak było, że ludzie mieli potrzebę zamawiania dzieł artystycznych. Czy to w postaci obrazów, czy też właśnie utworów muzycznych. Parę lat temu wydaliśmy płytę zespołu Ars Cantus, na której Tomasz Dobrzański prezentuje utwory okolicznościowe bogatych wrocławian z XV, XVI i XVII wieku, zamawiane z okazji ślubów, pogrzebów i innych uroczystości. Czy komuś przyjdzie dzisiaj do głowy pomysł zamówienia – jako prezentu na ślub – dzieła muzycznego?

.