Wydanie: MWM 04/2017

Po godzinach

Łukasz Długosz
Article_more
Stare i wyświechtane (ale jakże prawdziwe!) powiedzenie mówi, że nie należy dzielić muzyki na klasyczną i rozrywkową, a jedynie na dobrą i złą. Prawdziwości tych słów dowodzimy sami – mało kto przecież ogranicza się do słuchania tylko jednego rodzaju muzyki, również artyści ze świata „akademickiego”. Jaką muzyką rozrywkową inspirują się w swojej pracy? Czego słuchają po godzinach? Pytamy ich o to co miesiąc.

W życiu są tylko dwie możliwości – albo bycie złym, albo bycie dobrym. Podobnie jest z muzyką, a ja wybieram tę dobrą, niezależnie od gatunku. Na początku pomagali mi w tym rodzice, którzy słuchali Ewy DemarczykSkaldówCzerwonych Gitar oraz innych zespołów popularnych w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. W wieku dwunastu lat zamieszkałem w bursie i moją „edukacją” muzyczną zajęli się starsi koledzy. Utworzyły się grupy, które słuchały MetallikiNirvanyDavida BowiegoScorpionsówQueenów. Te ostatnie dwa zespoły wywarły na mnie największe wrażenie. Szczególnie ze względu na niezwykle charyzmatycznych frontmanów. Freddie Mercury i Klaus Meine to postaci absolutnie wyjątkowe. Dwaj wybitni wokaliści, wspaniałe tenory – niezależnie od drogi, jaką by obrali, i tak podbiliby świat. W latach dziewięćdziesiątych odkryłem również Michela Jacksona, którego cenię ponad wszystko. Poza tym moja siostra „zaraziła” mnie zamiłowaniem do Lady Pank – do dziś mam wszystkie ich płyty z autografami. Często chadzałem do klubów, gdzie grano covery. Dopiero później pojawiła się szansa na uczestniczenie w koncertach zagranicznych artystów: Jacksona, Whitney HoustonMariah Carey, Scorpionsów… Najlepiej wspominam pierwszy występ Jacksona w Polsce – nie mam pojęcia, jak zdobyłem ten bilet, ale wiem, że to był absolutnie fantastyczny czas!

 

Łukasz Długosz – flecista, jeden z najpopularniejszych muzyków swojego pokolenia. Występował w najlepszych salach koncertowych Europy, Stanów Zjednoczonych i Japonii. Laureat prestiżowych konkursów instrumentalnych. Współpracuje z wieloma renomowanymi orkiestrami, m.in. Deutsches Symphonie Orchester Berlin, London Symphony Orchestra, Orchestre de Paris. Nominowany do Paszportów „Polityki” (2012). Uhonorowany Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” (2014). 

Muzyka rozrywkowa wciąż jest dla mnie odskocznią od codziennej pracy. Jako muzyk klasyczny mam jedną wadę – nie potrafię tak jak meloman dać się ponieść emocjom i fantazji muzyki poważnej. Od razu zaczynam analizować. Słucham utworu pod kątem formy, interpretacji, artykulacji, intonacji… Muzyki rozrywkowej słucha się inaczej. Gdy jest dobry wokal, to tak naprawdę nic więcej nas nie interesuje. W odkrywaniu nowości niezastąpiona jest moja żona, która stara się wyszukiwać młodych, nietuzinkowych artystów. Taką postacią jest z pewnością Natalia Sikora. Jej Testament to wyjątkowa i wzruszająca płyta, pełna niezwykłych emocji! Fantastyczny jest również Dawid Podsiadło – bardzo oryginalny, twórca z prawdziwego zdarzenia. Szczególnie urzekł mnie jego Nieznajomy z płyty Comfort and Happiness. Przyznam, że bardzo czekam również na nowy album Ani Karwan – to obiecująca artystka, myślę, że jeszcze nie raz o niej usłyszymy. Dzięki mojemu fizjoterapeucie jestem również na bieżąco… z heavy metalem. To wielki fan, ma w domu ponad trzy tysiące  płyt! Zawsze gdy go odwiedzam, próbuje mnie przekonać do czegoś nowego (śmiech). Pewnie stuprocentowym wielbicielem heavy metalu nigdy nie zostanę, ale przyznam, że jest to interesujące. Szczególnie, gdy okazuje się, że tacy twórcy żywią zamiłowanie do muzyki poważnej – często wykorzystują znane klasyczne tematy.