Wydanie: MWM 05/2017

Po godzinach

Jan Duszyński
Article_more
Stare powiedzenie mówi, że nie należy dzielić muzyki na klasyczną i rozrywkową, a jedynie na dobrą i złą. Prawdziwości tych słów dowodzimy sami – mało kto przecież ogranicza się do słuchania tylko jednego rodzaju muzyki. A jak jest z muzykami ze świata „akademickiego”? Jaką muzyką rozrywkową inspirują się w swojej pracy? Czego słuchają w wolnych chwilach? Pytamy ich o to co miesiąc.

Dziś muzyki rozrywkowej słucham głównie z sentymentu. Czasem wracam do brzmień z dzieciństwa, takich jak chociażby piosenki francuskiego barda Georges’a Moustakiego, których często słuchała moja mama. Gdy chodziłem do liceum, miałem to szczęście, że mój starszy brat żywo interesował się tym, co działo się w muzyce. W naszym duecie to właśnie on był odpowiedzialny za nagrywanie audycji radiowych i gromadzenie płyt. Ja, jak to często bywa w przypadku młodszego rodzeństwa, naturalnie „podkradałem” mu co ciekawsze nagrania. Razem chodziliśmy też na imprezy muzyczne. To dzięki bratu poznałem takie zespoły, jak Soft Cell, Wolfgang Press czy Joy Division. W pamięci utkwił mi szczególnie ten ostatni – nie tylko z powodu niebywale pomysłowych piosenek, których poziom można porównać do skomplikowanych kompozycji „klasycznych”, ale także z powodu niezwykłej historii jego lidera. Patrząc przez pryzmat tego, jakim człowiekiem był Ian Curtis, zupełnie inaczej słucha się tej muzyki!

 

Jan Duszyński – kompozytor, absolwent Akademii Muzycznej w Warszawie i studiów kompozytorskich w Juilliard School. Wyróżniony stypendium Fundacji Kościuszkowskiej oraz stypendium Witolda Lutosławskiego. Znaczną część jego twórczości stanowi muzyka teatralna i filmowa. Stworzył kilkadziesiąt opraw muzycznych do spektakli dla teatrów, takich jak Teatr Narodowy w Warszawie, TR w Warszawie, Nowy Teatr w Warszawie, Stary Teatr w Krakowie i Teatr Polski we Wrocławiu. Jest autorem muzyki do wielu produkcji kinowych i telewizyjnych, w tym filmów Pokłosie i Jack Strong Władysława Pasikowskiego. 6 maja w Narodowym Forum Muzyki odbędzie się prapremiera jego Sextetu na obój, kwartet smyczkowy i kontrabas. 

Nie do końca zgadzam się z dosyć krzywdzącym podziałem na muzykę „rozrywkową” i „poważną”. Czy można cokolwiek w ten sposób rozgraniczyć? Przecież niektóre zespoły swoim poziomem dorównują twórczości, którą uznaje się za „poważną”. Staram się jednak traktować muzykę „popularną” jako taką, która po prostu powinna służyć rozrywce – imprezom w klubach albo spotkaniom w gronie znajomych. Zresztą nie tylko jej słuchanie, lecz także wykonywanie to świetna zabawa – sam przez pewien czas byłem członkiem zespołu Usta, z którym nawet wydałem w 2005 roku płytę Pierwszy pocałunek. Tak się złożyło, że w gronie moich serdecznych znajomych pojawił się dziennikarz i poeta Jarosław Lipszyc. Jego wiersze niezwykle przypadły do gustu mnie i moim kolegom. W efekcie wpadliśmy na pomysł, że warto do tych tekstów napisać muzykę. I tak wraz z kontrabasistą Tomaszem Januchtą, klarnecistą Michałem Górczyńskim i samym Lipszycem zaczęliśmy występować na festiwalach poezji śpiewanej. Przyznam szczerze, że dla mnie, jako kompozytora, oderwanie się na chwilę od muzyki akademickiej i wykonywanie utworów na pograniczu disco z elementami improwizacji, było bardzo ciekawym doświadczeniem. Choć przygoda z Ustami zakończyła się ponad dziesięć lat temu, to nie zrezygnowałem zupełnie z tego rodzaju twórczości. Z „rozrywkowych” brzmień korzystam chociażby w swojej muzyce teatralnej – oczywiście jeśli jest taka potrzeba ze względu na akcję danego spektaklu.