Wydanie: MWM 01/2013

Lutosławski według Salonena

Woven Words
Article_more
Z okazji setnych urodzin polskiego kompozytora Esa-Pekka Salonen przygotowuje cykl koncertów z londyńską Philharmonia Orchestra. Dziełami Lutosławskiego będzie dyrygował w Londynie i kilku miastach europejskich. W Warszawie wystąpi 13 marca. To jeden z nielicznych współczesnych dyrygentów średniego pokolenia, który znał Lutosławskiego i pracował z nim nad interpretacjami jego dzieł.

Helsinki

Esa-Pekka Salonen poznał Witolda Lutosławskiego jeszcze jako student, w połowie lat 70. ubiegłego wieku. W Akademii Muzycznej im. Sibeliusa studiował w klasie waltorni, ale uczył się także dyrygentury i kompozycji. Lutosławski przyjeżdżał do Helsinek na koncerty, spotykał się też z tamtejszym środowiskiem muzycznym, również ze studentami. „Wtedy nie miałem odwagi, by z nim osobiście rozmawiać, ale dobrze pamiętam te spotkania” – wspomina fiński dyrygent. Podczas jednego z wykładów któryś ze studentów zadał Lutosławskiemu pytanie, dlaczego nie skomponował opery. Odpowiedział, że nie znalazł jeszcze odpowiedniego libretta, takiego, które uzasadniałoby fakt, że bohaterowie śpiewają zamiast mówić. Niespełna dwudziestoletni Esa-Pekka miał wtedy duże problemy ze zrozumieniem, na czym ma polegać uwzględnienie roli słuchacza podczas pisania muzyki. „Idea formy psychologicznej była mi wówczas całkiem obca. Świadomość, że ktoś w ogóle słucha muzyki, w szczególności współczesnej, wywoływała u mnie dyskomfort”.


Drozdowo

Do najnowszego przedsięwzięcia Salonen i jego orkiestra długo się przygotowywali. Rozmowy na temat realizacji projektu poświęconego Lutosławskiemu z kierownictwem Instytutu Adama Mickiewicza rozpoczęły się na londyńskim lotnisku Heathrow. Do Drozdowa na Podlasiu, gdzie mieszkała rodzina Lutosławskich, przyjechał najpierw dyrektor orkiestry David Whelton. Był ciemny, mroźny, grudniowy dzień. Być może podobny do tego, w którym Witold Lutosławski przyszedł na świat. Jego matka nie chciała jednak zostać w rodzinnym majątku, więc na kilka tygodni przed planowanym porodem saniami pojechała do Warszawy. Chciała urodzić dziecko w szpitalu, co sto lat temu uchodziło za ekstrawagancję. David Whelton po wizycie w Drozdowie nie miał już wątpliwości, że miejsce powinien odwiedzić także główny reżyser wydarzeń – Esa-Pekka Salonen. I tak pomiędzy Londynem, Podlasiem a Stanami Zjednoczonymi narodził się pomysł. Element amerykański do całego przedsięwzięcia wnosi jego merytoryczny konsultant Steven Stucky – muzykolog, kompozytor i badacz twórczości Lutosławskiego. To właśnie on latem 2012 roku przyjechał do Drozdowa z Salonenem. Wizyta trwała cały dzień i nie była tylko sentymentalną wycieczką, raczej podróżą studyjną, próbą zbliżenia się do człowieka, który sam stwarzał w kontaktach duży dystans. 

Specjalny podwójny styczniowo-lutowy numer "Muzyki w Mieście" poświęcony Witoldowi Lutosławskiemu jest przez cały rok do nabycia w Filharmonii Wrocławskiej i w sprzedaży wysyłkowej.