Wydanie: MWM 05/2017

Od strony recytatywu

Article_more
„Wesele Figara doskonale przystaje do naszych czasów, czasów rosnących nierówności, poprzez które społeczeństwa postindustrialne się re-arystokratyzują” – mówi izraelski dyrygent Omer Meir Wellber w rozmowie z niemiecką dziennikarką Ingą Kloepfer.

Rozmowa ta została wydana na początku tego roku w formie książki zatytułowanej Die Angst, das Risiko und die Liebe. Momente mit Mozart (czyli Gniew, ryzyko i miłość. Chwile z Mozartem). „Muzykologom, którzy współcześnie zajmują się odtwarzaniem tego, jak naprawdę grano Mozarta za czasów Mozarta, nie może się podobać to, co robię – mówi Wellber – jednak czy to naprawdę jest takie ważne, byśmy dzisiaj wykonywali muzykę Mozarta tak, jak grano ją za jego życia? Z pewnością nie. Dlatego że w ten sposób lokujemy muzykę wyłącznie w czasie historycznym, ona zaś w nim spoczywa i w ten sposób trafia na półki wspaniale wyposażonego muzeum [...]. To piękne, ale nudne. A muzyka nudna być nie powinna”.

 

Wciąż bardzo jak na dyrygenta młody Meir Omer Wellber karierę robi w szybkim tempie, przede wszystkim w niemieckich teatrach operowych, w tym w monachijskiej Bayerische Staatsoper i Semperoper w Dreźnie. Właśnie podczas pracy w Dreźnie nad trzema operami Mozarta z librettami Lorenza da Pontego – Weselem Figara, Don Giovannim i Così fan tutte – Wellber znalazł pomysł na ucieczkę przed nudą, zdawałoby się oczywisty, a jednak dość szczególny: poprowadził swoje wykonania od instrumentu klawiszowego. Tak jak Mozart, który w recytatywach towarzyszył śpiewakom. 

Całość artykułu można przeczytać w papierowym wydaniu magazynu „Muzyka w Mieście". Miesięcznik jest dostępny w salonach Empik.