Wydanie: MWM 01/2013

David Harrington: 35 lat z Lutosławskim

Mój Lutosławski
Article_more
Pierwszym utworem Lutosławskiego, z jakim się zetknąłem, był najprawdopodobniej Kwartet smyczkowy w nagraniu kwartetu LaSalle. Było to pod koniec lat 60. Dzieło zrobiło na mnie wielkie wrażenie – to jeden z najważniejszych utworów, jakie zdarzyło mi się w życiu słyszeć.

Natychmiast zdobyłem partyturę, ale szansa na wykonanie pojawiła się dla mnie dopiero kiedy założyłem Kronos Quartet w 1973 roku. Pracę nad Kwartetem rozpoczęliśmy pod koniec lat 70. Spotkaliśmy się z Witoldem Lutosławskim w Los Angeles, to było niezwykłe doświadczenie i wspaniała próba. My byliśmy artystami-rezydentami na Uniwersytecie Południowej Kalifornii (USC), a on był chyba gościnnym kompozytorem. Omówiliśmy każdą nutę partytury; nigdy nie zapomnę tego doświadczenia. Gdy próbowaliśmy początkowe solo pierwszych skrzypiec, Witold Lutosławski w zupełnie niezwykły sposób przekazywał mi uwagi poprzez mowę ciała. Był jakby lalkarzem, którego zachwycający gest przekładał się na muzyczne znaczenie każdej nuty. Nie chodziło tylko o dźwięki, ich wysokość i czas trwania, ale o ukryte w nich emocje. Praca z Lutosławskim była po prostu czymś pięknym. Potem, ilekroć podróżowaliśmy do Europy, zawsze spotykaliśmy państwa Lutosławskich na lotnisku w Londynie. To się zdarzyło jakieś pięć razy, z taką regularnością, że od tej pory zawsze rozglądaliśmy się za Lutosławskimi na tym lotnisku!

Specjalny podwójny styczniowo-lutowy numer "Muzyki w Mieście" poświęcony Witoldowi Lutosławskiemu jest przez cały rok do nabycia w Filharmonii Wrocławskiej i w sprzedaży wysyłkowej.